Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

W kulturze europejskiej i amerykańskiej wizerunek wampira po dziś dzień najczęściej opiera się na postaci Draculi z powieści Brama Stokera: krwiożercza bestia, uwodziciel kobiet, najogólniej mówiąc: zło wcielone. Produkcje komediowe z wampirami nadal stanowią mniejszość, chociaż hrabiemu Kaczuli czy Lesliemu Nielsenowi w roli księcia ciemności nie można odmówić uroku. Japończycy jednak już dawno uporali się z zachodnim „image’em” wampirów – tam często są one nieszczęśliwie zakochanymi zabłąkanymi duszami albo bohaterami komedii. Podobnie jest w „Black Blood Brothers” – krwiopijcy z tego anime (a wcześniej light novel autorstwa Kōheia Azana, na podstawie których powstał serial) nijak mają się do naszych wyobrażeń o stworzeniach, które w naszym kręgu kulturowym ongiś mroziły widzom i czytelnikom krew w żyłach...

Głównymi bohaterami tej opowieści są bracia Jirō i Kotarō Mochizuki, którzy dziesięć lat po tzw. świętej wojnie w Hongkongu przybywają ze świętej dla wampirów ziemi do Strefy Specjalnej – miejsca, w którym wampiry żyją obok ludzi, a ich wspólna egzystencja nie jest niczym zmącona. Aby się tam dostać, wybierają sposób „na Draculę” – w trumnie na statku. Jednak nim dotrą na miejsce, na statku dochodzi do strzelaniny, wskutek czego bracia resztę drogi muszą pokonać wpław, co dla wampirów nie jest najprzyjemniejszym przeżyciem. Mają wielkie szczęście, ponieważ po dotarciu do brzegu od razu zauważa ich Mimiko Katsuragi – negocjatorka z organizacji o wdzięcznej nazwie Company, której pracą jest wypracowywanie kompromisów między wampirami i ludźmi. Początkowo bracia zostają w miarę godnie przyjęci, jednak wkrótce sprawa się komplikuje – Jirō i Kotarō przybyli do Strefy Specjalnej w momencie rozpoczęcia wampirzej wojna klanów, a ich obecność w tym miejscu może być dla niego zgubna.

Fabuła do specjalnie oryginalnych nie należy, ale spokojnie wystarcza na tyle, by zachęcić widza do poznania dalszych losów bohaterów. Co prawda na kolejny odcinek nie czeka się z zapartym tchem, jednak serial jako całość jest przyjemny i łatwy w odbiorze – można zarwać nockę, żeby obejrzeć na raz wszystkie dwanaście odcinków. Poza bieżącą akcją widzowie poznają też wydarzenia z przeszłości, głównie Jira, które pozwalają im dokładniej zrozumieć jego motywy działania i to, co dzieje się wokół niego. Takim fragmentom poświęcano zaledwie kilka minut, przeważnie jeszcze przed rozpoczęciem właściwej akcji odcinka, więc nie będziemy zbyt długo zaprzątali sobie nimi głowy. Nie ma dziur w scenariuszu, nie ma niepotrzebnych wątków, a wszystko składa się na zgrabną historyjkę o wampirach do obejrzenia na jeden raz. I tu jest właśnie pies pogrzebany: widz obejrzy ten serial, a po zakończeniu dwunastego odcinka zapomni, że coś takiego było i więcej do niego nie wróci. Tak przynajmniej jest w moim przypadku: to dobra rozrywka, gdy już się zabierze za oglądanie można łyknąć po kilka odcinków na raz, ale więcej do tego anime nie będę wracał. Dlaczego? Ponieważ niczym szczególnym się nie wyróżniało spośród tysięcy produkcji z kategorii akcja/przygoda/trochę komedii. Lepiej jest obejrzeć sobie „Trugina” czy chociażby „Rushunę”. Poza tym w ogóle nie udzielił mi się klimat tej produkcji – była na przykład scena, w której bohaterowie płakali, bo nie chcą się rozstawać, ale zupełnie nie czuło się ich emocji. Powiem więcej: było to najzwyczajniej w świecie głupie, ponieważ znali się dopiero od kilkudziesięciu godzin...

Jeśli chodzi o bohaterów, prezentują się oni średnio. Spodobał mi się motyw wojny klanów, chociaż dziś trudno uznać go oryginalny. Mimo to strony biorące udział w konflikcie przedstawiały się ciekawie, każda miała swój dobrze uargumentowany sposób działania, więc motyw ten jako taki był akceptowalny. Nie spodobali mi się za to dwaj główni bohaterowie... Starszy z braci, Jirō, mimo iż żyje już ponad sto lat, jest niedojrzały emocjonalnie, czasami zachowuje się niezrozumiale, a poza tym ubiera się jak jakiś placek; gdy weźmie do rąk swoją gejowską parasolkę chroniącą go przed słońcem, już w ogóle nie można na niego patrzeć... Jeszcze bardziej niedojrzały jest Kotarō – ma co prawda dopiero dziesięć lat, ale zatrzymał się chyba w rozwoju mając cztery, bo jedyne o czym ciągle myśli to zabawa i jakby tutaj zjeść coś dobrego. Poza tym jest bardzo naiwny i najzwyczajniej w świecie mnie denerwował...
Bohaterowie dalszoplanowi są zróżnicowani. Są to głównie strony biorące udział w konflikcie – przedstawiciele klanów i Company. Najważniejszą z nich jest dla oglądającego Mimiko, sprawująca w Strefie Specjalnej pieczę nad Jirem i Kotarem. Bez wątpienia jest to postać, która najbardziej w tym całym anime przypadła mi do gustu. Z innych bohaterów można by wspomnieć o Hibari, głupkowatej koleżance Mimiko z pracy czy wampirach, które próbują nielegalnie dostać się do Strefy Specjalnej.

Graficznie anime prezentuje się przyzwoicie. Zdarzają się czasem trochę zubożone animacje i tła, ale w większości przypadków są one dobrze dopracowane jak na serial. Spodobał mi się projekt postaci, chociaż co do przedpotopowego ubioru Jira i Kotara naprawdę mam sporo zastrzeżeń... Użycie animacji komputerowych ograniczono do minimum, pojawiają się one zaledwie w kilku miejscach. Niestety, czasami właśnie w tych scenach dochodzi do pewnych zgrzytów w postaci mało naturalnych animacji, jak chociażby w pierwszym odcinku, gdy opada wieko trumny Jira, czy mniej więcej w połowie serialu, gdy po walce z Ogiusem przylatuje śmigłowiec grupy uderzeniowej. Są to jednak rzadkie przypadki, nie mające wpływu na ogólną jakość oprawy graficznej tego serialu.

Miłe dla ucha jest udźwiękowienie. Co prawda j-popwy opening trochę mnie przeraził, ale później było już tylko lepiej. Ładnie zróżnicowano rodzaj muzyki w zależności od scen – gdy trzeba, są ładne i przyjemne dla ucha, w niektórych scenach brzmią jak kompozycje z rasowych filmów grozy, a w scenach akcji zastosowano mieszanki, np. organy z muzyką w stylu techno. W tle często będą przygrywać też same organy, jak i skrzypce czy fortepian (bądź wszystkie razem). Najbardziej spodobał mi się jednak utwór pt. „Singiru”, który usłyszeć można w endingu. Piosenka wykonywana jest przez k-poprockowy zespół Loveholic, a zaśpiewana została po koreańsku i angielsku. Jest to bardzo spokojny, stonowany i klimatyczny utwór, jakże inny od żywego i mocnego openingu. Albo się starzeję, albo robię się sentymentalny, skoro spodobał mi się ten utwór!

A co twórcy przygotowali dla fanów wampirów? Japońska publika była przygotowana na takie potraktowanie krwiopijców, niektórym Europejczykom i Amerykanom może się to jednak wydać dziwne. Zacznijmy może od tego, że wampiry mogą chodzić w pełnym słońcu. Kotarō jest uodporniony na słońce i wodę, więc może spokojnie chodzić za dnia. Mniej szczęścia ma Jirō, dla którego słońce może okazać się zgubne. I tutaj pojawia się pewien błąd logiczny – w większości odcinków biega on w pełnym słońcu i nic mu się nie dzieje, a pod koniec ostatniego odcinka nagle przypomina sobie o swoim wstręcie do słońca... Słońce go osłabia, jednak musiałby przebywać na nim naprawdę długo, aby go zabiło. Podobnie jak w naszych podaniach, wampiry nie lubią srebra, w którejś ze scen zastosowano też czosnek i krzyże, ale nie dało to większego efektu. Krew piją głównie z torebek, a jeśli chodzi o zwinność, to są skrzyżowaniem Neo z „Matriksa” i Spidermana... Najciekawszy był jednak motyw wypijania krwi – gdy Mimiko pozwala napić się Jirowi swojej krwi, przeżycie to jest dla niej równie przyjemne jak orgazm, czego twórcy nie omieszkali zaznaczyć.

Przeglądając strony informacyjne o „Black Blood Brothers” można w rubryce „gatunki” zobaczyć komedię. Jest to jednak trochę na wyrost – elementy komediowe się pojawiają, ale nie jest ich tyle, aby można uznać to anime za komediowe. Pojawia się tylko parę gagów, a większość z nich ma podteksty seksualne (jak chociażby wspomniane wcześniej picie krwi).

„Black Blood Brothers” to anime idealnie nadające się do jednokrotnego obejrzenia. Miłośnicy wampirów we wszelakim wydaniu mogą po nie sięgnąć, aby zobaczyć, co tym razem wymyślili Japończycy. Jeśli jesteś fanem wampirów w starym stylu, to radzę się zastanowić, bo w tym anime takich nie ma. Polecam przede wszystkim miłośnikom lekkiego kina akcji z małą domieszką elementów komediowych i niewymagającym fanom shōnenów – po tym serialu nie można oczekiwać niewiadomo czego. Jeśli z takim podejściem zacznie się seans, powinno wyjść na to, że jest to całkiem znośny twór.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Pszczoły dają ....


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn