Odp: jedna uwaga
Tassadar napisał(a): Przyznam ci się szczerze, że to dla mnie najtrudniejsze do jednoznacznego ocenienia anime jakie widziałem w życiu
Heh, błoga nieświadomość.

A tak całkiem serio, zamieszanie wokół Oshiiego jest o tyle ciekawe, że bierze się z faktu, o którym zresztą wspomnieli niejednokrotnie przedmówcy, że Innocence jest czystej wody kinem autorskim, odbiegającym drastycznie od norm masowej produkcji. Jeśli się owej prawdy nie przyswoi, to...może być dziwnie. To, mniej więcej tak, jakby chcieć oglądać Paranoia Agent z nastawieniem, że jest to kolejny serial kryminalny, jednocześnie lekceważąc kluczowe dla Kona obsesje, które przecież totalnie demolują schemat. Nie inaczej rzecz ma się z Innocence i stąd cały ambaras, ponieważ to NIE JEST kolejny segment w monolitycznej strukturze świata GITS, a raczej odautorska wariacja na temat. I moim zdaniem, tak powinna być w pierwszej kolejności "czytana". Tak to już jest z niepokornymi autorami, że to im służy materia filmowa a nie oni jej i stąd w filmie co krok potykać się będziesz o Oshiiego, kosztem lubych konwersacji z Panią Major.

Jak się podejdzie do sprawy w ten sposób, niekoherentność Innocence względem reszty pobratymców (jak rozumiem, w szczególności SACa i pochodnych) przestaje być rażąca. No, ale w sumie i tak wszystko to kwestia gustu.
el doc - 16.06.2008 17:01