Zbyt wysoka ocena.
Dark ocena jest stanowczo za wysoka. Anime nie wybitne a tu 8,5. Bohaterowie tez nie sa wyjatkowi. Z muzyka sie zgodze. Ale fabula do bani. Wedlug mnie autorzy nie potrafili sie okreslic i nie wiedzieli w jakim kierunku ma pojsc anime. Komedia czy jakis powazniejszy gatunek. Powoduje to ze mamy mix w postaci "sraczki". Ocena 8,5 w moim przekonaniu jest malo trafna. Jeżeli to ma 8,5 a FMA tylko w twoim przekonaniu 7,5 to cos jest nie tak. To tak jakby recenzent z gazety komputerowej pisal recenzje gry sportowej choc jego klimaty to strategie. Wiesz o co mi chodzi. W redakcji powinniscie zrobic podział na tych co sie lepiej orientuja w konkretnych gatunkach. To taka moja propozycja. Zgodze sie ze NHK warto obejrzec
Odp: Zbyt wysoka ocena.
Long, Dark Rael obejrzal kilkaset anime, wiec nie bedzie naduzyciem z mojej strony, jesli powiem, iz orientuje sie dobrze niemal w kazdym gatunku. Poza tym, w komedii czesto pojawiaja sie powazniejsze, dramatyczniejsze momenty, a skoro NHK "warto obejrzec" Twoim zdaniem, to Twoja ocenia roznilaby sie tylko o 1-1,5 punktu, jak mniemam.
Odp: Zbyt wysoka ocena.
- napisał(a): Long, Dark Rael obejrzal kilkaset anime, wiec nie bedzie naduzyciem z mojej strony, jesli powiem, iz orientuje sie dobrze niemal w kazdym gatunku.
dark tez stwierdzil ze slabo sie zna na gatunku typu shonen
Odp: Zbyt wysoka ocena.
Bo on jest bardzo skromnym czlowiekiem.
Odp: Zbyt wysoka ocena.
Recenzja jest subiektywna- recenzent daje tyle, ile uwaza... Tak wiec suche stwierdzenie "ocena jest za wysoka" mozna o kant tylka rozbic
Co dla ciebie jest 'sraczka', dla mnie jest fajnym mixem
Świetne anime!
Zgadzam się z wysoką oceną, sam wystawiłbym nawet 9. Nie jest to pozycja dla każdego i trzeba sobie to powiedzieć jasno. Porusza sporo ważnych problemów, które bardzo łatwo można dopasować do dzisiejszego świata - niekoniecznie wyłącznie do japońskich warunków. Wszystko podane jest na tyle lekko strawnie, że zmusza do zastanowienia a nie pozostawia po sobie ponurej aury.
Widziałem w życiu około setki anime a NHK Ni Youkoso stawiam w ścisłej czołówce. Miałem od samego początku bardzo dobre przeczucia co do tej serii. Polecam, zwłaszcza starszym, lub bardziej "wtajemniczonym" widzom. To wtajemniczenie to oczywiście rzecz względna, więc proszę nie traktować tego śmiertelnie poważnie.
Kazdy odnajdzie siebie...
Anime potrafi wzbudzac wiele emocji. Wiekszosc odnosi sie do typowych pomyslow tworcow mangi, czasem jest ciut odmienne. Ten tytul jednak odbiega od wszelkich kanonow kina anime, zaskoczyl mnie niepozorowanym trywializmem. Chwilami serial przytlaczal do tego stopnia, wrecz powodujac refleksje nad marnoscia zycia, ze az bolalo. Musze przyznac, ze zadna produkcja anime nie pozostawila tak wielkiego spostoszenia w moim umysle. Smialo polecam osobom, ktore nie szukaja rozrywki, a chca znalezc w swiecie animacji odbicie wlasnych problemow, oraz nie boja sie konfrontacji z brutalna rzeczywistoscia

(bardzo przepraszam za brak polskiej czcionki)
mr_sally - 13.12.2007 23:22
Odp: Kazdy odnajdzie siebie...
najpierw obejrzalem serial, wiec nie jestem powodowany bezmyslnymi odruchami piszac to. Podczas ogladania serialu pare razy sie wzruszylem, zabolala mnie marnosc mojego zycia, jednak czytajac mange poczulem sie kompletnie bezwartosciowym smieciem, dazacym w cierpieniu i bolu do smierci. nie moze byc 10 jezeli ma sie za punkt odniesienia pozycje znacznie lepsza. tylko pojawaia sie pytanie, skoro gonzo nie mialo dosc dobrych ludzi by zekranizowac ten swietny komiks, ani dosc jaj by pokazac cpunow i loliciarzy we wlasciwy sposob, to po cholere sie nim wogole zajeli!?
mozecie byc zdziwieni tym, ze tak bardzo jezdze po NHK, nie martwcie sie, zanim zobaczylem oryginal, tez dawalem note okolo 9/10. teraz gora 7.
wisniczanin - 7.03.2008 1:36
Bez tematu
Ocenka moim zdaniem za wysoka. Anime bardzo dobre, swietny klimat, tym bardziej do mnie przemawia, ze odnalazlem w sobie zadtki na hikiego

