Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

W połowie ubiegłego roku studio gonzo zaskoczyło, i to jak najbardziej pozytywnie. Wreszcie pojawił się tytuł, w którym nie ma mechów, wampirów ani ciężkostrawnych renderingów. „NHK ni yōkoso!”, anime o problemach dzisiejszego człowieka, nie jest może serialem wnoszącym do tego zagadnienia wiele nowego, ale z pewnością jest pozycją wyraźnie wybijającą się ponad inne pozycje studia, jak i masę innych średniaków produkowanych na co dzień w Japonii. Jeśli więc nazwa Gonzo kojarzy się komuś negatywnie, proponuję zapomnieć o uprzedzeniach, choćby na czas czytania tej recenzji.

Tatsuhiro Satō to hikikomori – tak określa się osobę, która zamyka się przed światem w czterech ścianach swego mieszkania i unika kontaktów z ludźmi, chyba że jest to konieczne do utrzymania jej pustelniczej egzystencji. Tatsuhiro rzadko wychodzi z domu, najczęściej wymyka się w nocy, żeby kupić produkty niezbędne mu do jako takiego funkcjonowania, ale już zwrócenie uwagi sąsiadowi, który na cały regulator puszcza muzykę z najnowszego anime, jest dla niego zbyt dużym wyzwaniem.

Nasz bohater niby zdaje sobie sprawę z konsekwencji takiego życia, jest człowiekiem w miarę inteligentnym, ale żeby wyjść do ludzi, trzeba mieć jakiś powód, a jaki może mieć powód ktoś, kto w swoim pokoiku ma wszystko, czego w swej krótkowzroczności potrzebuje? Dzisiejsze zdobycze inwencji ludzkiej, takie jak telewizja z mnóstwem kanałów, czy komputer uzbrojony w Internet, gwarantują zajęcie na długie miesiące. A Tatsuhiro nie musi martwić się o środki utrzymania, ma dobrych rodziców, hodujących nieroba i powoli, acz nieświadomie, zamykających go w przytulnej klatce, z której kiedyś siłą będą go wyciągać psychiatrzy... Albo i nie oni, bo kiedy zda sobie sprawę, że przegrał życie i palnie sobie w łeb, wyniosą go inni panowie...

Nie jest on jedynym aktorem na scenie teatru ludzi nieprzystosowanych do wymogów nowoczesnej cywilizacji. Jego sąsiad, otaku pełną gębą, już dawno uciekł w świat anime i gier z wirtualną miłością. Karmiony przez przemysł, który zabiera mu wszystkie zarobione pieniądze w zamian za plastikowe życie zastępcze, jest świadom kłamstwa w jakim żyje, ale nie przeszkadza mu to kochać cyfrowych twarzy z ekranów telewizora i komputera. Dlaczego? Bo tak łatwiej, bo która prawdziwa by go zechciała? On jednak nie traci nadziei, nie chce odcinać się od społeczeństwa, patrzącego na niego z góry, jak na produkt końcowy studiów animacyjnych, które nauczyły się już zarabiać na takich ludziach, karmiąc ich rzeczami, skłaniającymi ich jednocześnie do kupienia następnych, wycisną z niego ostatniego jena. Chce odzyskać u tego społeczeństwa swoją wartość, poprzez osiągniecie czegoś, co uczyni go poważanym, przynajmniej w oczach kilku osób. Czy to go wyleczy? Czy to, co robi, nie jest częścią komercyjnej machiny, która go wyprodukowała?

Nie trzeba być jednak hikikomorim ani otaku, żeby prowadzić samotne życie w towarzystwie wirtualnych przyjaciół, tych okrągłych i podłużnych, którzy zapewnią spokojny sen, dobre samopoczucie i sens życia, aż do momentu, kiedy te wspaniałe specyfiki, napełniające chciwe kieszenie koncernów farmaceutycznych, zaczną dawać efekty uboczne. Tatsuhiro znał taką osobę, spędził z nią ostatnie lata liceum w klubie literackim, gdzie razem grali w karty i wysłuchiwał jej teorii o tym, że cały świat konspiruje przeciwko ludziom takim jak oni.

