Odp.: Kontrowersje w związku z emisją CZK w P
Hm, dawno to było, a ja jeszcze szkrabem chodzącym do podstawówki byłem, ale nie przypominam sobie niczego takiego... Nie ta era, Kaczory, Konie i inni ultrakatolicy nie byli jeszcze u władzy, religia dopiero niedawno weszła do szkół itd., więc z powodu katolickiego księdza zamieniającego się w demona raczej kontrowersji nie było. Może świadczyć o tym chociażby fakt, że serial był później powtórnie emitowany, a odcinek w którym ksiądz zmienia się w Boxy’ego nie został usunięty. U nas nie wyświetlono jedynie odcinków 45. i 46. (ostatnie dwa odcinki pierwszej serii,
kiedy to wszystkie wojowniczki, poza Usagi, oraz Tuxedo giną ![[/ukryj]](images/backspoiler.gif)
) oraz 133. – nie wiem, co w nim było, nie pamiętam też, jak wybrnięto z tego, że w jednym odcinku Usagi się „przebudziła”, a w następnym już wojowniczki się nie pamiętają. Może były jakieś cięcia albo coś – to chyba powinien wiedzieć nasz redakcyjny kolega XRay, bo ostatnio często mnie zaskakiwał znajomością polsatowskiej wersji „Czarodziejki”.
O ile się nie mylę, młyn zaczął się dopiero później , kiedy głośno zrobiło się o anime, przez które w Japonii kilkaset dzieci trafiło do szpitala, bodajże epilepsja. O ile się nie mylę, były to „Pokémony” (nie wiem, czy zgadzają się ramy czasowe: potwory zadebiutowały jako serial w 1997 roku, kiedy to kończono już w Polsce puszczać „Czarodziejkę”; później puszczano ją jeszcze w okresie 1999-2000). Mówili o tym w „Wiadomościach” czy czymś takim, więc m.in. moja rodzicielka zakazała mi oglądania „Czarodziejki”, bo to japońska bajka i mogę się przez nią pochorować. Oczywiście olałem zakaz i oglądałem dalej, ale podobnych przypadków było pewnie w Polsce więcej.
Jeśli chcesz przeczytać coś, co sądzą o „Czarodziejce” księża, zapraszam pod
ten link. Ostatni artykuł. Drugi też co nieco mówi o tym, jak wielu księży postrzega anime. Pragnę zaznaczyć, że to wypowiedzi ultrakatolickich osób, którzy słabo znają „Czarodziejkę”, bo np. z Mamoru zrobili geja, mówiąc, że Usagi jest mężczyzną.
Tutaj z kolei przeczytać możesz fragment z „Czasu Miłosierdzia”, białostockiego biuletynu kościelnego, a
tu coś jeszcze innego, ale – o ile się nie mylę – nie pisane już przez osobę związaną z kościołem.
Pottero - 23.08.2006 2:00