Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Zdarzają się czasem produkcje, które człowiek na początku z jakiegoś, często bardzo błahego, powodu przekreśli i nie ma najmniejszego zamiaru w ogóle ich oglądać. Zdarza się również, że z tego czy innego powodu ktoś jednak po taką produkcję sięgnie, a ta bardzo mu się spodoba. Ja pomyliłem się tak na przykład co do „Pianisty” Romana Polańskiego. Podobnie sprawa miała się z „Dead Leaves”, które początkowo odrzuciłem, ponieważ... nie spodobały mi się znalezione w Internecie screeny do tego anime. Okazało się jednak, że dla osoby takiej jak ja, ta niespełna pięćdziesięciominutowa animacja naprawdę warta jest obejrzenia.

Niektórzy twierdzą, że owo anime pozbawione jest fabuły. Cóż, jest to oczywiście nieprawdą, ale nie da ukryć, że warstwa fabularna jest dość banalna. Otóż któregoś dnia na Ziemi budzi się dwójka dziwnie wyglądających postaci – kobieta z nietypową fryzurą i twarzą imieniem Pandy oraz mężczyzna zwący się Retro, który zamiast głowy ma telewizor. Oboje są całkowicie nadzy i nie mają niczego przy sobie, toteż postanawiają powiększyć swój materialny dorobek. Nie idą jednak do pracy, ale rozpoczynają rozboje. Na początku ucieczka przed policyjnym pościgiem idzie im dość sprawie, ale ostatecznie zostają złapani, a później osadzeni w znajdującym się na Księżycu (innym niż ten, który znamy) więzieniu Dead Leaves. Placówka ta rządzi się swoimi prawami, Ziemian bowiem absolutnie nie obchodzi to, co dzieje się z wysyłanymi tam więźniami, a porządku pilnuje dwójka wyjątkowo niemiłych klawiszy. Dodatkowo wszyscy osadzeni w DL są mutantami. W porównaniu z owym kosmicznym więzieniem, Guantánamo wydawać może się pięciogwiazdkowym hotelem. Po kilku dniach Retro nachodzi ochota na seks, toteż – mimo utrudnień, spowodowanych przez ich futurystyczne „pasiaki” – udaje mu się odbyć stosunek z Pandy, która współdzieli z nim celę. Jakimś cudem dzięki owemu seksowi udaje im się oswobodzić, po czym uwalniają też pozostałe osadzone w więzieniu osoby. W ten oto sposób streściłem około piętnastu minut tego krótkiego OAV, więc – aby nie opisać ze szczegółami reszty – powiem jeszcze tylko tyle, że od tego momentu rozpoczyna się wielka ucieczka z więzienia („Prison Break” niech się schowa!), podczas której poznamy przeszłość dwójki głównych bohaterów.

Jak widać, fabuła specjalnie skomplikowana nie jest, ale twórcom raczej nie chodziło o stworzenie anime rozwiniętego fabularnie, a o produkcję zapewniającą rozrywkę. Przeszłość Pandy i Retro, którą ci usilnie starają sobie przypomnieć, także nie zaskakuje oryginalnością – ot, typowy motyw, którego tutaj oczywiście nie zdradzę. Ponieważ całość trwa niecałe pięćdziesiąt minut, wszystko dzieje się bardzo szybko – od przebudzenia się bohaterów na Ziemi do osadzenia ich w więzieniu mija zaledwie kilka minut, wypełnionych przede wszystkim spektakularnym pościgiem. Także później akcja rozgrywa się w szybkim tempie, anime to nie pozostawia widzowi chwili na oddech (chyba że ktoś wybierze opcję „pause” na pilocie).

Postaci jako osobowości są raczej dość słabe, ale za to niezwykle oryginalne. Fakt, że mamy do czynienia z mutantami, pozwolił stworzyć parę ciekawie wyglądających bohaterów. I chociaż większość wygląda raczej jak zombie czy typowe mutanty-brzydale, zobaczyć możemy kilka oryginałów. Retro ma ludzkie ciało, ale na jego karku przytwierdzony jest telewizor, przez co przywodzić może na myśl Cantiego z „Furi kuri”. Pandy, poza trochę nietypową fryzurą, ma oczy w różnym kolorze, a wokół jednego z nich widać pokaźne znamię. Najbardziej spodobała mi się jednak postać Dryla – osobnika posiadającego olbrzymi świder zamiast penisa (oczywiste skojarzenie z filmem „Tetsuo” Shinyi Tsukamota), którym lubi wwiercać się w to i owo, co dla osób, w które się wwierci, jest raczej nieprzyjemnym przeżyciem. Jest to bez wątpienia najbardziej komiczna postać w tym anime, a przy okazji chyba mój ulubiony bohater „Dead Leaves”.

Niezbyt rozwiniętą fabułę i nienajlepsze pod względem osobowości postaci wynagradza świetna rozrywka, jakiej dostarcza widzowi ta produkcja. Co prawda wielu uzna ją za grubiańską i niesmaczną, ale miłośnicy takich specyficznych klimatów powinni być zadowoleni. Zdarzyło mi się spotkać ze stwierdzeniem, że „Dead Leaves” podobne jest do komiksów z Lobo – coś w tym jest; poziom rozrywki w tym anime można bowiem porównać do tego z serii amerykańskich komiksów o owym przemiłym (jak dla kogo oczywiście) antybohaterze. Oba te tytuły cechuje dużo brutalności, szaleństwa, miejscami rozległy bezsens czy trochę zboczonych scen, tak więc przypuszczam, że lobomaniakom produkcja ta mogła by się spodobać. Jak już wspomniałem, anime to jest bardzo szalone – fakt, że stworzył je Hiroyuki Imaishi, wcześniej współpracujący przy „Furi kuri”, osobom jako tako orientującym się w animacji japońskiej powinien już sporo mówić i trochę przybliżyć to, co będą mogli tutaj zobaczyć. Sam poziom humoru również jest typowy dla produkcji w stylu Lobo, żeby wspomnieć chociażby taki dialog: - Hej, Dryl, potrzebujemy twojego wiertła! / – Mam cię najpierw pocałować, czy od razu go wsadzić?

Technicznie „Dead Leaves” prezentuje się przyzwoicie. Grafika przywodzi na myśl stylistykę niektórych amerykańskich komiksów i w takim właśnie klimacie utrzymany jest cały film. Niektórym na początku grafika wydać może się to brzydka (patrz: wstęp), ale mimo wszystko jej wykonane jest przyzwoicie. Całość ogólnie wydawać może się troszeczkę skromna, ale czyż multum produkcji spod znaku science-fiction nie przyzwyczaiło nas już do tego, że wnętrza większości baz czy statków w kosmosie jest raczej hermetyczna? A trzeba mieć na uwadze to, że akcja tego anime w większości rozgrywa się właśnie w kosmicznej placówce. Wrażenie tego, że graficznie anime to inspirowane jest amerykańskim komiksem, poza rysunkiem postaci czy sposobem przedstawiania krwi i flaków, dodatkowo potęgują angielskie onomatopeje w stylu boom!, splash!, beep, bang!, whoa itd.

Całości dopełnia mocna i szybka muzyka, utrzymana przede wszystkim w klimacie techno i rocku. W niektórych scenach usłyszymy także muzykę stylizowaną na ścieżkę dźwiękową z filmów grozy czy thrillerów, ale pojawia się ona dopiero pod koniec oraz w napisach końcowych. Całość strony audio uzupełniają też nienajgorsi seiyū (tutaj najbardziej spodobali mi się Retro i Dryl).

„Dead Leaves” to zwariowane anime, nastawione przede wszystkim na dobrą i mocno pokręconą rozrywkę. Miłośnikom szalonych i miejscami mocno bezsensownych produkcji zapewne się spodoba, jako ciekawostkę mogę polecić miłośnikom amerykańskich komiksów w stylu Lobo. Osoby szukające czegoś ambitnego oraz nie trawiące takiego typu humoru raczej nie powinny sięgać po to anime, bo zapewne i tak im się nie spodoba. Jak dla mnie w kategorii pokręcona rozrywka anime jak najbardziej godne uwagi, stąd też i wysoka jego ocena.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Król zwierząt?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn