Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Przed obejrzeniem „Triguna” słyszałem wiele pochlebnych o nim opinii. Początkowo komedia, później robi się z niego dobre, ciężkie anime – tak zachwalał go znajomy. Faktycznie, pierwszy odcinek był dosyć zabawny, aczkolwiek nie rozśmieszył mnie jakoś wyjątkowo. Około piątego odcinka konwencja lekkiej komedyjki sensacyjnej zaczęła mnie nużyć i powoli nadzieja na coś lepszego malała. Aż tu nagle, w jedenastym epizodzie, nastąpił – można powiedzieć – wielki skok jakościowy: seria spoważniała i stała się po prostu dużo lepsza.

Warto wspomnieć o fabule i realiach, w jakich rozgrywa się akcja. Vash the Stampede, przestępca odpowiedzialny za zniszczenie całego miasta i liczne mniejsze lub większe incydenty, przemierza pustynną planetę, z pozoru przypominającą Dziki Zachód żywcem wyjęty z westernu. Nad horyzontem płoną jednak dwa słońca, a miasteczka pośród wydm nocą oświetlane są przez parę księżyców. Administracja i infrastruktura przypominają te znane z filmów, porządek w miasteczkach utrzymywany jest przez szeryfów oraz ich zastępców, a pomiędzy mieścinami można poruszać się pociągiem lub na grzbietach wiernych rumaków. Tyle że wspomniany pociąg jest dużo bardziej zaawansowany technologicznie niż westernowy „żelazny koń”, a i wierzchowce mają po dwie nogi i niezbyt przypominają zwierzęta znane z naszego świata. Urządzenia w miastach zasilane są energią pochodzącą ze stojących na wysokim poziomie technologicznym elektrowni, których pochodzenia nikt nie zna. Poza tym, pojedynki w samo południe nie są rozstrzygane za pomocą sześciostrzałowców, a wyrzutni rakiet i pistoletów maszynowych. Wykreowany w serii świat jest naprawdę ciekawy, twórcom bardzo dobrze udało się połączyć realia klasycznego westernu z futurystyczną technologią. Początkowo myślałem, że te wyjątkowe realia zostały zmarnowane poprzez słabą fabułę. Ale, jak już napisałem, nie jest z nią aż tak źle.

Naszego bohatera, Vasha, po raz pierwszy spotykamy w sporych tarapatach, kiedy to kilku bandytów ma zamiar zdobyć wyznaczoną za niego nagrodę. Z trudem udaje mu się uciec, zaraz jednak znajduje się między młotem a kowadłem, a konkretnie – pomiędzy dwoma łowcami nagród żądnymi pieniędzy. Jakby tego było mało, dwójka agentek towarzystwa ubezpieczeniowego ma zamiar wziąć go pod obserwację, jako że człowiek niszczący wszystko dookoła jest dla rzeczonej firmy śmiertelnie niebezpieczny. Pierwsze wrażenie jednak zdaje się przeczyć plotkom przedstawiającym Vasha jako bezwzględnego zbrodniarza. Jest on wesołym i, co raczej niespotykane w jego otoczeniu, pacyfistycznie nastawionym do świata człowiekiem, ciągle pakującym się w kłopoty. Postać ta jest intrygująca i w kolejnych odcinkach powoli dowiadujemy się co nieco o jego przeszłości. Są to głównie krótkie retrospekcje, w których pojawia się kobieta nazywana przez niego Rem, zdająca się być powodem jego pokojowego nastawienia. Bardziej szczegółowe informacje pojawiają się dopiero w „poważnej” części serii. Nie będę oczywiście spojlerował, ale zdradzę, że wywracają one do góry nogami wszystko, co wydarzyło się od początku serii, nadając faktom zupełnie nowe znaczenie. Fabuła, gdy wreszcie dane jest nam ją poznać, jest bardzo dobra, zaskakująca i w niespodziewany sposób wyjaśniająca wątpliwości gromadzące się od pierwszego odcinka.

Vash nie jest jednak jedyną ciekawą postacią w serii. Właściwie każdy, kogo spotyka na swej drodze, ma swoją historię – coś, co każe postępować mu właśnie w ten, a nie inny sposób. Pojawiają się co prawda typowe czarne charaktery, które są złe „bo tak”. Sporo bohaterów jest jednak moralnie dwuznacznych, jak choćby mieszkańcy miasta, któremu grozi zagłada z powodu awarii elektrowni. Chcą zabić Vasha, aby za pieniądze z nagrody naprawić uszkodzenia. Czy więc ich działania były usprawiedliwione? Podobnych wątpliwości nasuwa się w czasie oglądania serii więcej i choćby to pokazuje, że nie jest to po prostu błaha komedyjka. Główny bohater spotyka na swojej drodze postaci, można by rzec, tragiczne – nie mogące uciec od alkoholizmu czy uwikłane w dawne konflikty rodzinne. To właśnie bohaterowie byli jedną z rzeczy, które utrzymywały mnie przy serii i pozwalały mieć nadzieję, że konwencja może jeszcze się zmieni. A gdy już tak się stało, niektóre postaci, które do tej pory uważałem za niezbyt skomplikowane, okazywały się ważne dla fabuły i niosące bagaż, bolesnych często, doświadczeń.

Grafika jest dosyć ładna i dobrze tworzy westernowy klimat. Gdy Vash powoli znika w rozgrzanym pustynnym powietrzu, w tle równie dobrze mógłby lecieć motyw muzyczny z „Dobrego, złego i brzydkiego”. Muzyka to głównie gitarowe brzmienia, dobrze pasujące do scen akcji, zdarzają się także ciekawe hybrydy klasycznej, westernowej muzyki oraz wspomnianej gitary z perkusją. Na uwagę zasługuje także bardzo dobry opening, nietypowy ze względu na brak wokalu, ale od razu wpadający w ucho.

Czy warto więc obejrzeć tę serię? Według mnie jak najbardziej, nie należy się jednak zrażać początkowymi odcinkami, a później już tylko rozkoszować fabułą, wykreowanym światem i ciekawymi postaciami. Vasha, Wolfwooda czy Legata na pewno nie zapomnicie zaraz po skończeniu serii. Jeśli więc lubisz westerny, a także cięższe filmy, przedstawiające świat w szarych – nie czarno-białych – barwach, mogę powiedzieć tylko jedno: ruszaj na Zachód, hombre!

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Apetyt rośnie w miarę ........


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn