Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Nagłówki komentarzy

Skomentuj recenzję autorów:  Daldow
Napisz komentarz do anime
 
 

Komentarze

Sens rozwoju
Spodobała mi się ta produkcja dzięki swoim głębokim przemyśleniom filozoficznym. Zastanawiając się nad sensem komputeryzacji i usztuczniania życia można dzięki temu anime dojść do ciekawych wniosków.
Grafika - przepiękna, acz czasami aż za rażąca oczy. Na szczęście, dobrego nigdy za wiele.
Weekend Warrior - 7.02.2007 0:51
Bez tematu
moj kolega, ktory fanem anime nie jest po obejrzeniu gits 2 stwierdzil, ze dialogi oparte na cytatach byly zbyt wydumane. ale chwilka, gdyby nie wiedzial on o pochodzeniu tych slow, zapewne wgniotlyby one go w fotel! co prawda mogla troszke poirytowac ilosc tematow i przemyslen, ktore oshii chcial wepchnac w ten film. zaden by takiej nie pomiescil. jaki tam ze mnie recenzent, ale na przyklad rozmowa togusy z pania doktor, czy wirtualna pulapka kima dlugo po filmie nie dawaly mi spokoju, a o to chyba w tym chodzi. sposob poruszenia tematow filozoficznych przypominal mi ten z ergo proxy. albo raczej ten, ktory probowali osiagnac tworcy ergo proxy. jest jeszcze cos czego zabraklo mi wi pierwszej czesci gitsa, pare spokojnych scen, nadawajacych filmowi niesamowity, gleboki klimat, jak ta w ktorej Batou zajmuje sie swoim psem. nie patetyczne ujecia miasta przyszlosci, a takie sceny naprawde dzialaja na wyobraznie(choc nie twierdze, ze te 1 nie moga). teraz sie pytam, czemu ten film uznaje sie za slabszy od oryginalu!? przeciez to w 100% godny nastepca! moze nie czytalem webera ani dawkinsa cytowanych w filmie, ale na boga, i tak byl w stanie mnie doglebnie poruszyc!

ps troszke za duzo tej grafiki 3d, ale co to ma do wartosci filmu
wisniczanin - 25.03.2008 16:02
Jedna uwaga
IMHO film jest nieco parodią części poprzedniej, nie wiem czy zamierzoną czy nie, ale od natłoku filozoficznych nawiązań aż głowa boli. To tak jakby autor chciał powiedzieć - bawcie się dobrze próbując szukać nawiązania i interpretując całość ale ja i tak wiem, że nie będziecie mieli racji, bo zagrałem wam wszystkim na nosie :smile: Nie ma to jak podroczyć się z recenzentami i krytykami.

Pierwszy GitS swoje tezy przedstawiał nienachalnie, dawał możliwość refleksji. Tu z kolei wszystko wali obuchem w łeb i robi z mózgu taką papkę, że przeciętny widz jest bez szans.
Tassadar - 15.06.2008 23:42
Odp: jedna uwaga
Tassadar napisał(a): IMHO film jest nieco parodią części poprzedniej, nie wiem czy zamierzoną czy nie, ale od natłoku filozoficznych nawiązań aż głowa boli.
Nie całkiem rozumiem dlaczego gęstość nawiązań filozoficzno-literackich miałaby przesądzać o byciu parodią w przypadku omawianego filmu. Zresztą nie przesadzajmy - w "Innocence" jest przecież sporo miejsca na akcję. Jeżeli jednak chciałbyś się upierać przy swojej tezie, to wówczas za parodię należałoby uznać także sporą część klasyki kina światowego (np. Bresson, Kurosawa, czy Bergman, że nie wspomnę o Greenawayu...).

Tassadar napisał(a): To tak jakby autor chciał powiedzieć - bawcie się dobrze próbując szukać nawiązania i interpretując całość ale ja i tak wiem, że nie będziecie mieli racji, bo zagrałem wam wszystkim na nosie Nie ma to jak podroczyć się z recenzentami i krytykami.
Cóż, tak się akurat składa, że Oshii jest twórcą bardzo "niemedialnym", człowiekiem dbającym o swoją prywaność i niespecjalnie udzielającym się (sc. "droczącym") w publicznych debatach nad swoimi dziełami. Jego filmy zaś robione są z taką powagą i zaangażowaniem, że ich twórcy można przypisać wszystko - poza krotochwilnością i, za przeproszeniem, robieniem sobie jaj z widzów i krytyków. Przecież to jest diabelnie skupione i dojrzałe kino!
I jeszcze drobna uwaga. Jeżeli interpretujemy dzieło - a robimy to prz każdym jego odczytaniu - to jednocześnie kreujemy jego sens dla nas w oparciu o naszą wiedzę i osobiste doświadczenie. Dlatego też niesłusznym byłoby mówić o interpretacji całkowicie "pozbawionej racji" tudzież o interpretacji mającej "więcej racji" od jakiejkolwiek innej (a to właśnie zdajesz sie sugerować w powyższym fragmencie).
Pozdrawiam.
argentum_astrum - 16.06.2008 0:19
Odp: jedna uwaga
Nie wiem Tassadarze, czy twoja wypowiedź ma być prowokacją czy próbą zagrania nam na nosie, jak tu gdzieś odnośnie Innocence wskazujesz.

Innocence jest w mojej opinii jednym z najbardziej osobistych, wręcz wynurzających się z osobowości filmów Oshiiego. Od początku jest bezkompromisowy. Jest taki jaki chce być. Czy film jest niezrozumiały? Moim zdaniem tylko w kategoriach tej osobistości. Film jest doskonale transcendentalny, ale jednocześnie bogaty w możliwość odbioru, nie tylko widza analizującego merytoryczną treść, ale i potrafiącego odczuć sztukę obrazu; ta wspaniałą melancholię za kinem starej daty i tego co bezpowrotne (tutaj weźmy wspomniany przez AA Concierto de Aranjuez - czy można sobie wyobrazić bardziej pasujący motyw muzyczny?) oraz jednocześnie przykładanie akcentów do swojej myśli, bo przecież Oshii od początku swojej twórczości ma jakąś wizje artystyczną w której próbuje się odnaleźć. Jest twórcą całkowicie nie mainstreamowym, poza całą zgrają produkującą masowy chłam.

Czy to znaczy, że jest jakiś odgórny nakaz ubóstwiania jego prac? Zdecydowanie nie, ale warto zarzuty wobec niego starannie przemyśleć i nie traktować aksjomatów natury percepcyjnej w kategoriach jakiejś uniwersalnej formuły.

Naprawdę Tassadarze ciężko nawet twoją opinię traktować w kategoriach dyskursu opinii, bowiem nie potrafię odnaleźć ani jednej fałszywej nuty w Innocence i nie sądzę aby to wynikało akurat z osobistej wrażliwości. Film po prostu w ANI JEDNYM momencie nie daje sygnału, że próbuje komuś dopiec czy coś "sparodiować" (cudzysłów, bowiem w kontekście Innocence aż ciężko przychodzi przez gardło). Nawet nie wiem czy chciałbym usłyszeć rozwinięcie twojej myśli, bo doprawdy nie potrafię znaleźć nawet dmuchanego podparcia dla tak nieprawdopodobnej tezy. Różne bowiem można mieć wobec Innocence zarzuty i różne odczucia, ale żeby odbierać to jako "Filozoficzny bełkot w znakomitej oprawie. Trzyma klimat i nabija się bezczelnie z prób zinterpretowania własnego przesłania." O ile jakoś tam jestem w stanie zrozumieć, że wybiórcze, odrobinę chaotyczne, i interpretowane na specyficzny sposób kompilacje poetycko-filozoficznych impresji moga być przez kogoś podsumowane jako "bełkot", o tyle zaprawdę doszukiwanie się tu ironii czy "bezczelnego nabijania się" jest tak samo sensowne jak szukanie Świętego Graala w popielniczce na stoliku w barze dla kierowców TIR-ów. Dosadniej określic tego nie mogę.

