Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Wyobraźnia jest rzeczą, która u większości dzisiejszych twórców anime znajduje się w stanie prawie kompletnego zaniku. Dziś tworzy się klony starych pomysłów i nikt już nie zwraca uwagi na to, że kolejne „nowe” produkty niewiele różnią się od siebie – ważne, że się sprzedają. Na szczęście są studia animacyjne, dla których bardziej liczy się sztuka, niż liczba sprzedanych kopii filmów w nich produkowanych. Zalicza się do nich Studio 4°C, promujące twórców niezależnych, wychodzących poza ramy konwencji i eksperymentujących, którzy swoimi dziełami potrafią zaciekawić szerszą grupę odbiorców. Koronnym dowodem na to jest film „Mind Game”, który w 2004 roku otrzymał nagrodę Mainichi.

Scenariusz do niego napisano w oparciu o mangę Robina Nishiego, który zawarł w niej elementy autobiograficzne. Jego dzieło zainteresowało twórców z 4°C, którzy stwierdzili, że tak świetną historię powinno poznać znacznie szersze grono odbiorców. Posadę reżysera zaproponowano Masakiemu Yuasie, który od piętnastu lat związany był z przemysłem anime (pracował głównie przy serialach i filmach z cyklu „Shin-chan”), a dla 4°C nakręcił krótkometrażowy film zatytułowany „Noiseman Sound Insect”. Yuasa nigdy wcześniej nie reżyserował filmu kinowego i początkowo miał wątpliwości, czy będzie w stanie podołać takiemu zadaniu, kiedy jednak zaznajomił się z mangą, zdecydował się przyjąć propozycję. Ostatecznie to on wpadł na pomysł wykorzystania w filmie wielu zupełnie odmiennych technik animacyjnych. Myślano nawet o tym, aby początkowy fragment „Mind Game” wykonać normalną techniką filmową z udziałem aktorów, jednak pomysł ten upadł, ponieważ okazało się, iż skomplikowałby opowiedzenie całej historii.

Głównym jej bohaterem jest dwudziestokilkuletni Nishi, który płynie z prądem i nie wychyla się. Jest niezbyt śmiały i liczy na to, że życie samo jakoś się ułoży, bez konieczności podejmowania przez niego ryzykownych decyzji. Żyje więc spokojnie rysując mangi i zapewne na takim stanie rzeczy zakończyłoby się jego życie, gdyby nie jedno wydarzenie. Przypadkiem spotyka w metrze swą szkolną miłość, Myon, którą nadal kocha. Przed laty jego brak zdecydowania zatrzymał ten związek na etapie wymiany korespondencji, jeszcze zanim tak naprawdę się rozpoczął. Teraz Myon, wraz ze starszą siostrą Yan, prowadzi skromny bar. Udają się do niego po chwili rozmowy. Tam Nishi poznaje jej nudnego chłopaka, wysłuchuje także opowieści o miłosnych podbojach podchmielonego ojca dziewczyn. Tymczasem w barze razem z kumplem pojawia się pewien bardzo zdenerwowany piłkarz. Do tej pory pewny siebie tata dziewczyn, nagle cichnie i dyskretnie chowa się pod barem. Czyżby w swych miłosnych przygodach poderwał dziewczynę kogoś z yakuzy? Nowi goście nie kryją swych zamiarów, pojawia się broń i robi się niebezpiecznie. Tchórzliwy Nishi obawia się przeciwstawić się zbirom, postanawia jednak, po raz pierwszy w życiu, podjąć męską decyzję i...

To co wydarza się w następnej chwili zdziwi każdego oglądającego. Jeszcze bardziej zaskoczy go kolejna scena, a szczęka opadnie mu przy następnej! Takich wrażeń nie dostarczają przeciętne anime. „Mind Game” zaliczyć prawdopodobnie należałoby w poczet światowego awangardowego kina animowanego, bowiem jak na anime jest to film tak niekonwencjonalny, że porównywanie go z komercyjnym odłamem japońskiej animacji byłoby dla niego krzywdzące. Z anime łączą go jedynie, użyte na zasadzie wyśmiewania, pewne przywary nurtu, jak eksponowanie damskiej bielizny, czy przesadzanie z wielkością biustów. Twórcy śmieją się także z przyzwyczajeń Japończyków. Nawet w ciężkich warunkach, w jakich przyjdzie im się znaleźć, zorganizują sobie łaźnię, w której nie zabraknie oczywiście podglądaczy...

Bohaterowie filmu są zwykłymi szarakami. Początkowo są nieciekawi i nic do nich nie przekonuje. To jednak wydaje się zagraniem celowym twórców, mającym uświadomić nam, kim jesteśmy na co dzień – szarymi ludźmi w kieracie życia. Nishi, Myon i Yan znalazłszy się w kompletnym odosobnieniu, uświadamiają sobie, jak żałosny był ich dotychczasowy żywot. Sytuacja zmusza ich do zmiany stosunku względem życia, zrzucają maski, które wpasowywały ich w dzisiejszy model cywilizacyjny. Znikają opory, wyobraźnia zostaje wypuszczona z klatki obawy przed tym, co powiedzą inni. Wtedy nasi szarzy bohaterowie stają się postaciami barwnymi, ciekawszymi i z wyobraźnią.

Twórcy sporo mówią tu o sensie życia, ale w sposób bardzo przystępny i raczej nie bezpośrednio. Nie zostaniemy napadnięci długimi i skomplikowanymi dialogami, nafaszerowanymi cytatami wielkich filozofów. O podobnych rzeczach w przystępny sposób opowiadał Satoshi Kon w swoim „Paranoia Agent”. Serial ten wyraźnie dawał do zrozumienia, że stajemy się niewolnikami cywilizacji, rządzą nami telefony komórkowe, Internet. Staramy się nie wychylać, tłumimy niecodzienne pomysły, żeby nie być posądzonymi o dziwactwo, a na tych, którzy się odważyli patrzymy jak na odszczepieńców. Pokazując to, co przydarza się bohaterom, twórcy uświadamiają nam, czym tak naprawdę jest życie, mówią nam, że przejmujemy się rzeczami małostkowymi, a przecież na dobrą sprawę w każdej chwili możemy zniknąć z tego świata. Pomijamy jednak ten aspekt naszego życia, nie myślimy o nim, a kiedy zaczynamy jest już najczęściej za późno. To właśnie przydarza się naszym bohaterom, z tą jednak różnicą, że oni otrzymują szansę na uświadomienie sobie ważnych rzeczy w momencie, kiedy może to mieć jeszcze znaczenie. W rezultacie odnajdują siebie i chcą żyć bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej...

Strona wizualna filmu jest tak różnorodna, że zadziwić może każdego, kto choć trochę jest otwarty na sztukę w animacji. Pierwsze wrażenie może zniechęcić fanów „ładnej” animacji. Film wydaje się brudny i wykonany niechlujnie. Tła są proste i rysowane oszczędnie, często towarzyszy im surowa i nienajlepszej jakości digitalizacja. Projekt postaci może odrzucać, jest kanciasty i sprawia wrażenie niestarannie wykonanego, a pojawiające się od czasu do czasu digitalizowane twarze nie wyglądają piękne. Możemy to jednak również odczytywać jako przeciwstawienie się stylistyce typowej dla anime, gdzie twarze są nienaturalnie piękne. Specyficzny zestaw środków wyrazu użyty w tym filmie, niewątpliwie wyróżnia go na tle typowych produkcji anime, ale nie każdy widz je zaakceptuje. Obraz urozmaicany jest wieloma, bardzo odmiennymi, technikami animacyjnymi. Poza metodami tradycyjnymi, wyróżnić możemy wiele różnych technik 3D. Nie będę się jednak rozwodził nad tym aspektem, ponieważ moja wiedza o technikach animacyjnych jest dosyć ograniczona, dodam tylko, że na mnie, przyzwyczajonego od lat i poniekąd znudzonego tradycyjną kreską anime, owa różnorodność podziałała bardzo pozytywnie.

Muzyki w filmie nie jest wiele, właściwie słychać ją jedynie w czołówce i pod sam koniec filmu. Jest to właściwie taka dźwiękowa plama, której najbliżej gatunkowo będzie chyba ambientowi. Dobrze oddaje charakter czołówki, w której przewijają się krótkie sceny zwykłej codzienności człowieka naszych czasów. Ku mojemu zaskoczeniu skomponował ją Seiichi Yamamoto, będący na co dzień gitarzystą bardzo cenionej przeze mnie grupy Rovo, która, dosłownie kilka dni temu, koncertowała w Polsce! W nagraniu fortepianowych partii, pojawiających się w środkowej części filmu, brała także udział Yoko Kanno. Zachowując jednak obiektywizm, muszę napisać, że muzyka w filmie nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jakiego mógłbym oczekiwać po tak uznanych artystach.

Zapraszając do oglądania chcę podkreślić, że mimo wykorzystania wielu niecodziennych technik animacyjnych i całego artystycznego podejścia, twórcom udało się jednocześnie opowiedzieć prostymi słowami historię, którą każdy widz może się świetnie bawić, bez problemu przyswoić jej przesłanie, a być może nawet zastanowić się nad sensem własnego życia. Osobiście bardzo chciałbym, żeby japońscy twórcy częściej korzystali z tak niezwykłych pomysłów na filmy, a studia animacyjne częściej zwracały uwagę na wartość artystyczną dzieł, które produkują...

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Gdzie dwóch się bije, tam trzeci ........


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn