Odp: jedna uwaga
Nie wiem Tassadarze, czy twoja wypowiedź ma być prowokacją czy próbą zagrania nam na nosie, jak tu gdzieś odnośnie Innocence wskazujesz.
Innocence jest w mojej opinii jednym z najbardziej osobistych, wręcz wynurzających się z osobowości filmów Oshiiego. Od początku jest bezkompromisowy. Jest taki jaki chce być. Czy film jest niezrozumiały? Moim zdaniem tylko w kategoriach tej osobistości. Film jest doskonale transcendentalny, ale jednocześnie bogaty w możliwość odbioru, nie tylko widza analizującego merytoryczną treść, ale i potrafiącego odczuć sztukę obrazu; ta wspaniałą melancholię za kinem starej daty i tego co bezpowrotne (tutaj weźmy wspomniany przez AA Concierto de Aranjuez - czy można sobie wyobrazić bardziej pasujący motyw muzyczny?) oraz jednocześnie przykładanie akcentów do swojej myśli, bo przecież Oshii od początku swojej twórczości ma jakąś wizje artystyczną w której próbuje się odnaleźć. Jest twórcą całkowicie nie mainstreamowym, poza całą zgrają produkującą masowy chłam.
Czy to znaczy, że jest jakiś odgórny nakaz ubóstwiania jego prac? Zdecydowanie nie, ale warto zarzuty wobec niego starannie przemyśleć i nie traktować aksjomatów natury percepcyjnej w kategoriach jakiejś uniwersalnej formuły.
Naprawdę Tassadarze ciężko nawet twoją opinię traktować w kategoriach dyskursu opinii, bowiem nie potrafię odnaleźć ani jednej fałszywej nuty w Innocence i nie sądzę aby to wynikało akurat z osobistej wrażliwości. Film po prostu w ANI JEDNYM momencie nie daje sygnału, że próbuje komuś dopiec czy coś "sparodiować" (cudzysłów, bowiem w kontekście Innocence aż ciężko przychodzi przez gardło). Nawet nie wiem czy chciałbym usłyszeć rozwinięcie twojej myśli, bo doprawdy nie potrafię znaleźć nawet dmuchanego podparcia dla tak nieprawdopodobnej tezy. Różne bowiem można mieć wobec Innocence zarzuty i różne odczucia, ale żeby odbierać to jako "Filozoficzny bełkot w znakomitej oprawie. Trzyma klimat i nabija się bezczelnie z prób zinterpretowania własnego przesłania." O ile jakoś tam jestem w stanie zrozumieć, że wybiórcze, odrobinę chaotyczne, i interpretowane na specyficzny sposób kompilacje poetycko-filozoficznych impresji moga być przez kogoś podsumowane jako "bełkot", o tyle zaprawdę doszukiwanie się tu ironii czy "bezczelnego nabijania się" jest tak samo sensowne jak szukanie Świętego Graala w popielniczce na stoliku w barze dla kierowców TIR-ów. Dosadniej określic tego nie mogę.
P.S Jestem niezwykle ciekawy Sky Crawlers. Oshii od jakiegoś czasu płynie w przedziwna tematykę. Nie mogę się doczekać To naprawdę jeden z nielicznych prawdziwych tytanów anime...
Daldow - 16.06.2008 1:13