W młodości zdarzało mi się czytywać książki Juliusza Verne'a. Dzisiaj być może nie czyta się już takich rzeczy, ale kiedyś jego książki były popularne. Było to coś w rodzaju przygodowego science-fiction, z tym, że większość fikcji naukowej zawartej w książkach zdołano już urzeczywistnić w czasach kiedy powieści te czytałem. Oczywiście nikt nie próbował jeszcze podróżować do wnętrza Ziemi, ani wystrzeliwać ludzi na księżyc przy pomocy wielkiej strzelby, ale dziś wiadomo czym by się skończyły takie zabawy.
Pracownicy Gainaksu najwyraźniej czytali „Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi”. Swoją produkcję zatytułowali „Fushigi no Umi no Nadia”, ale wykorzystali w niej tylko najważniejsze elementy książki, czyli łódź podwodną „Nautilius”, kapitana Nemo, sposób postrzegania łodzi przez ludzi jako potwora morskiego i oczywiście ekspedycje mające na celu wyeliminowanie go. Reszta to wymysł pracowników Gainaksu. Czy tylko Gainaksu? Otóż nie do końca. Już w pierwszym odcinku zauważymy, że coś nam to wszystko przypomina, chłopiec zafascynowany maszynami latającymi, dziewczynka z magicznym naszyjnikiem, gang próbujący odebrać naszyjnik dziewczynce... To oczywiście „Laputa” mistrza Miyazakiego i nie ma tu mowy o przypadku, bowiem Nadię w rzeczywistości wynalazł właśnie on. Było to w połowie lat siedemdziesiątych, kiedy przyszły zdobywca Oscara, pracował nad serialami animowanymi dla wytwórni Toho. Pierwotny tytuł brzmiał „Around the World in 80 Days by Sea”, ale z jakichś powodów odłożono go na półkę. Miyazaki pozwolił sobie jednak na wykorzystanie pomysłów tego serialu w dwóch innych produkcjach: serialu „Conan, the Boy of the Future” oraz właśnie w filmie „Laputa: Castle in the Sky”. Pod koniec lat osiemdziesiątych Toho przypomniało sobie o serialu i jego realizację powierzyło Gainaksowi.
Wracając do Verne’a i jego oryginalnej opowieści o kapitanie Nemo, należy powiedzieć, że fabuła serialu jest poważnie rozbudowana w stosunku do książki. Zadbano także o to, aby można było użyć w stosunku do serialu terminu science-fiction, który dawno przestał być już aktualny dla powieści. Trudno oczywiście porównywać to anime do „Laputy”, jednak myślę, że „Nadia” nie jest taka wiele gorsza od filmu Miyazakiego, a przy tym nie straciła klimatu jego opowieści.
Seria opowiada historię Jeana i Nadii – dwójki kilkunastoletnich dzieci, które przypadkowo spotkawszy się w dziewiętnastoletnim Paryżu, rzucone przez los w różne rejony świata przeżyć mają razem wiele niesamowitych przygód. Jean jest młodym, pełnym pomysłów wynalazcą, a jego marzeniem jest zbudować samolot, aby móc odnaleźć zaginionego na morzu ojca. Wraz z wujem przyjeżdża do stolicy Francji na wystawę nowinek technicznych, aby wziąć udział w konkursie na maszynę, umożliwiającą jej pilotowi wzbicie się w powietrze. Nadia natomiast jest wysportowaną młodą damą z charakterkiem. Ciężko pracuje w cyrku aby zarobić na swoje utrzymanie. Nie zna swoich rodziców, ani swojego pochodzenia, ale z ciemnej karnacji skóry wnioskuje, że najprawdopodobniej pochodzi z Afryki. Towarzyszy jej zawsze mały lew wabiący się King, zdający się być bardziej rozumny niż można by przypuszczać. Nadia od urodzenia posiada wisiorek z tajemniczym niebieskim klejnotem, który świeci kiedy zbliżają się kłopoty. Już w pierwszym odcinku klejnot ten będzie chciała posiąść ambitna i energiczna Grandis – szefowa trójosobowego gangu. Jej pomocnikami są: Hanson – wynalazca o słabej osobowości, autor Gratana, zmyślnego pojazdu, którym porusza się trio oraz Sanson – świetnie strzelający, przystojny typ, lubiący życie w luksusie. Początkowo wydają się niezbyt przyjemnymi zbirami, ale po spotkaniu z kapitanem Nemo i jego załogą okażą się całkiem przyjacielscy.
Wracając do głównych bohaterów, mają oni całkiem odmienne poglądy na świat. Jean jako wynalazca chciałby wszystko ulepszać, mechanizować. Odwrotnie jest z Nadią, która kocha naturę i zwierzęta do tego stopnia, że jest wegetarianką. Te przeciwstawności będą sprzyjały kłótniom i zabawnym sytuacjom pomiędzy nimi. Oboje zaprzyjaźniają się kiedy Jean ratuje Nadię przed chciwymi łapskami ekipy Grandis. Uciekając przed gangiem, skonstruowanym przez Jeana samolotem trafią najpierw na statek wojenny, ścigający łódź kapitana Nemo, a potem na samego Nautiliusa. Kapitan Nemo jest człowiekiem skrytym i nigdy się nie uśmiecha. Zachowuje się jakby przeżył w przeszłości jakąś tragedię i jakby nosił spory ciężar na swoim sumieniu. Dzieci poznają także Elektrę – pierwszego oficera łodzi podwodnej. Jest to młoda, przyjazna kobietą, która jednak potrafi być straszna kiedy się zdenerwuje. Podobnie jak w przypadku kapitana, Elektrę też ścigają jakieś zmory z przeszłości. Do Nadii i Jeana dołączy także mała dziewczynka imieniem Marie, wiedząca o życiu o wiele więcej niż na to wskazuje jej wiek, która straciła rodziców w wyniku działalności Lorda Gargoyle'a – człowieka w masce, tropionego przez załogę Nautiliusa. Gargoyle opętany żądzą władzy posiadł wiedzę mieszkańców Atlantydy i chce skonstruować straszną broń, aby dzięki niej móc panować nad światem.
Nie napisałem jeszcze nic o autorach tego anime. Hideaki Anno – późniejszy twórca „Neon Genesis Evangelion” i „His And Her Circumstances” był reżyserem Nadii. Postacie bardzo ładnie narysował Yoshiyuki Sadamoto, on również stworzył później postacie do „Evangeliona” i „FLCL”. Nie możemy także pominąć świetnej muzyki Shiro Sagisu, lubiącego łączyć orkiestrę symfoniczną z rockiem, tak jak czyniono to na świecie pod koniec lat siedemdziesiątych. Animacja nie jest może najwyższych lotów, ale z pewnością jest więcej niż przyzwoita. Scenariusz za to jest bardzo dopracowany, akcja nie rozgrywa się wyłącznie na Nautiliusie, obfituje w niekiedy bardzo dramatyczne przygody. Zaskoczy nas także kilka zwrotów akcji. Dlatego mimo sporej liczby odcinków, nie znajdziemy w tym anime miejsca na nudę, tym bardziej, że twórcy Nadii zadbali o sporą dawkę humoru sytuacyjnego. Najczęściej dostarczają go: Grandis walcząca z Elektrą o względy Nemo czy Marie, która nieumyślnie torturująca Kinga na wszelkie sposoby. Oczywiście Nadia i Jean również rozbrajają swoimi niewinnymi kłótniami.
Dla kogo jest to anime? Biorąc pod uwagę wiek głównych bohaterów seria jest przeznaczona w zasadzie dla dzieci, jednak dorośli znajdą tam również wiele dla siebie. To tak jak z bajkami Miyazakiego, dorośli chętniej sięgają po nie niż dzieci... W każdym razie obie grupy wiekowe powinny się świetnie bawić przy serialu, który należy już do klasyki.
Na koniec należy wspomnieć o filmie „Nadia of the Mysterious Seas – The Movie”. Jego akcja rozgrywa się dwa lata po wydarzeniach mających miejsce w serialu, jednak prawie połowa filmu to przypomnienie serii (wykorzystano oryginalne ujęcia), a nowy wątek jest uważany przez fanów Nadii za nieporozumienie.