Odp.: Niesprawiedliwa recenzja.
I z reguły nie sięgam po coś, co ma być czystym dramatem/romansem – wśród moich recenzji nie znajdziecie wiele takich tytułów. Jeśli jednak coś otrzymuje wysokie noty, wypada takową produkcję sprawdzić, nawet jeśli nie jest w naszym typie. A poza tym to krótkie anime, więc tym bardziej zachęca do obejrzenia. Sięgnąłem, obejrzałem, zrecenzowałem, wyrzuciłem z pamięci. Na tle innych dramatycznych romansów „Hanbun no tsuki ga noboru sora” odznacza się pozytywnie, co jednak nie oznacza, że jeśli ktoś nie lubi tego typu produkcji, to po obejrzeniu tego anime nagle zmieni zdanie i zacznie je nałogowo oglądać. Obejrzy, może mu się spodoba, może nie. Dla mnie jest to anime średnie, czyli jak na coś z tej kategorii, to akurat dobrze (sprawdź sobie moją opinię o „First kiss monogatari”, a później porównaj z „Hantsuki”). Gdyby miało więcej niż sześć odcinków, zapewne otrzymałoby niższą ocenę, chociażby za nadmierne przeciąganie, bo tę historię spokojnie można było obciąć nawet o jeden odcinek, a niewiele by na tym moim zdaniem straciła. Co do kiczowatości, to jest już sprawa dyskusyjna – każdy inaczej postrzega to, czym jest kicz. Jeśli posłużyć by się definicją z Wikipedii:
utwór o miernej wartości, schlebiający popularnym gustom, który w opinii krytyków sztuki i innych artystów nie posiada wartości artystycznej. Kicz jest określeniem silnie pejoratywnym i często kontrowersyjnym. To, co dla jednych jest kiczem, przez innych może być uznane za wartościową sztukę. To definicja ogólna, bo z „kiczem” jest podobnie jak z „pięknem” – ile osób, tyle definicji i interpretacji. Jak dla mnie to anime trąci kiczem na odległość – wykorzystuje stare schematy, nie potrafi widza zaskoczyć niczym nowym, a zakończenie jest znane od początku, z tym że – jak napisałem w recenzji – są dwie jego wersje do wyboru. Mimo wszystko nie pozostaje tu wielkie pole do popisu: dziewczyna albo cudownie ozdrowieje, jak to w filmach zachodnich, albo umrze, jak to w filmach japońskich często bywa. Tak naprawdę jedynym wyraźnym plusem w tej opowieści są bohaterowie. Moja recenzja pisana jest z punktu widzenia osoby, która za takim gatunkiem nie przepada, co wyraźnie zaznaczyłem i napisałem, że miłośnikom zapewne się spodoba. Obejrzałem, trochę się ponudziłem, ale ogólnie oceniam to anime pozytywnie, mimo że dla mnie oscyluje ono jedynie w granicy etykietki „średnie”. Zachęcam do napisania recenzji alternatywnej i pokazania w niej opinii miłośnika dramatów i romansów – Azunime każdemu daje taką możliwość!
Pottero - 27.12.2006 16:50