Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Każdy kto ma cokolwiek wspólnego z mangą lub anime zna tytuł „Ghost In The Shell”. Najbardziej chyba przyczynił się do tego film Mamoru Oshii pod tym właśnie tytułem z 1995 roku. Jednak powstanie postaci i opowieści zawdzięczamy oczywiście Masamune Shirow, który swe pomysły zamieścił w krótkim komiksie rysowanym na przestrzeni lat 1989-1990.

Przyznam szczerze, że film w reżyserii Oshiego nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia. Cały ten szum o jego kultowości to lekka przesada. Kiedy oglądałem go po raz pierwszy nie znałem mangi i chociaż wizja przyszłości w nim przedstawiona trzymała się kupy to jednak jako film animowany był raczej przeciętny. Kiedy później przeczytałem mangę, okazało się, że wersja Masamune Shirow jest ciekawsza i dopiero od tego momentu polubiłem stworzonych przez niego bohaterów i zrozumiałem, że jego wymyślony świat, jest całkiem przyzwoicie i sensownie zaprojektowany. W filmie mogliśmy zauważyć trochę odmienną kreskę. W produkcie Oshiego Major Kusanagi była po prostu brzydka! Dodatkowo reżyser w celu zbudowania mroczniejszego klimatu wyrzucił z opowieści wszystkie zabawne kwestie i całkowicie pozbawił widzów pająko-podobnych tworów obdarzonych sztuczną inteligencją, zwanych w mandze „Fuchikoma”. W takiej sytuacji Motoko Kusanagi i niektórych członków jej oddziału pozbawiono sporej części osobowości. Production I.G, które było odpowiedzialne za film, postanowiło stworzyć 26 odcinkowy serial bazujący bardzo pobieżnie na opowieści Shirow, zachowując jednak prawie wszystkie dobre aspekty jego komiksowego tworu.

Przypomnijmy może realia, w których osadził akcję Shirow. Czasy nie takie znowuż odległe, zaledwie 30 lat w przyszłości. Tak naprawdę wiele się nie zmieniło, światem nie rządzi ani żaden straszny dyktator, ani nie było jakiejś piekielnej wojny, która pozostawiła po sobie zgliszcza i całkowitą anarchię, tak jak w cyberpunkowych wizjach. Światem nadal rządzą politycy, szpiedzy szpiegują, terroryści sieją terror... Miasta wyglądają nadal normalnie, a życie zasadniczo nie odbiega od dzisiejszych norm. W sumie zmieniło się tylko jedno. Rozwój technologii informatycznych i cybernetycznych sprawił, że sztuczna inteligencja osiągnęła poziom zbliżony do ludzkiej, natomiast ci ostatni pod pewnymi względami stali się bardziej maszynami niż ludźmi. Osobnicy, których jedyną naturalną pozostałością jest mózg (poprawna nazwa takiego tworu to cyborg) nie są rzadkością w tej wizji. Ich sztuczne ciała dalece przewyższają sprawnością i wytrzymałością biologiczne odpowiedniki. Jak można się spodziewać stwarza to wiele nowych możliwości, szczególnie dla hakerów, którzy mogą już włamywać się do komputerowych implantów sterujących sztucznymi ciałami. Nietrudno sobie wyobrazić jakie stwarza to niebezpieczeństwa. Właśnie takimi przestępstwami zajmuje się Sekcja 9 kierowana przez człowieka nazywanego Aramaki. Zebrał on kilkuosobowy oddział najlepszych specjalistów w dziedzinach informatycznych i wojskowych oraz wyposażył ich w najnowocześniejszy sprzęt zarówno militarny jak i informatyczny.

Centralną pozycję w oddziale zajmuje Motoko Kusanagi. Cyborg o wyglądzie pięknej kobiety, niesamowicie inteligentnej i pewnej siebie. Często ją ponosi i czasami posuwa się za daleko podczas akcji, ale jest najlepsza w swym fachu. Jej partnerem jest Bateau, również cyborg, który ma obsesję na punkcie siły swego męskiego cybernetycznego ciała, preferuje akcje ponad normalną, nudną robotę operacyjną. Togusa, drugi podwładny Motoko, jest typowym dzisiejszym gliną o staroświeckich przyzwyczajeniach, jest ogólnie przeciwnikiem wszystkiego co nowe i z tego też względu jest prawie niezmodyfikowanym człowiekiem. Pozostali członkowie oddziału zajmują się sprawami bardziej przyziemnymi, takimi jak prowadzenie dochodzeń, czy poszukiwanie informacji w sieciach i bazach danych, choć czasami biorą oczywiście udział w akcjach.