Po trzech latach odcięcia, w chwilach zwątpienia, Tatsuhiro sam zaczynał podejrzewać, iż powodem jego osamotnienia rzeczywiście musi być spisek. Pewnego dnia nagle to sobie uświadomił. Ktoś zamyka nic nie podejrzewających ludzi w jednopokojowych mieszkaniach, w jakimś niejasnym, ale na pewno złym celu. Czyżby odkrył straszną prawdę o potężnej organizacji Nihon Hikikomori Kyokai, której nazwę zdradził mu jego własny klimatyzator, dążącej do... tego już nie był do końca pewien.

Rozważania te przerwał dzwonek do drzwi jego mieszkanka. Za nimi stała ładna dziewczyna z parasolką przeciwsłoneczną. Towarzyszyła starszej pani roznoszącej ulotki o jego problemie. To spotkanie stało się impulsem do rozmyślań o zakończeniu tej głupawej egzystencji, wyjściu do ludzi i rozpoczęciu normalnego życia. Pod wpływem mocnego postanowienia, wyszedł szukać pracy, spotkał ją znowu – miała na imię Misaki. Zaproponowała mu, że na dobre wyciągnie go z jego pustelni, jeśli tylko będzie spotykał się z nią w parku i przyswajał nauki, które mu zaoferuje...

Anime to początkowo wydaje się lekką komedią o problemach głównego bohatera i jego przyjaciół, przypominającą „Genshikena”. Okazuje się to błędem, kiedy poznajemy bliżej jego i osoby z nim związane. Serial zawiera elementy parodii i komedii, lecz jego głównym celem jest ukazanie dzisiejszych problemów Japończyków w wieku studenckim, którzy nie potrafią znaleźć się w obecnym świecie. Twórcy pokazują niebezpieczeństwa i sytuacje, które z nich wynikają. Tatsuhiro jest tu i uczestnikiem i obserwatorem. Widzi, co może się z nim stać, jeśli nadal będzie stronił od społeczeństwa.

Problematyka ta nie jest w anime nowa. Bardzo podobny zestaw problemów dzisiejszego człowieka przedstawił Satoshi Kon w „Paranoia Agencie”, gdzie zajął się zagadnieniem nieco szerzej i z większą pomysłowością. Z anime o tematyce pokrewnej wymienić można jeszcze „Mind Game” – film, który mówi o tym, że społeczeństwo jest swego rodzaju więzieniem dla jednostki, będącej ograniczoną ścisłymi zasadami jego funkcjonowania.

Problematyka ta jest szczególnie aktualna w Japonii w odniesieniu do młodych ludzi, którzy działają pod dużą presją oczekiwań ze strony rodziców i ogółu społeczeństwa. Wielu nie może podołać intensywnej nauce, a więc zamiast dźwigać ów ciężar, wolą się odizolować. Rodzice często problem ten bagatelizują, wolą utrzymywać swe pociechy, zamiast szukać pomocy z zewnątrz. Wiązało by się to przecież z ujawnieniem posiadania takiej osoby w rodzinie, co jest wielkim wstydem.

Wracając do serialu, należy powiedzieć, że o ile nie traktuje on tak szeroko tematyki jak „Paranoia Agent” i nie jest tak oryginalny jak „Mind Game”, o tyle jest serialem, którego przesłanie dostrzeże każdy, ponieważ przekazane jest ono w sposób prosty i bezpośredni. Ma jeszcze jedną ważną zaletę – silnie oddziałuje emocjonalnie, co powoduje, że to, o czym mówi, nie przejdzie bez echa. Osobiście uważam, że niektóre problemy, nie dotyczące bezpośrednio tematu hikikomori, próbowano wepchnąć tu na siłę i, prawdę mówiąc, zostały one pokazane w sposób niezbyt ciekawy. Szczególnie organizacja piramidkowa znacznie odstawała od tematyki, została sztucznie do serialu wprowadzona i zbyt długo się ciągnęła.

