BanneryWebmasterFAQRedakcja
Anime i kino azjatyckieAnimeZajawkiKino azjatyckieSłowniczek pojęćLinkownia
GaleriaForumCzat

Menu

Wyszukiwanie

Strefa poszukiwań
Poszukiwana fraza

Przyjaciele

Tanuki
Aleja Komiksu
Perfect Anime
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Banzai!

Ergo Proxy

Nagłówki komentarzy

Skomentuj recenzję autorów:  Daldow
Napisz komentarz do anime
Dageki

Komentarze

A może jednak??
Cóż, właśnie obejrzałam to anime, i osobiście dla mnie jest swego rodzaju "perełką". Najchetniej dałabym mu szóstkę z plusem za niebanalną fabułę i piękną kreskę. Ciężkie trochę jest, fakt. W pewnym momencie nie wie się już co jest prawdziwe, a co jest fikcją. Ale i tak uważam że recenzent troszkę za ostro potraktował to anime. Pino, Ril, Vincent... Tego nie da się zapomnieć. [ukryj] [/ukryj]

Dawno nie widziałam takiego nowego i dobrego dzieła.

I to jest to!!
Miyu_nyu - 7.10.2006 23:41
Odp: A może jednak??
Cóż, na ogół traktuje bardzo ostro recenzowane tytuły. Taki juz mam styl. Nawet dzieła które uważam za bardzo wysoką półkę anime jak "Ghost in the shell 2 : Innocence" potraktowałem surowo i krytycznie mimo iż zrobił na mnie nie małe wrażenie. Tyle odnośnie "srogości" mojej oceny.

Ergo Proxy jest bardzo dobrym tytulem. Nie przecze. I ocena 8 doskonale to odzwierciedla. Opowieść jest ciekawa i posiada aurę tajemniczości. Fabuła jest dobra, co nie zmienia faktu że gdyby nie została okryta masą utrudniających zrozumienie i wzbudzających w widzu konsternacje elementów, straciłaby bardzo wiele ze swej atrakcyjności. Ja również od dawna nie widziałem tak dobrego NOWEGO anime. Co do kreski.... ma ona swój urok lecz jak napisałem w recenzji jest niestaranna i niedopracowana w mojej ocenie.

Jeśli w podsumowaniu recenzji nie wyraziłem się zbyt jasno. To tak, polecam tą serię. Choć nadal podtrzymuje że nie jest ona dla wszystkich.

Pozdrawiam
Daldow - 8.10.2006 0:07
Jestem za a nawet przeciw.
Ledwie 15 min. temu skończyłam oglądać serię „Ergo Proxy” i zaglądnęłam do was by skonfrontować moje wrażenia z jakąś rozsądną recenzją (czyt. dłuższą niż 3 zdania oraz poruszającą wszystkie istotne aspekty anime).

Przyznam, że zgadzam się z autorem tekstu… Przynajmniej w większej części. Anime perełką nie jest, ale zdecydowanie urzeka swym klimatem fanów takich pozycji, jak "Witch Hunter Robin", czy jeśli chodzi stricte o kwestię rozważań egzystencjonalnych, jak w przypadku "Wolf's Rain".

Największa wada (czy na pewno?) "Ergo Proxy" to tzw, "przekombinowanie" wątków - wycinając kilka odcinków można byłoby schludniej przedstawić całą historię, a widz nie miałby takiego mętliku w głowie. Jednocześnie obecność tychże kilku odcinków to zdecydowany ukłon w stronę widzów lubiących łamanie konwencji i z tego punktu widzenia anime zasługuje na laury (sic!). Kiedy dodamy do tego jedną z (naj)lepszych ścieżek dźwiękowych pojawiających się w anime prze ostatnich kilka lat ocena 8 (niech będzie nawet i z +) jest jak najbardziej adekwatna.

Kwestię „Cogito ergo sum” poruszę w osobnym akapicie, bo twórcom należą się baty za jej interpretację. Uprawianie filozofii jest trudne i łatwo można przeinaczyć istotę, w tym przypadku założeń Kartezjusza. By nie spoilerować zwrócę wam jedynie uwagę, że ten wielki filozof swymi słynnymi słowami zakładał istnienie siebie - „Myślę, więc jestem”. To oczywiście nie wyklucza istnienia innych, ale też tego nie definiuje. Wszystko obraca się wokół „ja” a nie zależności „ja” – „ty”. W odpowiednim momencie anime zrozumiecie, o co chodzi.

Powiedziałabym, że jest to anime dla wszystkich, ale nie dla każdego... Tu wypada rozwinąć tą nieco niezrozumiałą myśl. Przez "wszystkich" rozumiem tu szeroko zakrojoną widownię tytułów poważnych. Dodatkowo z racji zróżnicowania konwencji przy tworzeniu "Ergo Proxy" wszyscy znajdą tu coś dla siebie. A dlaczego "nie dla każdego"? Ponieważ z moich obserwacji wynika, że "nie każdy" lubi ową mnogość i jeśli obok ulubionego nurtu występuje kilka innych... no cóż to zdecydowanie umniejsza pozytywne wrażenie, jakie wywołuje to anime. Tak było w moim przypadku.

Jeśli chodzi o wspomniane w recenzji zapychacze, przyznaję są uciążliwe, ale zdecydowanie wolę je od tych, których mieliśmy "nieprzyjemność" doświadczyć w "Wolf's Rain".

Design postaci... Tu na mojej twarzy zagościł uśmiech i przypomniały mi się wiecznie cytowane przez moją babcię słowa, że "o gustach się nie dyskutuje". Wraz z przyjacielem uzgodniliśmy (po ówczesnym obejrzeniu screenów z anime), że Re-l jest najładniejszą z kobiecych postaci w poważnych anime, jakie mieliśmy do tej pory okazję oglądać (a było ich sporo)... Co zresztą było pierwszym bodźcem do bliższego zapoznania się z "Ergo Proxy". Staranność w rysowaniu postaci czasem szwankuje, ale nie rzuca się zbytnio w oczy.

A skoro jesteśmy przy postaciach, na gromkie brawa zasługuje ich autor. Nikt tu nie jest całkowicie biały, ani całkowicie czarny. Ba, nawet zróżnicowanie osobowościowe jednostek zarówno pierwszo-, jak i drugoplanowych jest bogatsze niż w innych produkcjach.

Zdecydowanie polecam.

P.S. Do "ugłaskanej" wersji Vincenta chyba się nie przyzwyczaję. Odpowiada mi ta z ostatniego kadru, ostatniego odcinka... No właśnie, chociażby ze względu na ten (nietypowy?) wymiar zakończenia warto obejrzeć "EP".
Olka - 21.10.2006 10:52
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Również cieszę się, iż mogłem skonfrontować swoja opinię z twoją. Jestem także pod wrażeniem poziomu tej opinii (wbrew pozorom rzadko zdarzają się komentatorzy, którzy potrafią podać trafna argumentację swoich ocen).

Olka napisał(a): A skoro jesteśmy przy postaciach, na gromkie brawa zasługuje ich autor. Nikt tu nie jest całkowicie biały, ani całkowicie czarny. Ba, nawet zróżnicowanie osobowościowe jednostek zarówno pierwszo-, jak i drugoplanowych jest bogatsze niż w innych produkcjach.
Zgadzam się, postacie są wieloformatowe, ciężko wyłonić jakiegokolwiek całkowicie czarnego bohatera. Nie ma tu tak wszechobecnych schematów osobowościowych, co czyni dodatkowy plus na ich korzyść. Co do ich projektu.... to sprawa osobna, estetycznie zarówno Real jak i Vincent (ale zgadzam się, nie w wersji przylizanej) stoją na wysokim poziomie, jednak staranność wykonania rzucała mi się w oczy (może zbyt przewrażliwione recenzenckie oko).

Olka napisał(a): Kiedy dodamy do tego jedną z (naj)lepszych ścieżek dźwiękowych pojawiających się w anime prze ostatnich kilka lat ocena 8 (niech będzie nawet i z +) jest jak najbardziej adekwatna.
Dobrze, że ktoś zwrócił uwagę na tą niewątpliwie bardzo dobrą muzyczna ramę. Jest to naprawdę kawał dobrego, klimatycznego soundtracku.

Olka napisał(a): Powiedziałabym, że jest to anime dla wszystkich, ale nie dla każdego... Tu wypada rozwinąć tą nieco niezrozumiałą myśl. Przez "wszystkich" rozumiem tu szeroko zakrojoną widownię tytułów poważnych. Dodatkowo z racji zróżnicowania konwencji przy tworzeniu "Ergo Proxy" wszyscy znajdą tu coś dla siebie. A dlaczego "nie dla każdego"? Ponieważ z moich obserwacji wynika, że "nie każdy" lubi ową mnogość i jeśli obok ulubionego nurtu występuje kilka innych... no cóż to zdecydowanie umniejsza pozytywne wrażenie, jakie wywołuje to anime. Tak było w moim przypadku.
Cóż, nie sposób się z takim podsumowaniem nie zgodzić. Ja równiez się pod tym podpisuje.

A teraz do spraw stricte por interesso. Mile zaskoczony poziomem uwag chciałbym zaproponować ci współpracę w ramach azunime. Staramy się tworzyć recenzje na jakimś przyzwoitym poziomie merytorycznym, cierpi na tym jak zwykle ilość. Dlatego też chętnie przyjęlibyśmy i zapraszamy do współpracy tak rozgarniętą parę rak na klawiaturze:smile:. Jeśli będziesz zainteresowana tą propozycja, to zapraszam na kanał IRC Azunime (wejście w górnym pasku strony głównej), na forum, bądź też do kontaktu mailowego z webmasterem (Dark Rael) lub, jeśli ci to bardziej odpowiada ze mną. Adresy mailowe są dostępne w profilu recenzentów.

Pozdrawiam i liczę na odzew.
Daldow - 21.10.2006 12:07
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Po pierwsze: "Odpowiedz na pytanie lub uzupełnij zdanie, aby udowodnić, że nie jesteś spambotem..."
Według niektórych Ziemia ma dwa księżyce, ale zgaduję, że chodzi wam o jeden. Napisałem słownie "jeden" i jest to zła odpowiedź, wciąż nie sądzę, że chodzi o dwa, to spróbujmy teraz napisać cyferką :P

Ergo Proxy oglądałem już kawał czasu temu, podobnie widzę, że ta recenzja i te komentarze miały miejsce dość dawno, to jednak chętnie wyrażę tutaj swoje zdanie.

Co do recenzji to jestem pod wielkim wrażeniem. Oglądając anime czy film nie potrafię nawet w niewielkim stopniu tak jak Ty być skupiony na wszystkich aspektach. EP. dostarczyło mi sporo rozrywki i oglądając to byłem prawie bezkrytyczny. Cieszę się, że mogę poznać naprawdę konstruktywną krytykę.

Piszesz o zapychaczach. "Zapychacz" brzmi jak coś od niechcenia, czy coś "na siłę". Nawet jeżeli jakieś odcinki nie wnoszą nic do fabuły, to są potrzebne żeby zbliżyć widzów do bohaterów, wytworzyć jakąś więź pomiędzy nimi. Niektóre serie realizują to prosty sposób, a EP. robi to zdecydowanie ciekawiej.

Odnośnie soundtracku to zgadzam się z Tobą w pełni od czasu do czasu z przyjemnością oglądam opening, gdyż jest rzeczywiście świetny. Ponadto lubię posłuchać czasami "wasteland nostalgia". Gdy to słyszę przewijają mi się przed oczami postnuklearne obrazy. Może dlatego, że jestem wielkim fanem fallouta i wciąż czekam na godną kontynuację (tactics - a fe)?

To tyle, pozdrawiam, może kiedyś to przeczytasz :P
Kajetan - 30.07.2007 23:46
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Kajetan napisał(a): Co do recenzji to jestem pod wielkim wrażeniem. Oglądając anime czy film nie potrafię nawet w niewielkim stopniu tak jak Ty być skupiony na wszystkich aspektach. EP. dostarczyło mi sporo rozrywki i oglądając to byłem prawie bezkrytyczny. Cieszę się, że mogę poznać naprawdę konstruktywną krytykę.
Dzięki za słowa uznania, ale przyznam szczerze że i recenzja "Ergo Proxy" znalazła się na mojej liście "do poprawki", głównie ze względu na pewne niejasności i sporą niezgrabność literacką. Niestety, poprawki wymagają ponownego obejrzenia całości, a to jednak trochę ponad mój grafik w obliczu spraw dopadających mnie w życiu pozaredaktorskim, a także uczestnictwa w kilku innych projektach Azunime. Niemniej doceniam pochwały i bardzo sie z nich cieszę ;)

Kajetan napisał(a):
Piszesz o zapychaczach. "Zapychacz" brzmi jak coś od niechcenia, czy coś "na siłę". Nawet jeżeli jakieś odcinki nie wnoszą nic do fabuły, to są potrzebne żeby zbliżyć widzów do bohaterów, wytworzyć jakąś więź pomiędzy nimi. Niektóre serie realizują to prosty sposób, a EP. robi to zdecydowanie ciekawiej.
Napisałem "wypełniacze czasu", aby właśnie uniknąć tego pejoratywnego wyrazu jakiego nabrało słowo "zapychacz". Zwłaszcza, iż tak jak pisze są one czasem przeznaczonym na eksperymenty formalne. Widać tu właśnie objawiła się również pewna niezgrabność wypowiedzi odpowiednia nie do końca dopracowanym tekstom ;)

Kajetan napisał(a): To tyle, pozdrawiam, może kiedyś to przeczytasz :P
Jak widać całkiem prędko ;)

Pozdrawiam i życzę przyjemnej lektury pozostałych tekstów zamieszczonych na Azunime.
Daldow - 31.07.2007 21:12
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Daldow napisał(a): sporą niezgrabność literacką.
Nigdy nie pisałem dobrze, więc pewnie nie zauważam takich niezgrabności u innych.


Daldow napisał(a): Jak widać całkiem prędko ;)

Pozdrawiam i życzę przyjemnej lektury pozostałych tekstów zamieszczonych na Azunime.
Dzięki, ta recenzja rzeczywiście zwróciła moją uwagę na azunime.
Kajetan - 1.08.2007 17:51
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Przyznam od razu, ze jestem olbrzymim fanem "łamania konwencji" i jakkolwiek uważam odcinek [ukryj] [/ukryj] już za drobną przesadę to odcinek [ukryj] [/ukryj] a w zasadzie jego zakończenie mnie naprawde zaskoczył i zauroczył. Produkcja jest według mnie ( i jest to moje absolutnie subiektywne zdanie) najlepszym anime jakie widziałem w ogóle.
Co do zapychaczy. Zauważcie, że odcinki nazywane są tutaj "Medytacjami" otóż każdy odcinek jest reżyserowany przez kogo innego i każdy traktuje o troszkę czym innym. Na dobrą sprawę można je oglądać same z siebie jako mini traktat filozoficzny. Dodatkowo Kwestia Cogito Ergu Suum jest według mnie swego rodzaju dialogiem z tradycyjną sentencją. [ukryj] [/ukryj]

Co do postaci, zgadzam się z tym, ze są ciekawe i zapadają w pamięć, ale moim zdaniem dużo ciekawszymi niż Vincent i Re-l postaciami są [ukryj] [/ukryj]

Jestem w trakcie ogladania Witch Hunter Robin i będąc na 8 odcinku uważam, ze póki co seria nie dorasta do pięt Ergo Proxy pod względem fabularnym i klmatycznym
Arkham - 1.08.2007 19:56
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Arkham napisał(a): póki co seria nie dorasta do pięt Ergo Proxy pod względem fabularnym i klmatycznym
Nie chce psuc Ci przyjemnosci z ogladania Witch Hunter Robin, ale przeczucia Cie nie myla. Natomiast jesli porzucisz opcje porownywania WHR do Ergo, to mozesz miec calkiem przyjemne wrazenia z obcowania z ta produkcja.
el doctore - 1.08.2007 20:49
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
el doctore napisał(a): . Natomiast jesli porzucisz opcje porownywania WHR do Ergo, to mozesz miec calkiem przyjemne wrazenia z obcowania z ta produkcja.
święte słowa.
WHR to przyjemna historia z klimatem. Na swoje nieszczęście Ergo Proxy momentami porywa się z motyka na słońce starając się "uprawiać filozofię". Niestety matka nauk ma to do siebie, iż nie znosi "wyrywania cytatów" i budowania na ich podstawie własnej teorii wszystkiego. W wypadku Ergo Proxy próbę wmanipulowania w fabułę pewnych nurtów filozoficznych posunięto do absurdu. Odwołania do "Cogito ergo sum" są zupełnie pozbawione znaczenia jeśli nie wie się do czego one mają się odnosić. Ta sentencja Kartezjusza spełnia dość istotną rolę w jego wywodzie, i prowadzi go do błędnych wniosków, jednak w filmie staje się podstawą do "próby samookreślenia" podmiotu i jego miejsca w rzeczywistości. Podobnie smutny los spotyka Kantowski podmiot poznający który determinuje świat, czy platońską hierarchie bytów, oraz wiele innych koncepcji którymi przeładowano ten tytuł. Stworzono w ten sposób bardzo kulawą "metafizykę" świata. O ile dla osób traktujących tego typu nawiązania jako "perełki" część odcinków może wydać się pasjonująca to trzeba zdawać sobie sprawę, iż w szerszej skali jest to porostu niespójny bełkot. Jeśli zatem oczekuje się od tego tytułu czegoś więcej niż tylko "chwytliwych sloganów" zaczerpniętych z filozofii czy psychologi(a raczej kognitywistki) można go sobie poprostu darować.
Vino - 13.09.2007 22:18
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Vino napisał(a): Stworzono w ten sposób bardzo kulawą "metafizykę" świata.
Czy byłabyś/byłbyś skłonny na podstawie tych kilku arcyciekawych myśli zawartych w Twoim poście, pokusić się o jakąś dłuższą wypowiedź w tym temacie? Nie sugeruję od razu artykułu, chociaż docelowo - byłoby to idealne rozwiązanie, ale jakiś obszerniejszy komentarz, z wielkim zainteresowaniem bym przeczytał. Kontakt z Redakcją poprzez adres Azunimowego Webmastera. Pozdrawiam, el doctore
el doctore - 14.09.2007 0:51
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Vino napisał(a): Odwołania do "Cogito ergo sum" są zupełnie pozbawione znaczenia jeśli nie wie się do czego one mają się odnosić. Ta sentencja Kartezjusza spełnia dość istotną rolę w jego wywodzie, i prowadzi go do błędnych wniosków, jednak w filmie staje się podstawą do "próby samookreślenia" podmiotu i jego miejsca w rzeczywistości
Tutaj akurat się mylisz. W interpretacji "Cogito ergo sum" i jego znaczenia dla fabuły nie potrzebny jest kontekst całej pracy czy filozofii Kartezjusza i mówiąc tak, uprawiasz epigonizm. Kontekst bardziej odpowiedni dla tego sformułowania to kontekst kulturowy bądź literacki. Na nieszczęście filozofów sformułowanie Kartezjusza wpisane jest na stałe właśnie w kulturowo-literacki dorobek cywilizacyjny. Gdyby nawet ograniczyć sie choćby do samej poezji, to w niej motyw "cogito ergo sum" (tak tak, motyw) jest przyczynkiem do różnych, często odmiennych wniosków nad naturą myśli, człowieka, przeżywania, człowieczeństwa etc. Jak najbardziej uprawnione więc jest użycie przez autorów "cogito" jako nazwy wirusa, skoro dzięki niemu możliwe było uzyskanie przez sztuczna inteligencję wolnej i nie poddanej imperatywowi programisty woli. W rozumieniu twórców androidy istnieją, a ludzie są - "cogito" zaś, wprowadza nam tu zamieszanie - i dobrze.

Zgadzam się jednak z poglądem, ze wątków/postaci filozoficznych (i nie tylko - o czym za chwilę) jest za dużo i często nie potrafiłem zrozumieć w jakiej znajdują się w Ergo Proxy funkcji, ja zaś wyznaję pogląd, że wszystko w utworze/dziele powinno mieć znaczenie. W paru więc momentach miałem wrażenie, że w tym anime twórcy fabuły zachowali się jak grafoman próbujący popisywać się pustą erudycją (na szczęście nie na tyle by zepsuć mi ogólny odbiór produkcji). Powiedzcie mi na przykład, jak cel miało wprowadzenie do pomieszczenia Rady rzeźby Derridy. Ten twórca dekonstrukcjonizmu (ceniony prze filologów, wyklęty przez filozofów m. in. za swą literackość) nie ma dla mnie tutaj kontekstu. Bo co miałoby być poddane dekonstrukcji? Filozofia dziejów? - dla mnie zbyt miałkie i na siłę. A może sygnał do analizy fabuły narzędziami dekonstrukcji? - nie podejrzewam twórców o tak wysublimowany autokrytycyzm. Albo więc jestem za głupi, albo autorzy "pochwalili się" po prostu znajomością nazwiska - takie wrażenie miałem parę razy.

Co do poza filozoficznych i niezrozumiałych przeze mnie kontekstów mógłbym zaliczyć np. nazwanie autoreaver'a Raula imieniem Kristeva, które w rzeczywistości jest nazwiskiem francuskiej badaczki literatury, której najbardziej znanym osiągnięciem było wprowadzenie do teorii literatury pojęcia "intertekstualność" - i znowu się pytam, jakie o ma znaczenie dla fabuły tej produkcji??

Oceniając kontekstualność Ergo Proxy radziłbym odrzucić zarówno narzekanie na "metafizyczny bełkot" (nazwałbym to raczej gaworzeniem) jak i hołdowanie "filozoficzności" i "intelektualności" tego anime, które miejscami są w mojej ocenie pozorne.

Całę anime oceniłem jednak bardzo wysoko. Pewne braki w logiczności fabuły z powodzeniem zakryły w moim odbiorze obraz (kolor i kreska - pomijając zmiany jakościowe) oraz dźwięk, które razem tworzą wybitnie plastyczny i wciągający świat, oddziałujący na wyobraźnie i emocje niezwykle intensywnie. Fabularna konstrukcja postaci również na wysokim poziomie.


PS. Zgadzam się, że Re-l to jedna z najpiękniejszych kobiet w anime ;p
Bulator von Kislev - 10.10.2007 21:06
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Zgadzam się z tobą Bulatorze von Kislev w pełnej rozciągłości. Weźmy np. interpretacje "Cogito Ergo Sum". Co prawda recenzja nie należy do najwyższych lotów, jednak na samym początku odnosiłem termin "Cogito" bardziej z gruntu kulturowego (czytaj literackiego) aniżeli jako część Kartezjuszowskiego wywodu filozoficznego. W tej kwestii akurat twórcy "Ergo Proxy" mieli swobodę jak najbardziej ciekawą, bo na tyle wieloznaczną, że ukrywała jakiekolwiek jednoznaczne określenie terminu.

Druga sprawa. Być może w nie całkiem zgrabnej literacko formie, ale właśnie do podobnych wniosków w kwestii odniesień dochodzę w recenzji. Pojawiają się one całkowicie bez ładu, istnieją same dla siebie, wprowadzając jedynie prace dla wikipedystów, którzy pochwalić się mogą przy tym pełną znajomością encyklopedii PWN. Szukanie głębszego sensu w Ergo Proxy okazuje się całkowicie bezowocne. Nie ma tu najmniejszego śladu spójnej wizji. Ciekawym porównaniem może być "Innocence" Oshiiego. Ten tytuł z kolei pozornie wydawał się niespójny, a przy bardzo głębokiej analizie znajdowało się tam aż nadto interesujących (bynajmniej nie na wyrost) interpretacji. W Ergo Proxy nie ma punktu zaczepienia, a całość z dużą pewnością da się określić jako "pseudointelektualizm".

Z kolejną sprawą także muszę się zgodzić. Ergo jest interesujące na poziomie formalnym. Twórca dobrze operował elementami rzadziej w anime (a szkoda) wykorzystywanymi). Bawił się kadrem, światłem, wyrazistością obrazu. Wykorzystał kilka znanych, aczkolwiek w anime nieobecnych sztuczek znanych z filmów "mindfuck". To wszystko tworzyło właściwą wartość (niestety nie na tyle wysoką aby wynagrodzić pozostałe aspekty) "Ergo Proxy", które wsparte naprawdę solidną oprawą audio, mogło wciągnąć widza mimo swoistego intelektualnego "bełkotu", przewijającego się co parę scen. Na pewno lepiej ogląda się to żyjąc w błogiej niewiedzy i powtarzając sobie "Ci twórcy są tak mądrzy, że nic z tego nie rozumiem". A przecież ważkie, interesujące treści nie trzeba przekazywać w tak niewyważony sposób, prawda?

Pozdrawiam i mam nadzieję, że kiedyś tekst doczeka się większego "update" ze strony autora, czyli mojej skromnej recenzenckiej osoby.
Daldow - 10.10.2007 21:49
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Daldow napisał(a): (Symbole)Pojawiają się one całkowicie bez ładu, istnieją same dla siebie, wprowadzając jedynie prace dla wikipedystów, którzy pochwalić się mogą przy tym pełną znajomością encyklopedii PWN. Szukanie głębszego sensu w Ergo Proxy okazuje się całkowicie bezowocne. Nie ma tu najmniejszego śladu spójnej wizji.
Otóż rację ma Daldow. W "Ergo Proxy" nie istnieje żadne przesłanie, wszystkie odnośniki do zachodniej kultury to tylko ciekawostki, zabawa przygotowana dla co bardziej uważnych widzów. Bo jakież przesłanie Ergo ze sobą niesie po pobieżnym przyjrzeniu się serii? Czy może tu chodzić o ekologiczny apel o ochronę naszej planety? A może o kwestię zachowania człowieczeństwa w świecie przyszłości? A może ostrzeżenie przed jakimś totalitaryzmem? Raczej nie, świat po którym podróżują Re-l i Vincent nie jest zły, chociaż zniszczony. W tym anime chodzi o złożenie sobie w głowie spójnej historii, ustalenie co się kiedyś, gdzieś tam stało. To tak jak komiksy z Garfieldem - opierają się na ciętym, powiedzmy, że inteligentnym dowcipie, ale ta inteligencja istnieje sama dla siebie, nie sposób wyrabiać sobie na podstawie Garfielda jakiegoś poglądu na świat (wiem, taki sobie przykład). Tak jest właśnie z fabułą Ergo.
Swoją drogą, wielu artystom można zarzucić uprawianie pseudo-filozofii. Warto sięgnąć choćby po "Imię róży" (o, to już dobry przykład), gdzie na każdą stronę przypada jakiś symbol. Wybaczcie za moją szwankującą pamięć, ale jedna z postaci w "Imieniu" nosi nazwisko człowieka, który mówił o bibliotece jako o środku wszechświata, czy jakoś tak. I co? No i mamy bibliotekę w powieści. I co w związku z tym? Ano nic. Grajmy więc dalej w tę grę...

