Hmmm... Hmmm...
Skończyłam oglądać to coś. Uczucia mam mieszane i raczej stonowane. Momentami seria była naprawdę wspaniała i interesująca. Według opinii wielu osób najciekawsze są pierwsze cztery odcinki Higurashi. Mnie osobiście bardziej zaintrygował środek serii, może dlatego, że zaczynają się tu rozdziały "odpowiedzi" i zaczynałam rozumieć, o co się do diabła tu dzieje, po za tym te epizody trwają dłużej niż "pytania" i historyjki w nich opowiedziane miały czas się rozkręcić. Jednak, po bardzo zadowalającej mnie ostatniej scenie z Riką, zostało wiele niedokończonych wątków. Twórcy mówią to nam nawet wprost, więc nie zostaje nic, jak obejrzeć drugą serię. Coś czuję, że bez niej ani rusz i wszelakie komentarze na temat pierwszej serii bez znajomości całości są nie na miejscu. Było jednak parę wad, które z przyjemnością wytknę. Najbardziej mi się chciało śmiać z niektórych rozwiązań twórców, zlepka oklepanych schematów. Zastanawiałam się, w którym momencie pojawią się faceci w czerni z tajemniczym pudełkiem, albo wyłoni się Potwór z Loch Ness. Wiecie co? Nie pomyliłam się mocno. Spekulacje w końcowych epizodach na temat tego, co się dzieje z ludźmi w Hinamizawie rozbroiły mnie. Przez to stawiam wielką krechę temu anime, zaraz obok plusów. Druga sprawa dotyczy oprawy graficznej. Pomijam zatrważająco chude nogi postaci, raziło mnie bardziej coś innego. Była taka scena, gdzie bohaterka z wykrzywioną w furii twarzą zaczyna coś mówić i okazuje się, że robi to bez... poruszania ustami. O tak, to wzbudziło we mnie uczucie grozy. Zresztą, właśnie o to chodziło twórcom w tej scenie :P
Słowem: anime dające sie obejrzeć z przyjemnością, ale na opinię "wybitne" u mnie nie zasłużyło. 7,5/10
Solar - 21.01.2008 19:49