Odp: jedna uwaga
Tassadar napisał(a): IMHO film jest nieco parodią części poprzedniej, nie wiem czy zamierzoną czy nie, ale od natłoku filozoficznych nawiązań aż głowa boli.
Nie całkiem rozumiem dlaczego gęstość nawiązań filozoficzno-literackich miałaby przesądzać o byciu parodią w przypadku omawianego filmu. Zresztą nie przesadzajmy - w "Innocence" jest przecież sporo miejsca na akcję. Jeżeli jednak chciałbyś się upierać przy swojej tezie, to wówczas za parodię należałoby uznać także sporą część klasyki kina światowego (np. Bresson, Kurosawa, czy Bergman, że nie wspomnę o Greenawayu...).
Tassadar napisał(a): To tak jakby autor chciał powiedzieć - bawcie się dobrze próbując szukać nawiązania i interpretując całość ale ja i tak wiem, że nie będziecie mieli racji, bo zagrałem wam wszystkim na nosie Nie ma to jak podroczyć się z recenzentami i krytykami.
Cóż, tak się akurat składa, że Oshii jest twórcą bardzo "niemedialnym", człowiekiem dbającym o swoją prywaność i niespecjalnie udzielającym się (sc. "droczącym") w publicznych debatach nad swoimi dziełami. Jego filmy zaś robione są z taką powagą i zaangażowaniem, że ich twórcy można przypisać wszystko - poza krotochwilnością i, za przeproszeniem, robieniem sobie jaj z widzów i krytyków. Przecież to jest diabelnie skupione i dojrzałe kino!
I jeszcze drobna uwaga. Jeżeli interpretujemy dzieło - a robimy to prz każdym jego odczytaniu - to jednocześnie kreujemy jego sens dla nas w oparciu o naszą wiedzę i osobiste doświadczenie. Dlatego też niesłusznym byłoby mówić o interpretacji całkowicie "pozbawionej racji" tudzież o interpretacji mającej "więcej racji" od jakiejkolwiek innej (a to właśnie zdajesz sie sugerować w powyższym fragmencie).
Pozdrawiam.
argentum_astrum - 16.06.2008 0:19