"Ergo Proxy" jest oczywiście bardzo interesujące z powodu bogatej symboliki (niekoniecznie istotnej), ale jest to tylko jeden z wielu powodów, dla których warto sięgnąć po tę produkcję. Osobiście namawiałabym do obejrzenia Ergo z powodu bardzo przyjemnych w odbiorze postaci, bo gdyby nie one, to anime nie byłoby już takie fascynujące.
Solar - 12.10.2007 12:48
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Bulator von Kislev napisał(a): Co do poza filozoficznych i niezrozumiałych przeze mnie kontekstów mógłbym zaliczyć np. nazwanie autoreaver'a Raula imieniem Kristeva
O rany. Wiadomo, że to wszystko jest grubymi nićmi szyte, ale na tyle jednak wprawną ręką, że i Kristevę da się jakoś tam umiejscowić w uniwersum Ergo. Przecież autoreaver Re-l Mayar jest chodzącą encyklopedią, przekaźnikiem pomiędzy jego Panią a siecią, biblioteką, prywatnym notatnikiem oraz kalendarzem. Już naprawdę trudno być bardziej "intertekstualnym" :polzart: Osobowość Kristevy zasadzała się w dużej mierze na wypadkowej różnych źródeł tekstowych. Pozdrawiam
el doctore - 10.10.2007 23:23
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Hmmm... dobrze, że "intertekstualny" dałeś w cudzysłów, bo u podstawy kristevie nie o notatniki i kalendarze chodziło. Patrzenie na ten problem nawet przez pryzmat nie czysto literacki, ale obejmujący sobą zjawisko korespondencji sztuk (o rozumieniu intertekstualności piszę się do dzisiaj), to dość grube i niewprawne szwy :polzart: . Ale masz rację: bez zagłębiania się w problematykę, można by to jakoś topornie przyłatać ;-)

Również pozdrawiam i gratuluję administracji sumienności w prowadzeniu i trzymaniu pieczy nad serwisem - to coraz rzadsze zjawisko moim zdaniem, by po dość długim czasie od opublikowania recenzji, wciąż brać udział w dyskursie, który został nią spowodowany, wciąż reagując refleksją na komentarze czytelników.
Bulator von Kislev - 10.10.2007 23:48
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Wg mnie Cytat z kartezjusza zastosowano tu by [ukryj] [/ukryj]Filozofia idealnie sie nadaje to zniekształceń, dywagacji etc. Gdyż polega na myśleniu i ona sama jako Matka nauk nie zakazuje szukania innych znaczeń w cytatach słymmych filozofów. Dlatego własnie można było dać wszędzie wiele odnosników do Cogito Ergo Sum(Wirus: Cogito, Ergo Proxy etc) i jego zniekształcenia.

Soundtrack jest genialny Kiri moge słuchać bez końca. Natiomiast Paranoid Android idealnie pasuje do klimatu seri i jest wręcz genialne.

Najlepszą postacią bez wątpienia jest Re-l. Wygląda doskonale, genialny charakter etc.

Anime to trzeba pochwalić za absolutny brak liniowości. Każdy odcinek, każda minuta, każda sekunda tego anime nas zaskakiwała. Nie można było przewidzieć co się stanie.

Moja ocena:10/10:P

(oj oj ale żem stary temat rozkopał xD namieszałem pewnie xD jak ktoś przeczyta to pozdro dla niego xD)
khadzad - 16.12.2007 18:18
Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Dokładnie, tak samo to odebrałem. "Myślę więc TY jesteś" jest podkreśleniem zarówno boskości Proxy względem stworzonych przez zeń ludzi, jak i wobec Proxy będących tworem ludzi, którzy odlecieli w dal "Bumerangiem". Tak więc, chodzi raczaj (o czym była mowa we wcześniejszej dyskusji) kulturowe i literackie rozumienie stwierdzenia "Cogito ergo sum".

Podobnie - "galeria" autoreiwów w komnacie Gubernatora - dla mnie to był jasny, prosty sygnał: "odrzuć chrześcijańskie rozumienie BOGA a przyjmij antyczny sposób ich pojmowania" z ich wewnętrzną rywalizacją, konfliktami interesów itp. W tym dziele (mówię to bez odrobiny ironii) to pozwala zrozumieć sedno sprawy (czyli znów "uproszczona" a nie filozoficzna interpretacja).

Konkludując, w filmie nie chodzi (moim zdaniem) o dysputy filozoficzne a o (nie waham się użyć tego słowa) fantastyczną grę emocjami wspartą podbudową (powtarzam się) kulturową i literacką. W mojej ocenie nie jest to bynajmniej "minus", przeciwnie - to atut filmu.

BTW: Ubóstwiam, kocham te tzw. "wypełniacze czasu" (nie pamiętam, czy dobrze przytoczyłem sformułowanie Wielce Szanownego recenzenta). Lubiłem te "skoki w bok" zarówno w "GitS S.A.C 1", jak i w np......"Z archiwum X" :bgrin: Pozwalają zarówno odetchnąć od głównego wątku, jak i poznać i związać się emocjonalnie z bohaterami. Ponadto, pamiętajmy, że mamy do czynienia z serialem (podejrzewam emitowanym co tydzień), więc takie "podsumowanie poprzednich odcinków" (vide: odcinek z oryginalnym quizem w "Ergo Proxy") ma jak najbardziej sens. Ja natomiast uwielbiam "wypełniacz czasu" podczas flauty "Królika". No cóż, parę wiosen na głowie, moja ukochana małżonka i moja córeczka-kiteczka w wieku mniej więcej Pino. Bywają takie dni (szczególnie podczas Świąt), gdy zapada flauta - przestajemy myśleć o codziennej gonitwie, a skupiamy się na sobie. "Czy ONA widzi mnie w ten sposób?" Nie, żebym się przeglądał w lustrze (dziurawych skarpetek nie mam i raczej opuszczam deskę od klozetu..... czy aby zawsze????), ale to wyraźny ukłon twórców wobec nieco starszej (brrrr, jak ja nie lubie tego słowa) widowni.

Polecam ten film - dla mnie jest może nie arcydziełem na miarę Feliniego, Bergmana czy Antonioniego, ale cudownie operuje naszymi emocjami nie skłaniajac do ciężkich filozoficznych dysput, dajac jednak widzom wiele do myślenia. Ten film po prostu niesamowicie gra na emocjach bazujac na raczej prostych przekazach, co nie jest wcale jego wadą, przeciwnie ta gra emocji stanowi mocny atut.

W innej recenzji przeczytałem o braku jasnego przesłania - "film jest, bo jest" - czy to ujma??? W mojej ocenie absolutnie NIE - czasami prosta historia walki o przetrwanie, bez jakichś myśli przepełnionych niezrozumiałym patosem jest bardziej wiarygodna, ot co!!! Inaczej mielibyśmy jakiś cudaczny "moralitet" w stylu :bgrin: "Independence day" :bgrin:
Noob - 24.12.2007 23:33
Niezadowolony cmok w tle...
No nie wiem... Ja uważam, że anime jest fantastyczne, na pewno pod względem grafiki warto obejrzeć to anime. Moim skromnym zdaniem, każdy kto lubi mroczne klimaty i science-fiction powinien zobaczyć tą pozycję :azu: Tak dla przykładu ;)
Mirabelle - 31.08.2007 21:32
makijaz
Recenzja naprawde swietna, ale nei zgodze sie ze stwierdzeniem, ze Re-l ma makijaz, ktory ja szpeci. Wlasnie tne makijaz dodaje jej charakterku. Zdecydowanie tu pasuje i zaryzykuje stwierdzeniem, ze wyglada w nim znacznie lepiej niz bez niego ;)
I - 15.02.2008 0:13
Odp: makijaz
Szkoda tylko, że w pierwszym odcinku graficy postarali się o taki szczegół jak niebieski cień spływający z powodu łez, a w epizodze "Ofelia" Real kąpie się w jeziorku bez uszczerbku na makijażu.
Solar - 15.02.2008 14:53
Odp: makijaz
W odcinku czternastym Re-l NIE zanurza twarzy ( sprawdzone ). Natomiast w pierwszym odcinku - myślę że to smuga pozostawiona przez samą łzę. Proponuję następujący eksperyment - wierzch dłoni malujemy jakimś ciemnym mazistym cieniem i kropimy solą fizjologiczną. Cień ani drgnie! Smugi na twarzy płaczącej kobiety to tusz do rzęs, a i tu trzeba sobie trochę popłakać. Poza tym Re-l jest dobrze przygotowana do pracy, więc pewnie używa wodoodpornych ( inaczej spłynęłyby od potu ). Jej łzy widzimy także w odc.: 12, 13 i 22 - jakby to wyglądało, gdyby za każdym razem po twarzy ciągnęłyby się jej ciemne smugi? Chyba zbyt melodramatycznie... Kończę i przepraszam za ten wykład z kosmetologii przy recenzji tak zacnego anime jak EP ( które wprost UWIELBIAM).
P - 17.02.2008 14:36
Krótko, co do zastrzeżeń o oprawę wizualną
Ta recenzja ma datę, która sugeruje, że recenzowane z pewnością nie było japońskie DVD (region 2- premiera Vol.9- 25 styczeń 2007), ani amerykańskie DVD (region 1- premiera Vol.1- 21 listopad 2006). Był to pewnie jakiś raw albo fansub (album również na to wskazuje), a jako że polska edycja ma aż dwie oficjalne wersje (AG, C+), to uważam że recenzja powinna dotyczyć jednej z nich. Tym bardziej, że wersja DVD nieco się różni od tej pierwotnej wyemitowanej przez WOWOW. Od wydania DVD wszystkie kolejne emisje EP oparte są właśnie o nie. Warto się z nią zapoznać, bo pewnie w zamyśle twórców tak właśnie miał wyglądać efekt końcowy i wszelkie niedociągnięcia (wspomniane wykonanie rysunków postaci) zostały ładnie poprawione. Twórcy zachłystują się wręcz urodą głównych bohaterów, którym nie można by już dodać więcej powabu, by nie pozbawić ich człowieczego wyglądu. Niektóre sceny zostały zupełnie przemodelowane, dodano inne tła (np. jezioro w "Ofelii" - wygląda jak z innego świata) i światło. Ale to nie wszystko: [ukryj] [/ukryj]- tego dowiemy się tylko z wersji poprawionej, a wtedy o wiele łatwiej zrozumieć znacznie wirusa Cogito, które mogło wcześniej umknąć. Może więc przydałby się w tej kwestii mały "update". Zatem jeśli ktoś wcześniej nie zauważył, że Vincent ma piękne oczy, to teraz mu się to raczej nie uda :azu:

Mam też małe pytanie do el doctore'a. W jakim wymiarze Ergo Proxy jest porażką? Artystycznym, komercyjnym? Nie zauważyłeś, że Twój komentarz nie spełnia zasad? Ponieważ jak nic, jest "nic nie wnoszącym jednolinijkowcem" (o zgrozo, w ramce!), bo nawet go nie uzasadniłeś. W ogóle te ramki są trochę bez sensu, bo po co pisać recenzję na kilka tysięcy znaków, podczas gdy kolega napisze coś w stylu "... i czym się tu podniecać" (Voices of a Distant Star).

Pozdrawiam
BR - 19.02.2008 20:14
Odp: Krótko, co do zastrzeżeń o oprawę wizual
BR napisał(a): jest "nic nie wnoszącym jednolinijkowcem"
Ano, fakt. Jest on bez sensu. Niby taka jest idea "jednolinijkowców", by w maksymalnym skrócie dać swoją opinię, ale Ergo Proxy, mimo wszystko, nie powinno zbywać się w ten sposób. Jeśli pisałem o porażce, to zapewne miałem na myśli (bo trochę już czasu minęło od mojego kontaktu z serią) fakt, że historia nie "domyka się". Oczywiście, jest to moje zdanie, ale wygląda to tak, jakby twórcy z wielości wątków i rzuconych pomysłów nie byli w stanie zbudować przekonywającej całości. Tego jednak bym wymagał od tytułu, który co krok daje do zrozumienia, że gra toczy sie o wysoką stawkę. Tak więc, byłaby to porażka treści a nie formy. Ale po upływie czasu i tak patrzę na Proxy o wiele bardziej przychylnym okiem niż kiedyś. Nawet chyba gdzieś tutaj, w komentarzach o tym nieśmiało przebąkuję. Cóż, "jednolinijkowiec" również zasługuje na "update". Chyba, że ten wpis wystarczy. Pozdrawiam
el doc - 19.02.2008 20:59
Odp: Krótko, co do zastrzeżeń o oprawę wizual
BR napisał(a): Może więc przydałby się w tej kwestii mały "update".
No cóż. Całej recenzji przydałby się nie tyle update" co lifting, lub nowa wersja. Recenzja faktycznie opierała się na bieżąco emitowanych premierowych odcinkach telewizyjnych. Jak już wspominałem jednak, recenzja wymaga znacznie większych poprawek od doinformowania się w kwestii wydania DVD, albowiem jej autor niestety nie podziela do końca opinii iż "Recenzja naprawdę świetna", a od jej zmiany powstrzymuje go pospolite i wredne lenistwo.
BR napisał(a): Ponieważ jak nic, jest "nic nie wnoszącym jednolinijkowcem"
No z tymi opiniami to było tak, że one w domyśle miały być jedynie tytułem dla obszerniejszej opinii (wtedy wyświetla się więcej), ale jakoś tak (chyba nawet doctore) zapoczątkował ten trend krótkiej, zwięzłej, subiektywnej opinii. Ja sam polubiłem ten sposób i zawsze staram się wydobyć w tych kilkunastu zdaniach maksimum najważniejszej opinii o danym tytule. Sama idea więc nie jest zła, o ile nie popada się w skrajną lakoniczność wypowiedzi ;)

Pozdrawiam
Daldow - 19.02.2008 22:55
Wróciłem do tego tytułu po paru miesiacach...
Moim zdaniem seria jest świetna, nietuzinkowa w dodatku ma ciekawą oprawę dzwiekową. Dla mnie to numer jeden.
Może kluczem do lepszego zrozumienia jest właśnie powtórne obejrzenie, goraco polecam.
Nick - 27.02.2008 0:59
Brawa za recenzje!
Muszę przyznać, że recenzja jest świetnie napisana!
Wczoraj skończyłem oglądać Ergo Proxy... i szczerze mówiąc nie wiedziałem, co o tym myśleć. Momentami genialne, a momentami nie wiedziałem, co się właściwie dzieje! Zgadzam się w kwestii punktu kulminacyjnego i zakończenia, bardzo trafnie ujęte spostrzeżenie!
jaco - 16.03.2008 18:19
Tak tak tak :)
Jeśli powiem, że "Ergo Proxy" to najlepsze anime jakie znam, to nie skłamię. Dla mnie ta seria jest wręcz genialna. Zaczynając od kreski, przez fabłę, postacie, muzykę i wszystkie inne animecechy a na rozwiązaniu kończąc. W recenzjach które czytałam na temat tego anime najczęściej występującym sformuowaniem było "przekombinowanie fabuły". Według mnie wszystkie te zakręty stosowane przez Autorów (których tu przez wzgląd na dzieło które stworzyli pisać będę wielką literą) są świetnie wpasowane w wymowę i klimat anime. Musiałam bardzo często pauzować odcinki żeby się dłużą bądź krótszą chwilę zastanowić nad tym co oglądałam, i to budowało klimat jeszcze bardziej, nie mówiąc już o emocjach. Fakt, akcja nie jest porywająco szybka, ale też nie do tego to anime miało służyć. Postacie są skomponowane i dobrane do siebie nawzajem perfekcyjnie. Niby mroczna i egistyczna Re-l, która w końcu sama nawołuje wiatr kiedy trzeba zaskakując nas swym zachowaniem; do tego Vincent- istna ciapa i zdawałoby się facet do niczego, a jednak świetny strzelec, potrafiący zbuntować się kiedy trzeba i narazić własne życie ratując innych i (przede wszystkim) niepokonywalne Proxy; a z nimi mała, uśmiechnięta i wiecznie optymistyczna Pino. Piękny zestaw, nie?
Kolejnym plusem za postacie jest wymiana nastawienia Deadalu'a i Raul'a. Na starcie doktor jest zdecydowanie dobry, natomiast szef biura-zły. Jednak w trakcie anime zmienia się to tak płynnie, i na końcu wywraca zupełnie do góry nogami, że robi to naprawdę duże wrażenie.
Ogólnie rzecz biorąc polecam to anime naprawdę gorąco ale ostrzegam-trzeba być na nie naprawdę przygotowanym psychicznie, ja nie umiałam po nim z nadmiaru emocji spać przez dwie noce.

Pozdrawiam :smile:
Narya - 6.04.2008 1:51
K.K., czyli Konstruktywna Krytyka
To się nazywa recenzja. Autor powinien dostawać za to spore pieniądze.
Oglądam tę serię i niektórzych rzeczy nawet nie zauważyłem. Ktoś potrafi niesamowicie pisać i do tego ma niezłe oko i ucho. Gratulacje!
Ja serię odbieram całościowo i muszę napisać, że czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Wydaje mi się, że to wyjątkowo oryginalne anime. Bardzo mi się podoba.
Michał Krzycki - 8.05.2008 10:51
Zapraszamy do rejestracji i logowania
(C) 2004-2008 Azunime.net  •  Wszelkie prawa zastrzeżone
Teksty zamieszczone w serwisie należą do ich autorów i są chronione prawem autorskim. Wykorzystywanie ich, w całości lub we fragmentach, bez zgody właścicieli jest zabronione, o ile regulacje w FAQ nie stanowią inaczej.
Zarejestruj