Żałuje, że nie mam czasu, aby zmienić tekst widniejący na stronie. Dziś postrzegam Innocence w sposób zupełnie inny i zawstydza mnie powierzchowność tej recenzji. Gdy tylko moje życie podniesie się z gruzów, chętnie napiszę nową recenzję, aby jasność nastała dla tych, co szukają choćby obcej drogi do odbierania filmów Oshiiego.

P.S Jestem niezwykle ciekawy Sky Crawlers. Oshii od jakiegoś czasu płynie w przedziwna tematykę. Nie mogę się doczekać To naprawdę jeden z nielicznych prawdziwych tytanów anime...
Daldow - 16.06.2008 1:13
Odp: jedna uwaga
Możliwe, że w mojej wypowiedzi jest sporo prowokacji. Głównie dlatego, że nie uważam Innocence a dzieło które w odpowiedni sposób podejmuje przedstawiona w nim tematykę. Przecież chociażby samo konstruowanie dialogów w oparciu o cytaty - ja rozumiem, że są ludzie dla których będzie to bardzo mądre i przemyślane nawiązanie do tego czy innego dzieła. Ba, sam w paru przypadkach przy oglądaniu filmu tak uważałem. Z drugiej strony jest tego za dużo. Wyraźnie dzieje się tak, że w pewnym momencie nie bardzo wiadomo w którą stronę film chce zmierzać, ja przynajmniej nie widzę w nim celu, puenty nazwij to jak chcesz, na tyle wyraźnego by można było powiedzieć o co u diabła czasem w nim chodzi.

Stwierdziłem, "parodia" cóż może to za mocne słowo, ale w nawiązaniu do tego co napisał argentum_astrum - osobowości Oshiiego przyznam się nie znałem, co rzuca nieco cień na moją teorię :polzart: W sensie tego co powiedziałeś o słuszności interpretacji, masz rację, ale chodzi tu bardziej o to , że jak dla mnie w filmie pozostawiona jest masa "pułapek", ślepych uliczek nie prowadzących donikąd i wstawionych tam tylko po to by były i ładnie świeciły tym jakże mądrymi są nawiązaniami do filozofii. Nie wiem, może film jest dla mnie po prostu za ambitny? Nie twierdzę, ze nie lubię czy nie widzę tej inności filmu, czyniącej go całkowicie inną pozycją niż dowolne anime. Zastanawiałem się nad filmem długo. Widziałem kilka razy, przeczytałem różne recenzje i artykuły, wyjaśniając mi te aspekty, których nie rozumiałem ze względu na brak aż takiej wiedzy o filozofii, uzupełniłem swoje informacje. Tyle, że nadal nie jestem przekonany do filmu w płaszczyźnie w jakiej próbujesz go, Daldow, przedstawić. To mnie chyba przerasta. Nie pozostaje mi mieć nadziei że kiedyś, po dziesiątkach lat i doświadczeń przyjdzie mi jednak przejrzeć na oczy :smile: Póki co jednak, GitS 2 jest dla mnie jak barokowe wnętrze kościoła - wygląda imponująco, ale jest robione z premedytacją, by wywrzeć określone wrażenie na widzu i krytyku (niekoniecznie takie z którego podłoża on sam będzie sobie zdawał sprawę), zaś sama treść mniej się liczy niż forma.
Tassadar - 16.06.2008 9:03
Odp: jedna uwaga
No dobrze Tassadar. Żadnego monopolu na prawdę nie mam, ale powiem ci jak ja widzę ten problem:
Tassadar napisał(a): ale chodzi tu bardziej o to , że jak dla mnie w filmie pozostawiona jest masa "pułapek", ślepych uliczek nie prowadzących donikąd i wstawionych tam tylko po to by były i ładnie świeciły tym jakże mądrymi są nawiązaniami do filozofii.
No i my tu właśnie z szanownym srebrnogwiaździstym próbujemy ci wytłumaczyć, że Oshii nigdy filmów nie robił ot tak po prostu. Może i śmierdzi to trochę gloryfikacją, ale powtórze po raz kolejny - kluczem do zrozumienia dlaczego właśnie to a nie inne sformułowanie Oshii przytacza kryje się w jego twórczości i też w ogólnym zarysie koncepcji. Przestań Tassadarze szukać odwołań i "przesłań" a zacznij ogarniać twór artystyczny całościowo, łączyć wszystkie sfery i wymiary danej twórczości, i weź - że się kolejny raz powtórzę - poprawkę na niechęć Oshiiego do treści uniwersalnych. Ot, choćby najbanalniejszy przykład. Oshii był kiedyś chrześcijaninem, ale jego transcendentalny rodzaj osobowości wyraźnie miał problemy z akceptacją takiej dogmatycznej dziedziny. Efekt? Angel's Egg - wielowarstwowa, malowana intrapersonalna wizja niezależnego autora. Co więcej. To zwątpienie i rozdarcie pomiędzy wschodnim i zachodnim sposobem pojmowania jestestwa i otaczającego świata cechuje całą twórczość Oshiiego. A to tylko jeden z dziesiątek kontekstów jakie w jego twórczości dla pełnego zrozumienia trzeba przyjąć.

Nie szukaj więc rozwiązania czy nawiązania każdego cytatu czy odwołania. Prawdziwa siła humanistycznej myśli intelektualnej nie polega na jasności i klarowności, ale na wieloznacznej sile interpretacji. Ogarniaj kontekst intepretacyjny, a nie samą wypowiedź.
Tassadar napisał(a): Póki co jednak, GitS 2 jest dla mnie jak barokowe wnętrze kościoła - wygląda imponująco, ale jest robione z premedytacją, by wywrzeć określone wrażenie na widzu i krytyku (niekoniecznie takie z którego podłoża on sam będzie sobie zdawał sprawę)
Rozumiem, że masz na myśli potoczna opinię o Baroku, którą biednej młodzieży przez lata wbija sie do ich znudzonych umysłów? Bo ja widzę w tej epoce olbrzymią ilość wspaniałych artystycznych innowacji i rozwoju myśli.
Tassadar napisał(a): zaś sama treść mniej się liczy niż forma.
A mam rozumieć, że fakt ten ma mieć jakiś wyraz pejoratywny? Od kiedy to karać mamy sztukę ruchomego OBRAZU, że to właśnie na obrazie się skupia w pierwszej kolejności? Nie mówię, ze tak jest w przypadku Innocence. Po prostu samo sformułowanie wydaje mi się trochę nieadekwatne do zainteresowania japońską ruchomą ekspresją graficzną...
Daldow - 16.06.2008 10:55
Odp: jedna uwaga
Zrobię tak - jak będę miał chwilę czasu obejrzę film jeszcze raz, próbując patrzeć na niego z punktu widzenia który proponujesz. Zobaczymy co z tego wyniknie. W końcu to nie anime które po nawet kilkukrotnym obejrzeniu pozwala na wyrobienie opinii jednoznacznej (moja też nie jest w 100% ugruntowana). Przyznam ci się szczerze, że to dla mnie najtrudniejsze do jednoznacznego ocenienia anime jakie widziałem w życiu :polzart:
Tassadar - 16.06.2008 16:00
Odp: jedna uwaga
Tassadar napisał(a): Przyznam ci się szczerze, że to dla mnie najtrudniejsze do jednoznacznego ocenienia anime jakie widziałem w życiu
Heh, błoga nieświadomość. :polzart: A tak całkiem serio, zamieszanie wokół Oshiiego jest o tyle ciekawe, że bierze się z faktu, o którym zresztą wspomnieli niejednokrotnie przedmówcy, że Innocence jest czystej wody kinem autorskim, odbiegającym drastycznie od norm masowej produkcji. Jeśli się owej prawdy nie przyswoi, to...może być dziwnie. To, mniej więcej tak, jakby chcieć oglądać Paranoia Agent z nastawieniem, że jest to kolejny serial kryminalny, jednocześnie lekceważąc kluczowe dla Kona obsesje, które przecież totalnie demolują schemat. Nie inaczej rzecz ma się z Innocence i stąd cały ambaras, ponieważ to NIE JEST kolejny segment w monolitycznej strukturze świata GITS, a raczej odautorska wariacja na temat. I moim zdaniem, tak powinna być w pierwszej kolejności "czytana". Tak to już jest z niepokornymi autorami, że to im służy materia filmowa a nie oni jej i stąd w filmie co krok potykać się będziesz o Oshiiego, kosztem lubych konwersacji z Panią Major. :zabije: Jak się podejdzie do sprawy w ten sposób, niekoherentność Innocence względem reszty pobratymców (jak rozumiem, w szczególności SACa i pochodnych) przestaje być rażąca. No, ale w sumie i tak wszystko to kwestia gustu.
