Odp: Prawda, prawda, prawda, prawie prawda, p
(Może ja odpowiem, jako jedna z recenzentek "konkurencyjnego" serwisu. Jeśli chcemy, żeby strona z recenzjami się rozwijała, po prostu nie da się całkowicie zignorować istnienia produkcji słabszych. Słabszych to oczywiście pojęcie bardzo względne i zawsze może trafić się coś, co jednej osobie się podoba, inną odrzuca, natomiast w przypadku popularnej serii, jeżeli nie ma chętnych na napisanie recenzji, w końcu ktoś się "poświęca" i ogląda, żeby na stronie nie zabrakło informacji o czymć, co jest popularne i czego recenzję mieć "wypada". Ot, cala filozofia
Natomiast co do samej recenzji i samego Bleacha: trudno mi nie zgodzić się z ogromną większością stawianych tej serii zarzutów, muszę jednak przyznać, że seria budzi we mnie mnóstwo ciepłych uczuć. Gdybym musiała wskazać dlaczego właściwie, obstawiałabym po prostu swoją sympatię do bohaterów, może i sztampowych, ale właśnie takich, że udało mi się ich błyskawicznie polubić i tak mi już zostało. Gdy doszły do tego rozbudowane relacje pomiędzy rozmaitymi indywiduami z Soul Society, w ogóle byłam w siódmym niebie, ale ja po prostu mam słabość do zbiorowisk mniej lub bardziej szurniętych oryginałów (ok, każdego można pod jakiś schemat podpisać, jeśli się człowiek uprze, ale różnorodność tych "schematów" w Bleachu jest wystarczająca, żeby mi sie nie nudziło). Fabuła jak fabuła, ot shounenówka, mnie przez większość czasu oglądało się bardzo przyjemnie i dokładnie o to chodziło. Podobało mi się, że Bleach w żadnym momencie nie próbował udawać czegoś, czym nie jest (to jest serii "ambitnej"), stawiając na rozrywkę i tylko na rozrywkę. Przyznaję, że po odcinku 64 robi się nudno na tyle, że zrobiłam sobie dłuższą przerwę w oglądaniu i wróciłam dopiero wtedy, kiedy moje "źródła" doniosły, że anime wraca do mangi i może zrobić się ciekawiej - po co się katować? Ale ponieważ wiadomo, że ta część odstaje podkażdym względem od reszty i wygląda na to, że sama w sobie nie wnosi absolutnie nic (poza trzem maskotkami), chyba spokojnie mogę ją pominąć czysto subiektywnie oceniając tę część serii,która stanowi ekranizację mangi - na 7/10. Moim zdaniem Bleachowi warto dać szansę, zwłaszcza dla odcinków z Soul Society, ale zaznaczam, że jeśli nie uda sie polubić postaci, można i nawet należy sobie odpuścić, gdyż to główna siła napędowa tej serii.
Serika - 27.01.2007 23:33