Na początku było „Futakoi”. Anime to opowiadało tradycyjną haremową historyjkę, w której jedyną oryginalną rzeczą było to, że harem ten stanowiły pary bliźniaczek. I to właściwie tyle, jeśli chodzi o tamten serial, resztę możemy sobie mniej więcej wyobrazić. Twórcy owego anime pomyśleli zapewne, że kręcenie kontynuacji takich produkcji zazwyczaj kończy się opowiedzeniem tej samej historii po raz drugi, dlatego postanowili walnąć z grubej rury i napisali wszystko od nowa w zupełnie innym stylu. Stary pomysł z bliźniaczkami wtłoczyli w nowe oryginalne ramy i opowiedzieli nową historię, wiążąc przy okazji ręce tym, którzy anime lubią wrzucać do jednej, konkretnej szuflady gatunkowej. To właśnie „Futakoi Alternative”, który od tamtego serialu różni się prawie wszystkim, co twórcy wyraźnie dają nam do zrozumienia w openingu, gdzie anielskie bliźniaczki z „Futakoi” ustępują miejsca dziewczynom, które wysłane na wojnę, same by ją wygrały...
Futakotamagawa (w skrócie Nikotama) to coś na kształt dzielnicy handlowej w Tokio dla ludzi zamożnych, która znajduje się u zbiegu rzeki Tamy i jej dopływu Nogawy, konkretnie jest to obszar wokół stacji metra Futako-Tamagawa. Nie do końca wiadomo, co jest przyczyną fenomenu dużego przyrostu bliźniaczek w tym rejonie, być może to właśnie magia połączonych rzek ma tu coś do rzeczy... Jedno jest pewne: miejsce to jest równie niezwykłe, co jego mieszkańcy, którzy kochają je i chronią przed różnym elementem oraz siejącymi pożogę podstępnymi ogromnymi kałamarnicami, nawiedzającymi co jakiś czas Nikotamę...
Futaba Rentarou jest niezdecydowanym dwudziestojednolatkiem z kompleksami, któremu niewiele wychodzi, ale wynika to raczej z tego, że nie wierzy w siebie i dlatego nie przykłada wielkiej wagi do tego, co robi. Właściwie to nie bardzo wiedział, co ze sobą zrobić, zanim u jego drzwi pojawiły się dwie urocze kilkunastoletnie bliźniaczki – Sara i Soujyu, prosząc go o wykonanie dosyć nietypowego zadania. Od tamtej pory razem prowadzą agencję detektywistyczną, którą Rentarou trzy lata wcześniej otrzymał w spadku po zmarłym ojcu. Nie wiedzie im się najlepiej, ich praca polega najczęściej na oczekiwaniu na klientów, a jeśli już jakiś się trafi, to zleca odnalezienie kota albo inną nudną robotę. Czasem dwaj panowie w niebieskich mundurach profilaktycznie przesłuchają Rentarou – w końcu jest detektywem, więc mógłby się z nimi podzielić jakimiś faktami, a on cierpliwie i zgodnie z prawdą tłumaczy, że nic nie wie, w co oczywiście nie wierzą, szczególnie ten bardziej postrzelony o pseudonimie Brudny Harry. Od czasu do czasu Rentarou ma zatarg z lokalną grupą yakuzy, co w konsekwencji podnosi poziom jego adrenaliny wyżej niż by sobie tego życzył, a jego asystentkom daje pełne ręce roboty – ktoś musi go z opresji przecież wyciągnąć. Ale i Rentarou, kiedy zostanie zapędzony w kozi róg, potrafi pokazać co naprawdę potrafi.
Najważniejsze jednak, że on ma dziewczyny, a one jego. Mimo że są bliźniaczkami, Sara i Soujyu różnią się od siebie wewnętrznie jak ogień i woda. Sara to dziewczyna akcji, która nie poddaje się nawet jeśli ucieka skuterem bandzie oprychów, ochraniając przy okazji klienta i usiłując ustalić miejsce pobytu szefa, znajdującego się w być może akurat gorszych tarapatach... Soujyu dla odmiany będzie kiedyś idealną żoną, jej potrawy są bardziej niż jadalne i ogólnie ma łagodny charakter, w przeciwieństwie do swej porywczej siostry. Obie świetnie się uzupełniają, a dla Rentarou, którego życie nabrało dzięki nim sensu, stanowią jedną nierozerwalną całość.
Pomiędzy rzadkimi sprawami, wymagającymi wielkiej odwagi i obfitującymi w niebezpieczne akcje, Rentarou i spółka pomoże różnym okolicznym bliźniaczkom w rozwiązaniu różnorakich problemów. Na swojej drodze spotkają wielu dziwnych klientów, być może przyjdzie im ratować świat... W momentach nudy klientami będą sami sobie, świetnie bawiąc się w swoim towarzystwie. Ile jednak może trwać takie szczęście? Zły los lubi rzucać ludziom kłody pod nogi. Co wymyśli tym razem? Sprawdźcie sami...
„Futakoi Alternative” to anime oryginalne, które powstało jednak na bazie prostego schematu haremówki. To, jak wykorzystano ten schemat, dowodzi że nawet takie seriale mogą dostarczyć nowych wrażeń starym wyjadaczom. Z tego schematu wyjęto główny trzon, czyli przeciętnego faceta i piękne dziewczyny, ale haremem tego nazwać już nie można. Również wątek miłosny, w którym źródłem głównego dylematu jest niezdecydowana natura głównego bohatera, jest charakterystyczny dla tego schematu. Twórcy z niego korzystający najczęściej na tym jednak poprzestają, tworząc w rezultacie anime o niczym, w którym scenariusz pisze się sam. Twórcy „Futakoi Alternative”, bazując na własnych doświadczeniach, dostrzegli ten problem i postanowili lukę tę wypełnić dwoma lub nawet trzema elementami. Wymienili szkołę, będącą do tej żelaznym elementem haremówek, wykorzystywanym zresztą do znudzenia, na agencję detektywistyczną, zajmującą się bardzo różnorodnymi sprawami. Dodali do tego dobry humor, który wzbogacony odrobiną absurdu jest momentami wręcz zabójczy, oraz pokusili się o kilka świetnych pomysłów i porządnych parodii. W końcówce zaś okrasili serial lupinowskim klimatem romantycznej przygody. Otrzymali w ten sposób anime, które ma niewielkie szanse zanudzić widza.
Wątek miłosny jest jednak silny i w odpowiednich momentach działa intensywnie, czasami zmusza nawet do refleksji, co przy postaciach dających się polubić od samego początku sprawia, że ciężko jest się z nimi na koniec rozstać. Niestety wysunięcie wątku romantycznego na plan pierwszy w dalszej części serialu okazało się pewnego rodzaju mankamentem, który delikatnie nadszarpnął klimat serialu. To prawda, że bez zagłębienia się weń anime to straciłoby wiele uroku, jednak rozterki głównego bohatera trwają odrobinę za długo, tym bardziej, że niewiele wnosząc, wprowadzają widza w pochmurny nastrój na zbyt długi okres czasu i to w momencie, kiedy ten połknął właśnie bakcyla zwariowanej komedii i chciałby jeszcze. Wydaje się, że twórcy chcieli do końca wyeksploatować wątek miłosny, nie bacząc na to, że ciągnąc go za długo i zbyt poważnie, wytworzą przesadny kontrast z pozostałymi elementami. Zaznaczam jednak, że wielu fanom serialu to w zupełności nie przeszkadza i nawet przedkładają wątek miłosny nad komediową stronę serialu, upatrując w tym właśnie głównej jego zalety. Nie przeczę – i na mnie mocno podziałał, rzucił jednak delikatny cień na szaleńczy klimat końcówki serialu.
Inną wadą jest nadmiar retrospekcji podczas przedstawiania historii Rentarou i bliźniaczek. Czyniąc to w małych fragmentach, stopniowo zdradzają nowe szczegóły, ale często się też niestety powtarzają. Jest to zabieg dosyć oryginalny i nie wprowadza zamieszania, ale może nudzić. Za dużo jest tu także przemyśleń głównego bohatera, ale na szczęście te momenty narracji twórcy nadrabiają ciekawym obrazem.
Graficznie serial stoi na dobrym poziomie. Scenografie są dopracowane, animacja niezła, a projekt postaci bardzo miły. Twórcy stosują ciekawe rozwiązania przedstawiania retrospekcji oraz ciekawe ujęcia. W oryginalny sposób prezentują też tytuły poszczególnych odcinków. Ogólnie serial od strony graficznej prezentuje się bardzo dobrze. Muzycznie też jest nieźle, ale bez większych rewelacji. Muzyki się nie zauważa, ale jej wielostylowość pozwoliła urozmaicić sceny odpowiednimi fragmentami muzycznymi w zależności od występującego akurat klimatu.
„Futakoi Alternative”, dzięki wykorzystaniu wielu elementów z różnych gatunków anime, może podobać się sporej grupie odbiorców. Nie zawiodą się miłośnicy romansu, ale także wielbiciele dobrej komedii z elementami parodystycznymi. Uważam, że mimo wymienionych wad serial ten świetnie się ogląda. Dostarcza sporo dobrej rozrywki, a w połączeniu z poważnym wątkiem miłosnym odciska na widzu większe piętno, niż ten mógł się początkowo spodziewać.