el doc - 16.06.2008 17:01
Odp: jedna uwaga
Ja stoję za Tassadarem. Za bardzo przegięto z tą filozofią, bo to już nie jest nawet ambitne tylko śmieszne. Większość dialogów to nic spontanicznego tylko cytaty nie wiadomo skąd^^ Twórcy niepotrzebnie utrudniali życie odbiorcom. Mimo wszystko anime warto zaliczyć m.in. za grafikę, która jest wspaniała. Klimaty też dosyć ciekawe, takie a la brytyjskie :smile: Jak oglądałem zwiastun ''follow me'' wydawało mi się, że będzie to coś w stylu Leona Zawodowca :P
LukaWars - 9.09.2008 21:18
recenzja?
Gdybym nie wiedział tego anime to z recenzji za Chiny bym nie wywnioskował o czym ono jest. Tekst bynajmniej nie jest zły ale bardziej nadaje się to na artykuł nt Oshiiego.
ximinez - 30.08.2008 21:30
Odp: recenzja?
oshii sam powiedzial, ze innocence to opowiesc "o nim i o jego psie". watpie zeby dokladnie o to mu chodzilo, ale przeciez, tak jak to recenzent napisal, i sam rezyser powiedzial, gits 2 to opowiesc, w ktorej zaglebiamy sie w umysl tworcy, poznajemy jego przemyslenia. zbrodnia byloby napisanie "innocence jest filmem o dwojce policjantow z sekcji 9 wb prowadzacych sledztwo w sprawie uszkodzonych gynoidow". i znow sie odwolam do recenzji - zgadzam sie z tym(sprobowalbym sie nie zgodzic), ze glowna opowiesc w gruncie rzeczy jest watkiem pobocznym. w ogole ciezko mowic tu o watku glownym... przeciez mamy tu rozprawy o poszukiwaniu szczescia, o wartosci swiata, ludzkiego zycia, istocie czlowieczenstwa, pochodzeniu zla, wartosci wiezi miedzy... no i wlasnie, miedzy kim/czym? nie tak dawno w telewizji byl emitowany dunski dokument o stetryczalej staruszce, ktora obdarzyla miloscia mechaniczna foke. niestety nic o nim nie powiem, bo sie zagapilem i go nie widzialem... w kazdym razie oshii uznaje androidy, ludzi, i zwierzeta za rownych. nawiasem, czy skoro sawanci postrzegaja swiat takim, jaki jest to, czy ich swiadomosc osiagnela stan, moze nie boski, bo to bylaby nadinterpretacja, ale rowny androidom? nie pytam sie, kto o zdrowych zmysalch sam zamienialby sie w sawanta, bo sa zapalency dostrzegajacy w takim stanie wiecej korzysci niz strat. konkludujac, wiele stwierdzen pozostaje niejasnych bez proby zrozumienia ich w szerszym kontekscie, a nawet po ich interpretacji, nie wiemy, czy odgadnelismy o co chodzilo oshiiemu, czy to tylko nasz wlasny, indywidualny wywod. a zaiste nie jest to belkot, bo chocby mial ci sie mozg spalic, szukaj znaczenia kazdego wyrazu, a znajdziesz. powodzenia zycze i polecam obejrzec innocence jeszcze raz, tym razem z odpowiednim nastawieniem.
wisniczanin - 30.08.2008 21:55
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn