Odp: Jestem za a nawet przeciw.
Vino napisał(a): Odwołania do "Cogito ergo sum" są zupełnie pozbawione znaczenia jeśli nie wie się do czego one mają się odnosić. Ta sentencja Kartezjusza spełnia dość istotną rolę w jego wywodzie, i prowadzi go do błędnych wniosków, jednak w filmie staje się podstawą do "próby samookreślenia" podmiotu i jego miejsca w rzeczywistości
Tutaj akurat się mylisz. W interpretacji "Cogito ergo sum" i jego znaczenia dla fabuły nie potrzebny jest kontekst całej pracy czy filozofii Kartezjusza i mówiąc tak, uprawiasz epigonizm. Kontekst bardziej odpowiedni dla tego sformułowania to kontekst kulturowy bądź literacki. Na nieszczęście filozofów sformułowanie Kartezjusza wpisane jest na stałe właśnie w kulturowo-literacki dorobek cywilizacyjny. Gdyby nawet ograniczyć sie choćby do samej poezji, to w niej motyw "cogito ergo sum" (tak tak, motyw) jest przyczynkiem do różnych, często odmiennych wniosków nad naturą myśli, człowieka, przeżywania, człowieczeństwa etc. Jak najbardziej uprawnione więc jest użycie przez autorów "cogito" jako nazwy wirusa, skoro dzięki niemu możliwe było uzyskanie przez sztuczna inteligencję wolnej i nie poddanej imperatywowi programisty woli. W rozumieniu twórców androidy istnieją, a ludzie są - "cogito" zaś, wprowadza nam tu zamieszanie - i dobrze.
Zgadzam się jednak z poglądem, ze wątków/postaci filozoficznych (i nie tylko - o czym za chwilę) jest za dużo i często nie potrafiłem zrozumieć w jakiej znajdują się w Ergo Proxy funkcji, ja zaś wyznaję pogląd, że wszystko w utworze/dziele powinno mieć znaczenie. W paru więc momentach miałem wrażenie, że w tym anime twórcy fabuły zachowali się jak grafoman próbujący popisywać się pustą erudycją (na szczęście nie na tyle by zepsuć mi ogólny odbiór produkcji). Powiedzcie mi na przykład, jak cel miało wprowadzenie do pomieszczenia Rady rzeźby Derridy. Ten twórca dekonstrukcjonizmu (ceniony prze filologów, wyklęty przez filozofów m. in. za swą literackość) nie ma dla mnie tutaj kontekstu. Bo co miałoby być poddane dekonstrukcji? Filozofia dziejów? - dla mnie zbyt miałkie i na siłę. A może sygnał do analizy fabuły narzędziami dekonstrukcji? - nie podejrzewam twórców o tak wysublimowany autokrytycyzm. Albo więc jestem za głupi, albo autorzy "pochwalili się" po prostu znajomością nazwiska - takie wrażenie miałem parę razy.
Co do poza filozoficznych i niezrozumiałych przeze mnie kontekstów mógłbym zaliczyć np. nazwanie autoreaver'a Raula imieniem Kristeva, które w rzeczywistości jest nazwiskiem francuskiej badaczki literatury, której najbardziej znanym osiągnięciem było wprowadzenie do teorii literatury pojęcia "intertekstualność" - i znowu się pytam, jakie o ma znaczenie dla fabuły tej produkcji??
Oceniając kontekstualność Ergo Proxy radziłbym odrzucić zarówno narzekanie na "metafizyczny bełkot" (nazwałbym to raczej gaworzeniem) jak i hołdowanie "filozoficzności" i "intelektualności" tego anime, które miejscami są w mojej ocenie pozorne.
Całę anime oceniłem jednak bardzo wysoko. Pewne braki w logiczności fabuły z powodzeniem zakryły w moim odbiorze obraz (kolor i kreska - pomijając zmiany jakościowe) oraz dźwięk, które razem tworzą wybitnie plastyczny i wciągający świat, oddziałujący na wyobraźnie i emocje niezwykle intensywnie. Fabularna konstrukcja postaci również na wysokim poziomie.
PS. Zgadzam się, że Re-l to jedna z najpiękniejszych kobiet w anime ;p
Bulator von Kislev - 10.10.2007 21:06