Uczucia bohatera da sie latwo zrozumiec, powiem wiecej, wrecz uznac za swoje, poczuc jego beznadzieje w pozornie dobrej sytuacji. Gdy stwierdzilem, tak to bardzo dobre anime, postanowilem zalatwic sobie mange. I wtedy to okazalo sie jak zalosnym studiem jest Gonzo. Manga do 38 rozdzialu(rozdzialow jest 40) trzymala rewelacyjny poziom! Sa10 w anime zostal stworzony jako postac znacznie prostsza niz w mandze. W anime jest tez bardziej uniwersalny, podczas gdy czytajac komiks mozna niemal przysiac, ze autor tez przez rok nie rozmawial z czlowiekiem!
Nasz hiki, tak samo jak yamazaki, maja ewidentny kompleks lolity, przy czym sa ukazani(szczegolnie satou) jako ofiary tego kompleksu! Nieomieszkam wspomniec, ze przyjaciele sie narkotyzowali, ba narkotyczne wizje maja ogromne znaczenie dla sensu calej fabuly i zrozumienia bohaterow! ![[/ukryj]](images/backspoiler.gif)
Czytajac mange widzimy, ze sa10 marzyl o wielkich rzeczach, nie byl przecietniakiem, jakims tam leszczem. Pozwole sobie zacytowac kolege ze szkolnej lawy: Był jak statek, ktory chcial poznac swiat, ale bal sie wyplynac na morze. Wolal nic nie robic niz brac na siebie odpowiedzialnosc za porazke, odrzucil czysta i prawdziwa milosc, bo nie wierzyl, ze taki smiec jak on moze kochac, bo bal sie, ze zniszczy zycie osoby, ktora jest dla niego wazna. Komiks zmusza do piorunujacych refleksji na wielu frontach, w dodatku nie w sposob typowy dla evangeliona, czy haibane renmei, refleksja nie zostaje nam podyktowana, sama w nas trafia, jako suma uczuc po poznaniu losu postaci - trafia i nie zostawia nas. Pomijajac zakonczenie, ktore moze nie mialo byc szczesliwe, ani nieszczesliwe manga prezentuje zdecydowana wyzszosc nad anime(no moze w 1 momencie anime pokazalo klase - gdy yamazaki stwierdzil, ze zycie to nie dramat, nie ma w nim pkt kulminacyjnego i rozwiazania akcji, a niepewnosc bedzie nam zawsze towarzyszyc - w swoim pierwowzorze produkcja gonzo ma jednak pkt kulminacyjny i to chyba nawet slabo poprowadzony, wudaje sie jakby autor nie mial pomyslu na zakonczenie z klasa, a nawet jezeli mial suma dramatycznych scen w koncowce jest minimum 3 razy zbyt duza). Wlasnie, owa manga zostala stworzona na podstawie ksiazki, scenariusz do niej pisal nawet jej autor, wiec czemu Gonzo w tak bestialski sposob zabilo fabule, zamiast kontynuowac ja na podstawie ksiazki? musze powiedziec, ze rezyser anime, pomimo, ze wydaje sie, calkiem porzadnie wykonal swoja robote, nie byl w stanie przekazac nawet 1/4 cierpienia sa10, a zmiany w czesci anime stworzonej na podstawie wydanej juz wtedy adaptacji komiksowej tez powoduja spore kalectwo serialu(Mysia Droga zostala przedstawiona w sposob fatalny, ogladajac serial nie czujesz sie potencjalna ofiara - a powinienes!).
Dlatego panom z Gonzo serdecznie dziekujemy za adaptacje Hellsinga(w momencie produkcji byly tylko 2 tomy co nie zmienia, faktu, ze w Gonzowskim Hellsingu oprocz braku, moze i smiesznego dla wiekszosci, ale genialnego pompatycznego klimatu, uczynilo alukarda ludzkim(fani Hirano wiedza, ze niedlugo zostanie omowiona przeszlosc najpotezniejszego wampira, dzieki czemu dowiemy sie co zdaniem autora tworzy zlo w sercu czlowieka, i jakie znaczenie dla naszego postepowania ma nasza forma, jakie dusza, jakie umysl(nawet jezeli hirano nie poruszy tego watku w sposob bezposredni, paladyn andersen nam to opowie soba

)), a policjantke Ceras Wiktorie cycata dekoracja, a nie postacia razem, z ktora poznajemy swiat Hellsinga, oraz cycata dekoracja. Dokladnie to samo mozna powiedziec o Welcome to the NHK, malo tego, ze pojawilo sie sporo niepotrzebnych zmian w fabule, zakonczenie wymyslili sami tworcy z Gonzo, to jeszcze serial poddano zabiegom zwiekszajacym grono odbiorcow(ps - jezeli wydaje wam sie, ze samobojstwo przez siec bylo dziwnie pomyslane to przeczytajcie komiks).
Sorki, jezeli calosc nie brzmi zbyt zgrabnie, badz spojnosc tekstu jest ograniczona ale piszac to robilem sobie przerwy, na nauke chemii....
wisniczanin - 7.03.2008 1:30
Bez tematu
sorki za 2 posta z rzedu, ale musze za ta za wysoka ocene goraco podziekowac darkowi, bo gdyby nie one pewnie nie obejrzalbym tego, co by nie bylo, calkiem niezlego anime i nie przeczytal najlepszej mangi jaka znam. przy okazji dodam, ze autor na koniuszku calej historii, przy pomocy brata inczio(przewodniczaca mam na mysli) wywyzsza hikich

W komiksie nie znajdziemy tez odpowiedz na to jak przestac byc zamknietym w sobie, bo introwertyk to introwertyk, nawet jak sie zmieni to pozostanie ta sama osoba, jezeli wiecie o co mi chodzi. sa10 tam jest tak inteligentniejszy, jak i jeszcze bardziej naiwny. madre dziecko z dobrego domu, z marzeniami o wielkich odkryciach. maly chlopiec znajacy nazwy gwiazd, licealista, mowiac o tychze nazwach "nieistotne". Gdy trafia to na odbiorce, ktory w 3 klasie podstawowki znal dane techniczne, wady i zalety, okolicznosci powstania praktycznie wszystkich produkowanych seryjnie okretow podwodnych zimnej wojny, a teraz kojarzy tylko ich nazwy przez mgle, tez boi brac sie odpowiedzialnosci za swoje zycie, czeka na nagla zmiane, ale nie wykonuje zadnych ruchow, jest zamkniety w sobie i przez ponad pol roku cierpial na depresje to musi pojechac mu to po swiadomosci. Jako, ze ja bylem tym odbiorca, pierwsze pytanie: czym sie od niego roznie? Mam nadzieje na przyszlosc, moge wciaz wziasc wszytsko w swoje rece i nic nie stracic. Teraz tylko poczekam pare lat i zobacze, czy plynalem z pradem, czy nie balem sie obic sobie twarzy, czy poznalem samego siebie i czy umialem ze soba wygrac? Idealny komiks, by uswiadomic takiemu darmozjadowi i nierobowi jak ja, ze jestem hovno warty i bardzo brutalny sposob przypomniec, ze mam wobec innych dlug do splacenia. strach - czlowiek boi sie zawiesc innych, czesto nie moze podejmowac decyzji w zgodzie z soba bo boi sie skrzywdzic kogos z otoczenia - zupelnie przypadkiem.
Ale tak jak ten statek stojacy w porcie z mojego zeszlego postu, musi sobie uswiadomic, ze w tym porcie tez nie bedzie trwal wiecznie, zginie zmarnieje, spruchnieje, zatonie, lub pojdzie na opal. strach przed zmianami jest ogromny ale jezeli mamy zatonac, czy nie lepiej przedtem odbyc piekny rejs przez zycie nie ogladajac sie za siebie? i jak to ma sie do zycia dla innych, podejmowania dla nich decyzji o swoim zyciu, czy oni nas ograniczaja, czy daja nam usprawiedliwienie dla naszych wlasnych ograniczen.
znow przepraszam, jezeli gdzies cosik sie nie trybi ale robie dziesiec rzeczy jednoczesnie
wisniczanin - 7.03.2008 2:02
Bez tematu
przepraszam uprzejmie za cd monologu, ale nie poirytowalo was przedstawienie misato? w anime jest to postac malo przekonujaca, i niezbyt konsekwentnie "prowadzona" przez serie, raz jest taka a raz taka, bez konkretnego uzasadnienia(bylo nie bylo wczesniej wspomniany rozdzial 39 mangi mial, za przeproszeniem, zdrowo popieprzone przedstawienie jej motywacji, ale do tego czasu jest postacia o wiele bardziej przekonujaca niz w serialu, jej stan emocjonalny wydaje sie w pelni uzasadniony, chociaz generalnie jest postacia calkowicie nienormalna, jestesmy w stanie przyjac do wiadomosci istnienie kogos takiego), rowniez uczucia sa10 do senpai i misato zostaly przedstawione w sposob o wiele bardziej zlozony, blizszy prawdziwym uczuciom, a nie tak uproszczony jak w produkcji Gonzo(bylo nie bylo, w komiksie sa10 dosc dziwnie sie z tymi uczuciami rozprawia, ale na pewno w sposob ciekawszy niz w anime).
za brak ewentualne gadanie od rzeczy przepraszam, sasiad puscil korna na fulla i slychac przez sciane

wisniczanin - 7.03.2008 13:39