Tak tak tak :)
Jeśli powiem, że "Ergo Proxy" to najlepsze anime jakie znam, to nie skłamię. Dla mnie ta seria jest wręcz genialna. Zaczynając od kreski, przez fabłę, postacie, muzykę i wszystkie inne animecechy a na rozwiązaniu kończąc. W recenzjach które czytałam na temat tego anime najczęściej występującym sformuowaniem było "przekombinowanie fabuły". Według mnie wszystkie te zakręty stosowane przez Autorów (których tu przez wzgląd na dzieło które stworzyli pisać będę wielką literą) są świetnie wpasowane w wymowę i klimat anime. Musiałam bardzo często pauzować odcinki żeby się dłużą bądź krótszą chwilę zastanowić nad tym co oglądałam, i to budowało klimat jeszcze bardziej, nie mówiąc już o emocjach. Fakt, akcja nie jest porywająco szybka, ale też nie do tego to anime miało służyć. Postacie są skomponowane i dobrane do siebie nawzajem perfekcyjnie. Niby mroczna i egistyczna Re-l, która w końcu sama nawołuje wiatr kiedy trzeba zaskakując nas swym zachowaniem; do tego Vincent- istna ciapa i zdawałoby się facet do niczego, a jednak świetny strzelec, potrafiący zbuntować się kiedy trzeba i narazić własne życie ratując innych i (przede wszystkim) niepokonywalne Proxy; a z nimi mała, uśmiechnięta i wiecznie optymistyczna Pino. Piękny zestaw, nie?
Kolejnym plusem za postacie jest wymiana nastawienia Deadalu'a i Raul'a. Na starcie doktor jest zdecydowanie dobry, natomiast szef biura-zły. Jednak w trakcie anime zmienia się to tak płynnie, i na końcu wywraca zupełnie do góry nogami, że robi to naprawdę duże wrażenie.
Ogólnie rzecz biorąc polecam to anime naprawdę gorąco ale ostrzegam-trzeba być na nie naprawdę przygotowanym psychicznie, ja nie umiałam po nim z nadmiaru emocji spać przez dwie noce.
Pozdrawiam

Narya - 6.04.2008 1:51