„Girl’s High” to serial, który początkowo może zniechęcać lekkim brakiem dobrego smaku. Może odrzucać chamskim fanserwisem i poczuciem humoru na dość niskim poziomie. Jednak z punktu widzenia komedii szkolnych ma swoje zalety. Nie jest tak schematyczne, jak można by przypuszczać (prędzej można powiedzieć, że schematy te wyśmiewa), żartuje z tematów zazwyczaj omijanych w tego typu anime i przedstawia bardziej realny obraz uczennic japońskich liceów.
W przeddzień ceremonii rozpoczęcia nowego roku szkolnego trójka świeżo upieczonych licealistek – Eriko Takahashi, Yuma Suzuki oraz Ayano Sato – postanawia zakraść się na teren nowej dla nich szkoły, aby sprawdzić, w jakich warunkach przyjdzie im się uczyć przez następne trzy lata życia. Ich oczekiwania odnośnie życia licealistek są wygórowane; wydaje im się, że sam fakt posiadania tego tytułu uczyni je pięknymi, mądrymi dziewczynami z dużym kieszonkowym i stadami chłopców uganiających się za nimi. Ta wiedza szybko jednak zostaje zweryfikowana, kiedy zaglądają do pomieszczenia żeńskiego klubu pływackiego, gdzie odkrywają rzeczy, o jakich filozofom się nie śniło...
Jednak nie tylko ta trójka opierała swój wizerunek licealistek na mitach i legendach. Akari Koudę, Kyoko Himeji i Ikue Ogawę nurtowały te same pytania, a ich oczekiwania były jeszcze bardziej wyssane z palca. Pech chciał, że obie grupy się spotkały, głupota przekroczyła masę krytyczną i rozpoczęła się reakcja łańcuchowa. Jedna „mądra” dziewczyna naopowiadała głupot, a inne w nie uwierzyły (przynajmniej jedna z nich). Eriko, jako główna sprawczyni zamieszania, nie sądziła, że ktokolwiek uwierzy w dziesięciokrotną podwyżkę kieszonkowego i w to, że licealistki mają tylko jeden okres w roku. Nigdy też nie przyszłoby jej do głowy, że wszystkie skończą w tej samej klasie. Czy zostaną przyjaciółkami?
Serial przedstawia jeden rok szkolny z życia naszej szóstki. Nie ma tu konkretnego wątku głównego, a odcinki mają charakter epizodyczny. Trzeba przyznać, że twórcy starają się wykorzystywać nowe pomysły, omijając, na ile jest to możliwe, stare, nieoryginalne motywy. Oczywiście całkowicie ich wyeliminować nie mogli, ale starania te odnoszą pozytywny skutek i nie ma się wrażenia, że ogląda się klon jakiegoś innego tytułu. Nie oznacza to jednak, że te nowe pomysły są czymś wyjątkowym. Opierają się głównie na tematach dla dziewcząt wstydliwych, co z jednej strony dodaje serialowi realizmu, ale z drugiej może w niektórych widzach wzbudzać niesmak. Potęgować może go fanserwis, który w pierwszym odcinku jest tak nachalny, że potrafi skutecznie do tego serialu zniechęcić. I nie piszę tego jako totalny przeciwnik fanserwisu, jest jednak różnica między subtelnym zarysowaniem pewnych elementów, a naprawdę chamskimi ujęciami, eksponującymi bieliznę bohaterek, które w owym odcinku pokazywane są przy każdej okazji. Okazuje się jednak, że jest to typowy zabieg marketingowy, mający na celu ściągnąć przed ekrany jak największą widownię, bowiem w kolejnych odcinkach elementu tego jest znacznie mniej i ostatecznie nie powinien nikomu zbytnio przeszkadzać.
Jak na komediowy charakter serialu, humor nie jest tu specjalnie wyszukany, czasami dziecinny, czasami lekko niesmaczny, ale znaleźć można sporo momentów, które szczerze potrafią rozśmieszyć. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że gagi nie opierają się wyłącznie na starych, nudnych pomysłach. Twórcy stwarzają sytuacje rzadko spotykane w anime, dlatego potrafią czasem zaskoczyć. Zdarza się im nawet czasem zakpić z jakiegoś ogranego motywu, więc nie jest tak fatalnie, jak można by przypuszczać.
Bohaterki tego serialu nie są niestety postaciami o ciekawych osobowościach, kilku z nich wyraźnie brak cech indywidualnych i pod tym względem zbyt mało różnią się między sobą. Twórcy nie błysnęli na tym polu, choć z drugiej strony w komediach nie jest to akurat szczególnie ważny element i ostatecznie postacie tu występujące potrafią w widzu wzbudzić sympatię, co w tego typu anime ma znaczenie podstawowe.
Serial wykonany jest na przeciętnym poziomie. Wybija się jedynie projekt postaci; tła i dekoracje są proste, a animacja momentami pozostawia wiele do życzenia. Podobnie jest z muzyką, opening i ending ani nie grzeszy oryginalnością, ani nie wpada w ucho. Muzyka podkładowa jest prostacka, ale to akurat dobrze współgra z klimatem serialu. Seiyū są w miarę dobrze dobrani, ale na pewno nie pokazują tu na co ich naprawdę stać.
Ostatecznie serial pozostawił po sobie pozytywne wrażenie. Jeśli pierwszy odcinek budził moje poważne obawy co do poziomu tego anime, to kolejne przekonały mnie, że nie jest tak źle. Potrafiłem wczuć się w klimat i humor – jaki by nie był, zaczął mnie śmieszyć. Twórcy przedstawili tu troszkę inne podejście do komedii szkolnych, bardziej zgodne z realiami i to chyba uratowało to anime. Nie możemy się jednak spodziewać po nim rewolucji na skalę „Azumangi”. To nie ten styl i nie ta klasa.