Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Zgadzam się z tobą Bulatorze von Kislev w pełnej rozciągłości. Weźmy np. interpretacje "Cogito Ergo Sum". Co prawda recenzja nie należy do najwyższych lotów, jednak na samym początku odnosiłem termin "Cogito" bardziej z gruntu kulturowego (czytaj literackiego) aniżeli jako część Kartezjuszowskiego wywodu filozoficznego. W tej kwestii akurat twórcy "Ergo Proxy" mieli swobodę jak najbardziej ciekawą, bo na tyle wieloznaczną, że ukrywała jakiekolwiek jednoznaczne określenie terminu.
Druga sprawa. Być może w nie całkiem zgrabnej literacko formie, ale właśnie do podobnych wniosków w kwestii odniesień dochodzę w recenzji. Pojawiają się one całkowicie bez ładu, istnieją same dla siebie, wprowadzając jedynie prace dla wikipedystów, którzy pochwalić się mogą przy tym pełną znajomością encyklopedii PWN. Szukanie głębszego sensu w Ergo Proxy okazuje się całkowicie bezowocne. Nie ma tu najmniejszego śladu spójnej wizji. Ciekawym porównaniem może być "Innocence" Oshiiego. Ten tytuł z kolei pozornie wydawał się niespójny, a przy bardzo głębokiej analizie znajdowało się tam aż nadto interesujących (bynajmniej nie na wyrost) interpretacji. W Ergo Proxy nie ma punktu zaczepienia, a całość z dużą pewnością da się określić jako "pseudointelektualizm".
Z kolejną sprawą także muszę się zgodzić. Ergo jest interesujące na poziomie formalnym. Twórca dobrze operował elementami rzadziej w anime (a szkoda) wykorzystywanymi). Bawił się kadrem, światłem, wyrazistością obrazu. Wykorzystał kilka znanych, aczkolwiek w anime nieobecnych sztuczek znanych z filmów "mindfuck". To wszystko tworzyło właściwą wartość (niestety nie na tyle wysoką aby wynagrodzić pozostałe aspekty) "Ergo Proxy", które wsparte naprawdę solidną oprawą audio, mogło wciągnąć widza mimo swoistego intelektualnego "bełkotu", przewijającego się co parę scen. Na pewno lepiej ogląda się to żyjąc w błogiej niewiedzy i powtarzając sobie "Ci twórcy są tak mądrzy, że nic z tego nie rozumiem". A przecież ważkie, interesujące treści nie trzeba przekazywać w tak niewyważony sposób, prawda?
Pozdrawiam i mam nadzieję, że kiedyś tekst doczeka się większego "update" ze strony autora, czyli mojej skromnej recenzenckiej osoby.
Daldow - 10.10.2007 21:49