Nie można serialowi zarzucić jednak niesolidności w przedstawieniu poruszanych problemów. Anime to jest jak najbardziej wiarygodne. Postacie są realistyczne i zachowują się naturalnie, poza kilkoma drobnymi zgrzytami. Dla przykładu, wydawać się może dziwne, że głównemu bohaterowi tak łatwo przychodzi wyjście z domu i właściwie jest zupełnie normalnym człowiekiem. Z drugiej strony twórcy mogli w swym zamyśle zrobić to celowo, chcąc być może pokazać, że większości z tych ludzi żadna pomoc z zewnątrz nie jest potrzebna. Podejrzewam jednak, że prawdziwy przypadek hikikomori wymagałby dłuższej terapii i nie byłoby to takie proste jak to widzimy w serialu. Poza tym zarzutem Tatsuhiro jest postacią, której osobowości nie można podważyć. Jest przedstawiony wyraziście – po kilku odcinkach poznajemy go na tyle dobrze, że nawet jeśli nic nie mówi, doskonale wiemy co myśli. Ogólnie cała czwórka głównych bohaterów jest opracowana solidnie, żadna nie jest postacią schematyczną, co powoduje lekką nieprzewidywalność tego anime. Postacie te bardzo łatwo zdobywają sympatię u widza, a chęć poznania ich losów nikogo raczej nie oderwie od ekranu przed zakończeniem serialu. To główny jego plus, ponieważ mimo braku wyjątkowo pomysłowej fabuły, nadal pozostaje anime ciekawym.

Wizualnie stoi ono na dobrym poziomie, ale nie rzuca na kolana. Poważne uchybienia w animacji zauważyć można w odcinku czwartym, gdzie rysunek postaci jest bardzo uproszczony, a animacja traci delikatnie na płynności, co wyraźnie odcina się od reszty odcinków. Na szczęście w dalszych odcinkach zdarza się to już sporadycznie i nie na taką skalę. Ogólnie rzecz biorąc, scenografie są solidne, a twórcy nie oszczędzają na tłach, więc nie ma na co narzekać. Muzycznie natomiast serial znacznie wybija się ponad przeciętność. Jest to soundtrack bardzo zróżnicowany, w którym novum są solidne utwory hardrockowe wzbogacone o elementy wpasowujące je w klimat serialu. Zdarza się także jazz, blues oraz nostalgiczne utwory instrumentalne typowe dla rockowych gitarzystów solowych. Podobnie jak w „Honey and Clover”, usłyszymy tu wiele piosenek wewnątrz odcinków, tym razem w stylu poprocku lat siedemdziesiątych, z typowym dla tamtych czasów wokalistą. Muzyka ogólnie ma tu duży wpływ na odbiór serialu, często podkreślając emocje i myśli przewijające się przez umysł głównego bohatera.

Mimo moich narzekań na niektóre elementy serialu, nadal uważam „NHK ni yōkoso” za świetną produkcję. Co prawda nie porusza on w anime tematyki nowej, większość z problemów została pokazana w licznych tytułach wcześniej, więc ludzie interesujący się tą problematyką nie znajdą tu nic nowego, ale nawet oni docenią go, choćby tylko ze względu na realistyczne postacie, z którymi widza łączyć może dosyć silna więź emocjonalna. Jeśli tematyka ta jest obca dla czytelnika lub po prostu chce obejrzeć coś życiowego i być może dającego do myślenia, to jest to pozycja w sam raz. Z pewnością jest to jeden z ciekawszych japońskich seriali animowanych ubiegłego roku. Polecam.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Żyje jak pies z .....


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn