Do obejrzenia tego anime, przekonywał mnie jakiś czas temu kolega. Widziałem nawet jeden odcinek, ale wtedy mnie nie zaciekawił. Wręcz przeciwnie, pomysł z elfami w kosmosie wydawał mi się trochę naciągany. Poza tym cała ta arystokracja sprawiała wrażenie jak z „Gundam Wing”, którego ledwo już wtedy tolerowałem. Nie wiedziałem wtedy nic o książkach, na podstawie których powstawał serial. Gdybym wtedy obejrzał na próbę powiedzmy piąty odcinek, sprawa na pewno wyglądałaby inaczej. Tak się jednak złożyło, że Hyper postanowił uraczyć nas tym serialem, więc nie było rady musiałem się przekonać na własne oczy.
Jak już wspomniałem anime to powstało na podstawie bardzo popularnej w Japonii serii książek Hiroyukiego Morioki o tematyce science-fiction, zatytułowanej „Seikai No Monshou”. Autor opisał w niej wszechświat i dwie główne siły nim rządzące: Zjednoczoną Ludzkość – naszych spadkobierców oraz Imperium Abh – ludzi przystosowanych genetycznie do życia w przestrzeni kosmicznej. Skupiając się na tych ostatnich opisał rasę wiele różniącą się od ludzi wyglądem, charakterem, obyczajami i długością życia. Abhowie w sposób wyraźny podobni są do elfów. W ich imperium, panuje ustrój monarchiczny. Istnieją klany, na których czele stoją królowie, a władzę absolutną sprawuje oczywiście imperator. Autor wynalazł także metodę szybkich podróży kosmicznych w pewnym rodzaju podprzestrzeni, co ciekawe wszelkie walki odbywają się właśnie w niej. Jednym słowem elfy zamiast koni dostały wielkie statki kosmiczne, a zamiast łuku działa na antymaterię. Chyba nie można powiedzieć, że pomysł na książkę był bardzo oryginalny, ale wygląda na to, że autor sporo się napracował, skoro wynalazł nawet zupełnie nowy język na potrzeby książki.
Czy z tak szczegółowego pomysłu można zrobić dobre krótkie anime? Wydaje się to rzeczą niemożliwą, a jednak mimo że czujemy wyraźny niedosyt pod koniec serii, to raczej można powiedzieć, że autorom udało się pokazać nam wszystkiego po trochu. Akcja rozpoczyna się na planecie Martin zamieszkanej przez ludzi, która zostaje odwiedzona przez kosmiczną flotę Abhów. Po krótkiej wymianie zdań z prezydentem planetki, przejmują oni kontrolę nad przestrzenią kosmiczną wokół niej, zupełnie nie zwracając uwagi na samą planetę, którą nie są wcale zainteresowani. Po prostu w celach kontrolnych przejmują władzę nad handlem kosmicznym. Prezydent postawił tylko jeden warunek, ma zostać przyjęty do grona niebieskowłosych i zarządzać planetą. Oczywiście jego syn Jinto staje się w tym momencie księciem i będzie się przygotowywał do życia wśród Abhów. Akcja filmu przesuwa się o siedem lat w przód. Jinto, który jest już ubrany jak na Abha przystało oczekuje na przybycie pilota, który ma zabrać go po raz pierwszy do stolicy imperium. Tym pilotem okazuje się być Lafiel, księżniczka z klanu Abriel. Zanim oboje trafią do celu swej podróży wiele się wydarzy. W tym czasie wybuchnie konflikt Abhów ze Zjednoczoną Ludzkością, a młodzi przeżyją kilka dość niebezpiecznych, a zarazem ciekawych przygód.
Duży nacisk autorzy postawili na pokazanie natury Abhów. Z początku wydają się aroganccy, zimni i wyrachowani, potrafią też być bardzo mściwi, ale mimo to mają swój urok. Różnice świetnie zostały pokazane na przykładzie Jinta – człowieka i Lafiel – Abha, którzy jednak w końcu potrafią zaleźć wspólny język. Podczas serii nie patrzymy wyłącznie na młodych, możemy śledzić również przebieg konfliktu i walki kosmiczne. Tutaj zauważymy jednak spore niedokładności w animacji, która jest całkiem dobra w innych momentach. Rysowanie twarzy jest całkiem dobre, choć z początku Abhowie wydawali się niezbyt piękni, jednak po niedługim czasie zupełnie przestało mi to przeszkadzać. Jeśli chodzi o muzykę to spodobał mi się temat otwierający odcinki. Jest wykonywany przez orkiestrę i naprawdę robi wrażenie. Powiedziałbym nawet, że jest zbyt dobry jak na tak krótki serial, bowiem zapowiada dzieło monumentalne, a otrzymujemy tylko dobre anime. Jak już nadmieniłem serial jest zbyt krótki, właściwie akcja dopiero zaczyna się rozkręcać, a anime już się kończy. Na szczęście dokręcono dwie kolejne serie, nazywające się „Banner of the Stars” 1 i 2, a krążą słuchy, że trzecia część jest w produkcji. Jednak czy Hyper stanie na wysokości zadania i zakupi kolejne odcinki tego nie wie nikt.