Bez tematu
moj kolega, ktory fanem anime nie jest po obejrzeniu gits 2 stwierdzil, ze dialogi oparte na cytatach byly zbyt wydumane. ale chwilka, gdyby nie wiedzial on o pochodzeniu tych slow, zapewne wgniotlyby one go w fotel! co prawda mogla troszke poirytowac ilosc tematow i przemyslen, ktore oshii chcial wepchnac w ten film. zaden by takiej nie pomiescil. jaki tam ze mnie recenzent, ale na przyklad rozmowa togusy z pania doktor, czy wirtualna pulapka kima dlugo po filmie nie dawaly mi spokoju, a o to chyba w tym chodzi. sposob poruszenia tematow filozoficznych przypominal mi ten z ergo proxy. albo raczej ten, ktory probowali osiagnac tworcy ergo proxy. jest jeszcze cos czego zabraklo mi wi pierwszej czesci gitsa, pare spokojnych scen, nadawajacych filmowi niesamowity, gleboki klimat, jak ta w ktorej Batou zajmuje sie swoim psem. nie patetyczne ujecia miasta przyszlosci, a takie sceny naprawde dzialaja na wyobraznie(choc nie twierdze, ze te 1 nie moga). teraz sie pytam, czemu ten film uznaje sie za slabszy od oryginalu!? przeciez to w 100% godny nastepca! moze nie czytalem webera ani dawkinsa cytowanych w filmie, ale na boga, i tak byl w stanie mnie doglebnie poruszyc!
ps troszke za duzo tej grafiki 3d, ale co to ma do wartosci filmu
wisniczanin - 25.03.2008 16:02