Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Anime dzielić możemy wedle różnych kryteriów. Mogą to być kryteria gatunkowe typu komedia czy dramat. Można dzielić na kino dla dorosłych i dla dzieci. Można na niezależne i komercyjne. Kryteriów jest wiele. Moim ulubionym jest jednak podział na te, z których potrafimy wynieść coś więcej poza chwilowym wrażeniem i te, które służą tylko tymczasowej rozrywce. Zawsze bardziej ceniłem sobie tę pierwszą kategorię. W moim skromnym odczuciu trzynastoodcinkową serię „Now and Then, Here and There” zdecydowanie do tej zacnej kategorii można zaliczyć. W gruncie rzeczy tytuł ten na pierwszy rzut oka zawiera w sobie wiele rzeczy, których nie lubię. Nieciekawa oprawa, dzieci jako główni bohaterowie, mało wyrafinowane tło science-fiction. Jednak o tym, jak bardzo pozory mogą mylić, przekonałem się gdy rozpocząłem moją przygodę z tą serią.

Akcja filmu rozpoczyna się w czasach współczesnych w bliżej nieokreślonym japońskim miasteczku. Głównym bohaterem jest Shū – młody chłopak, wyjątkowo optymistyczny i wręcz komicznie beztroski. Po kolejnym nieudanym pojedynku w kendō, dla odprężenia wybiera się w swoje ulubione miejsce – teren opuszczonej fabryki. Na sąsiednim wysokim kominie zauważa dziewczynkę o niebieskich włosach wpatrującą się w zachód słońca. Jedyne, czego się dowiaduje, to jej imię – Lala Ru. Nagle znikąd pojawiają się złowieszcze maszyny, które próbują porwać dziewczynę. Beztroski i spontaniczny Shū rzuca się jej na ratunek... Potem akcja przenosi się do odległego świata, który swoim połączeniem prymitywizmu a jednocześnie zaawansowanej technologii i pustynnym krajobrazem nasunął mi bardzo luźne skojarzenia ze światem „Diuny” Franka Herberta.

Miałem opory przed opisywaniem pierwszych scen tego anime, gdyż paradoksalnie najgorszym jego elementem jest... pierwsze wrażenie. Początek serii całkowicie nie zapowiada tego, co prezentuje sobą całość, dlatego na wstępie chciałbym ostrzec, żeby spróbować dotrwać co najmniej do trzeciego epizodu przed jakimikolwiek ocenami (zwłaszcza tymi, które miałyby decydować o dalszym oglądaniu). Od tego właśnie momentu poznajemy właściwe oblicze fabularne, a nie jest ono już bynajmniej sielankowe czy rozrywkowe. Całość fabularna jest w rzeczywistości daleko posuniętym dramatem, wręcz traumą, traktującą o wojnie i dyktatorach. Niewątpliwie to właśnie Japończycy są prawdziwy mistrzami w emocjonalnym ukazywaniu dramatu wojny. Wystarczy tu wspomnieć historyczne podłoże narodu, a za przykład podać dziś uznawany już za klasykę „Grobowiec świetlików. Twórcy nie oszczędzili nam scen przemocy, lecz tym razem był to zabieg wręcz konieczny dla przekazania zawartych treści. Mimo iż świat akcji anime jest całkowicie fikcyjny, nietrudno będzie o skojarzenia z naszymi ogólnoświatowymi anihilacjami i dyktatorami, którzy chcieli opanować świat. Co najważniejsze jednak, jest to jednocześnie wspaniała uniwersalna opowieść o odwiecznej ludzkiej naturze, psychice nas wszystkich, którzy dziś o wojnie uczą się jedynie z podręczników do historii. Fabuła w warstwie podstawowej to dobrze skonstruowana dramatyczna opowieść mająca formę ciągłą, nie zaś, jak w większości serii anime – epizodyczną. Sprawia to, że nachodzi widza wiele dygresji. Całość jest świetnie skomponowana i trzyma widza w odpowiednim napięciu przez całość trwania serialu. Tak więc, choćby i temat nie był nowy, porusza głębokie struny świadomości niewiele słabiej niż wspomniany „Grobowiec świetlików”. Co prawda uśmiech może zawitać na naszych twarzach podczas seansu, lecz tylko w krótkiej chwili wytchnienia przed kolejnymi dramatycznymi wydarzeniami.

Bardzo silną stroną tego anime są bohaterowie. Mimo istnienia bohaterów jednoznacznie negatywnych uniknięto nachalnego wskazywania, kto jest dobry a kto zły. Bohaterowie posiadają ciekawe, wyróżniające się osobowości często pokazywane na zasadzie kontrastu. Spotkamy tu kilku dobrze zarysowanych charakterologicznie bohaterów, których poznajemy w miarę rozwoju akcji. Główny bohater jest przez całą historię ostoją, można by rzec, wręcz naiwnej moralności. Będzie on jednocześnie przewodnikiem i wsparciem dla widza w brutalnym świecie tego anime. Lala Ru zaś jest postacią do końca tajemniczą, przepełniona goryczą i rozczarowana zachowaniem ludzi. Pochodząca z naszego świata Sara, okaże się natomiast najbardziej tragiczną, a zarazem ludzką, bliską nam postacią. Szczególnie charakterystyczny okazać może się dowódca okrętu wojennego – Hamdo. Jest on swoistym przykładem połączenia megalomanii ze schizofrenią paranoidalną. Przez trzynaście odcinków poznamy jeszcze kilku bohaterów – Abelii, Nabuce, Boo, Sis czy Taboola. Każde z nich będzie zaś musiało przyjąć postawę wobec nadciągających niełatwych wydarzeń. Całość stanowi świetny przekrój psychologiczny i żaden z bohaterów nie rozczarowuje pod tym względem. Warto też zauważyć, że powołanie do rangi głównych bohaterów dzieci nie ma tu znamion taniego chwytu czy wymówki najzwyczajniejszej „fuszerki” charakterologicznej. Młodość, a zarazem dojrzałość sytuacji, stanowi kontrast, który potęguje uczucia wypływające z ekranu.

Stronę techniczną serii można streścić w jednym twierdzeniu – niesamowicie skromna. Produkcja pochodzi z roku 1999, jednak bez oporów można stwierdzić, iż wykonanie równie dobrze mogłoby wskazywać na datę piętnastu lat czy nawet, w pewnych aspektach, dwudziestu pięciu lat wcześniejszą. Ale przejdźmy do rzeczy. Najsłabiej pośród samej oprawy graficznej przedstawia się projekt postaci. Ich twarze najczęściej są bardzo uproszczone i nieestetyczne. Najbardziej rzuca się w oczy design głównego bohatera, który jest po prostu brzydki i nieco odrzuca na początku. Tła są raczej przyswajalne dla oka, choć na pewno nie też w standardzie anime dużej wytwórni w roku 1999. Całość okraszona jest wyraźnym, prostym projektem, a animacja ma charakter półpłynny. Skoro już wyjaśniliśmy sobie pokrótce, na czym niesamowita skromność graficzna anime polega, można by się zastanowić nad genezą takiego stanu rzeczy. Rzecz dziwić może znacznie bardziej, gdy zauważymy, że za produkcję odpowiadało AIC – znane studio, mające na swoim koncie bardzo wiele zarówno nieudanych, jak i bardzo udanych produkcji, lecz na pewno nie można odmówić mu zasobów finansowych czy kadrowych.. W aspekcie takim ciężko wyobrazić sobie, że produkcja miała charakter niemal garażowy (a takie sprawia wrażenie). Czy więc ten typ graficzny można uznać za zabieg celowy? Być może. Uproszczona forma przypominająca produkcje dla dzieci może w pewnym sensie wspomagać kontrast opowieści. Zabieg ciekawy, jednak czy aby na pewno potrzebny? Czy nie jest on aby wymówką dla zwykłych oszczędności? Śmiem twierdzić, że taka opcja jest bardzo prawdopodobna. Gdyby anime zostało oprawione może niekoniecznie w piękna animację, bo ta odciągałaby nieco uwagę widza od treści, jednak po prostu wykonana przyzwoicie wedle jakichś niewygórowanych standardów, bez efekciarstwa. Na pewno anime by to nie zaszkodziło, a z tytułu uczyniło prawdziwy rarytas wśród dostępnych tytułów

Mimo braku przyzwoitej oprawy graficznej, anime to doskonale się broni. Dotyczy to także ciężkiego klimatu, o którego istnieniu dowiedzieć można się było z akapitów wcześniejszych. Co ciekawe, sam klimat nie był budowany, jak to zwykle bywa, przez odpowiedni dobór kolorystyki czy wyrafinowanego tła muzycznego. Wydarzenia jakoby same tworzą odpowiedni klimat nie potrzebując nawet wsparcia. Ich ładunek emocjonalny jest wystarczający.

Mimo swojej niewątpliwej skromności, warstwa dźwiękowa skomponowana przez Taku Iwasakiego prezentuje się dosyć dobrze, choć poza endingiem pt. „Komoriuta” (co w bezpośrednim tłumaczeniu znaczy tyle co „kołysanka”), nie ma tu melodii wpadającej w ucho. Jest to przede wszystkim muzyka klasyczna – fortepian wsparty przez skrzypce czy inne instrumenty. Kilkukrotnie usłyszymy też muzykę elektroniczną w wydaniu znanym z końca lat osiemdziesiątych. Z poprawnego tła muzycznego wybija się jedynie opening (niesamowicie minimalistyczny także w sferze graficznej), który przestał mnie irytować dopiero przy ostatnich odcinkach, gdy zaczarowany i przejęty byłem nadto losami bohaterów.

Kończąc i jednocześnie podliczając wszystkie aspekty tego anime, trzeba jednoznacznie stwierdzić nadzwyczajną wręcz chęć polecenia tego tytułu przez moją skromną recenzencką osobę. Wspaniała fabuła mówiąca o rzeczach o tyle oczywistych, o ile ważnych w sposób niezwykle sugestywny. Po chwili przestajemy zwracać uwagę na niedostatki graficzne i całkowicie oddajemy się historii, w jaką porywają nas bohaterowie. Opowieść niezwykła i godna polecenia wszystkim, którzy szukają ciekawych i dających do myślenia treści. Odradzić mogę chyba tylko jedynie osobom WYBITNIE wrażliwym na część graficzną. Zaznaczyć bezwzględnie również należy, iż mimo mylącego projektu postaci, który przywodzi skojarzenia z produkcjami dla dzieci, zdecydowanie dla dzieci nie jest. Zawiera przemoc w sporych ilościach i sceny dla młodszego widza niewskazane. Pozostałych z czystym sumieniem zachęcam. Może i wy, wpatrując się jeszcze kilka minut w obraz starych kominów na tle zachodzącego słońca, uświadomicie sobie, tak jak główni bohaterowie, co jest w życiu najważniejsze...

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Czy jesteś człowiekiem?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn