Odp: CO??
Piszący tę recenzję lubi wszystkie rodzaje anime, jednak jeśli coś mu się nie podoba, mówi o tym prostu z mostu. Sądzę, że w swojej recenzji przedstawiłem wystarczające dowody popierające to, dlaczego „Krew trójcy” mi się nie spodobała. Jeśli nie chciało się przeczytać recenzji, to mówię: anime z czasem stało się po prostu nudne. Momentami było dość przewidywalne, a denerwujące momenty (np. Abel pojawiający się znikąd, żeby uratować Esther w ostatnim momencie) mnożyły się.
Całkiem dobiło mnie już zakończenie: nagle okazuje się, że Esther jest królową Albionu; Abel zostaje zabity, po czym – o zgrozo! – zmartwychwstaje... Przerażające były ostatnie sceny, w których Ion dołącza się do Abla, a ten mówi mu, że to jeszcze nie koniec – czyżby twórcy chcieli zrobić kontynuację?! ![[/ukryj]](images/backspoiler.gif)
Poza warstwą fabularną, nie przypadły mi do gustu postaci – dla mnie mało wyraziste, nie wzbudzające większych emocji. Niech samo za siebie mówi to, że najbardziej polubiłem ojca Tresa – robota, który właściwie ograniczał się do dwóch słów: positive i negative. Poza nim jakoś przekonałem się tylko do Esther i Tresa.
Mam swoje powody, by dać „Krwi trójcy” tak niską ocenę – jak widać, bardzo się różnimy, skoro Ty dajesz 10/10 temu anime, a ja dałbym je „Grobowcowi świetlików”, „Księżniczce mononoke” czy „Spirited Away: W krainie bogów”. Być może jesteś początkującym fanem anime? Gdy zaczynałem swoją przygodę z japońską animacją, też uważałem takie rzeczy jak „Krew trójcy” za najlepsze anime, jednak w miarę upływu czasu się wyrobiłem i dziś nawet „Akira”, który jeszcze rok temu miałby u mnie 10/10, dziś dostanie może 8/10 albo 9/10.
Pottero - 26.03.2006 14:33