Akcja serialu rozgrywa się w tych samych realiach co komiks, jednak przedstawia zupełnie inną historię, chociaż znajdziemy tu wiele odniesień. Konstrukcja serialu jest standardowa, zwykle jeden odcinek to oddzielny wątek, czasami związany z tematem przestępstw cybernetycznych, a czasami ze sprawami natury bardziej normalnej. Jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę długość serialu, jednak czasami nieco nużące. Na szczęście pomiędzy historiami zwyczajnymi, tymi o podłożu informatycznym oraz głównym, ciekawym wątkiem Laughing Mana, jest zachowana równowaga. Obok tego jest jeszcze miejsce na cynizm Bateau, oraz na zabawne scenki rodzajowe pokazujące ciekawskie osobowości nazbyt inteligentnych niebieskich pająkowatych maszyn, dla odmiany nazywanych tutaj „Tachikoma”. Z Major Kusanagi twórcy niestety nie żartują, co zwykł czynić Shirow w komiksie. Być może rzeczywiście nie do końca pasuje to do wizerunku profesjonalnej, poważnej i charyzmatycznej agentki organizacji rządowej, ale momenty, w których dopadała ją wściekłość były naprawdę bardzo miłe w mandze, głównie z powodu przesadzonych grymasów twarzy... Twórcy przynajmniej bardziej postarali się o to, aby pani Major wyglądała jak przystało pięknej kobiecie i trochę bardziej zbliżyli jej twarz do oryginału niż Mamoru Oshii w swym filmie. Jeśli mowa o twarzach to Aramaki na szczęście nie zbliżył się do oryginału i nie wygląda już jak małpa...

Samo wykonanie serialu nie stoi na jakimś niesamowitym poziomie, chociaż po Production I.G można by spodziewać się czegoś lepszego, tym bardziej, że kosztował 800 milionów jenów, co jak na serial jest kwotą niewyobrażalną. Postacie i tła są dosyć szczegółowe, a animacja jest przyzwoita, choć są momenty, w których zauważymy pokracznie biegające postacie. Nie mogło oczywiście zabraknąć animacji komputerowej. Wszelkie pojazdy mechaniczne są renderowane, niestety nie są zbyt szczegółowe, powiedziałbym nawet, że na przykład samochody prezentują się dość ubogo. Bardzo dobrze wyrenderowane są jedynie tachikomy, które na tyle dobrze komponują się z tłem, iż z początku nie zauważyłem ich komputerowego pochodzenia. Sam rendering jest tu potraktowany w trochę inny sposób niż w dotychczasowych produkcjach anime. Zrezygnowano z wielopoziomowego cieniowania na rzecz zaledwie kilku odcieni, co wygląda jakby obiekty zostały narysowane ręcznie i czasami tylko po animacji można poznać, że wyrenderował je komputer.

Muzyka napisana przez Yoko Kanno również nie tak jest powalająca jak można by przypuszczać. Ciekawostką jest piosenka tytułowa śpiewana głównie po rosyjsku. Yoko Kanno musi lubić ten kawałek świata skoro raz do nagrań swoich dzieł wykorzystuje naszą orkiestrę, lub naszych południowych sąsiadów, a teraz poniosło ją bardziej na wschód... W każdym razie jedyną piosenką, która przypadła mi do gustu z całego soundtracku jest „Be Human” śpiewana przez Scotta Matthewa.

Przyznaję, że serial nie jest wyjątkowy. Spodziewałbym się więcej po studiu odpowiedzialnym za „Jin-Roha”. Jednak po obejrzeniu całości z pewnością nie mogę powiedzieć, że jest to totalna porażka. Myślę, że jest to miły dodatek do mangi Masamune Shirowa. Po 26-odcinkowym serialu nie można się przecież spodziewać, że w całości będzie tak dobry jak film, czy oryginalny krótki komiks. Anime zostało także docenione w 2002 roku na Media Arts Festival w Kalifornii, drugi odcinek otrzymał wyróżnienie w dziedzinie animacji. Rok później na Tokyo International Anime Fair otrzymał „Excellent Work Award”. Więc chyba nie jest tak źle. W październiku ubiegłego roku, postanowiono nakręcić drugą serię Stand Alone Complex. Cóż, drugie części zazwyczaj są gorsze, no ale o tym czy tak będzie przekonamy się w swoim czasie. Natomiast konsolowych graczy ucieszy fakt dostępności od marca tego roku gry o tym samym tytule na konsolę PS 2.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Odwrotność anioła?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn