Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Katsuhiro Otomo znany jest z tego, że do anime rzadko przykłada rękę, ale jak już coś robi, to należy się spodziewać jakiegoś kamienia milowego. Jego „Akira” rozsławił mangę i anime na świecie i przyciągnął do nich rzesze fanów science-fiction, dowodząc, że i wśród masowych produkcji o wielkich robotach, które z SF niewiele mają wspólnego, można znaleźć pozycje o tematyce dalece bardziej poważnej. Udowodnił też, że takie produkcje mogą być wybitnie wykonane. Od tamtej pory niewiele było o nim słychać, co kilka lat pojawiało się jakieś anime, na którym widniało jego nazwisko, ale nie były to wyłącznie jego projekty. Powstały trzy krótkie filmy według jego pomysłu pod wspólnym tytułem „Memories”, ale ich realizację powierzył innym znanym postaciom z branży. Później napisał scenariusz do filmu „Metropolis”, który zrealizował kolejny wielki reżyser. Oglądając tamten film widać było rozmach i perfekcję realizacji, do których Otomo przyzwyczaił nas „Akirą”.

Pojawiła się nowa technika, komputery opanowały studia animacyjne, a japońscy twórcy nieśmiało próbowali je wykorzystać, ale do tej pory nikt tak naprawdę nie stworzył renderowanego filmu, nie wyglądającego sztucznie, w którym trójwymiarowa grafika komputerowa łączyłaby się idealnie z rysunkiem postaci, nie mówiąc już o synchronizacji ruchu obu elementów. To było zadanie dla perfekcjonisty, dla Katsuhiro Otomo – człowieka, po którym spodziewać się można tylko rewolucji...

W dwóch ostatnich produkcjach z jego udziałem widać było, że ciągnie go do korzeni gatunku science-fiction. W „Metropolis” musiał się cofnąć do dwudziestych lat minionego wieku, kiedy ludzie wyobrażali sobie ogromne miasta i wrogie ludzkości roboty. W „Cannon Fodder” cofnął się jeszcze o kilkanaście lat, do I wojny światowej, gdzie wymyślił państwo zmilitaryzowane do granic możliwości. Tam także zauważyć można było jego fascynację parą. Być może wtedy, gdy konstruował w myślach wielkie działo napędzane silnikiem parowym, wpadł na pomysł wizji świata, w której wykorzystano by ten wynalazek do ekstremum. Cofnął się w czasie jeszcze bardziej, do początków wynalazczości, do czasów Jamesa Watta i Roberta Stevensona.

A były to ciekawe czasy. Wynalezienie silnika parowego dało naszej cywilizacji mocnego kopniaka i wiarę w to, że człowiek dzięki nauce i technologii stworzy idealny świat, w którym doskonałe maszyny będą wszystko robić za niego. Pojawiły się rzesze wynalazców, w których umysłach powstawały śmiałe projekty, a obok nich fantaści, widzący oczami wyobraźni maszyny latające w przestworzach, łodzie pływające po dnach oceanów, człowieka we wnętrzu Ziemi i na Księżycu.

Reżyser zaprasza nas więc do Manchesteru epoki wiktoriańskiej, gdzie mieszka kilkunastoletni wynalazca Ray Steam. Każdą wolną chwilę spędza w pracowni, pełnej różnych ciekawych konstrukcji, gdzie studiuje prace wielkich uczonych i wynalazców, realizując własne nieśmiałe projekty. Jego ojciec i dziadek, również wynalazcy, pracują razem w Londynie dla spółki O’Hara, nad innowacją, która silnikowi parowemu ma dać niewyobrażalną moc. Pewnego dnia rodzina Raya otrzymuje przesyłkę od dziadka, zawierającą tajemniczą kulę oraz list, w którym zakazuje on przekazania tego przedmiotu komukolwiek do jego powrotu. W ślad za dostarczycielem przesyłki pojawiają się niemili panowie, którzy żądają przekazania im urządzenia. Wtedy w domu pojawia się dziadek, mówiąc Rayowi, że jego ojciec nie żyje... Wywiązuje się walka, dziadek każe chłopcowi uciekać i dostarczyć kulę do Londynu panu Stevensonowi. Ray wymyka się napastnikom i wyrusza do stolicy, gdzie czekają go niebezpieczne przygody, a jego poglądy na naukę i postęp techniczny zostaną wystawione na ciężką próbę.

Gatunek tego filmu należy określić jako przygodowe science-fiction. Wydaje się zrobione według starego, dobrego przepisu Juliusza Verne’a, który jest autorem wielu podobnych opowieści. Reżyser przedstawił tutaj wizję, która mogła narodzić się w umyśle Verne’a. Zafascynowanie parą widać na każdym kroku, co zapewne doprowadzało do szaleństwa animatorów, którzy wielkie obłoki pary musieli perfekcyjnie animować. Twórca przedstawia wiele pomysłów, zarówno wynalazców z tamtej epoki, jak i swoich, równie ciekawych. Nie zapomniał jednak o bardzo dobrej fabule, która trzyma w napięciu, jest pełna akcji oraz ciekawych przygód. W zasadzie nic nie można jej zarzucić, poza tym, że takie realia dziś mało kogo zainteresują, a filozofia i przemyślenia są już tak ograne, że trochę nudzą. Bo Otomo nie byłby oczywiście sobą, gdyby nie zamieścił w swym dziele jakoś przesłania, czy rozważań filozoficznych. Tutaj stara się odpowiedzieć na pytania: czym jest nauka i postęp techniczny, do czego należy je wykorzystywać, jak daleko człowiek powinien się posuwać w swych zapędach i co może wyniknąć z pozornie idealistycznych pobudek lub szaleńczej obsesji. Jednak, mimo iż te rozważania wychodzą niektórym fanom bokiem, to o tych sprawach powinno się stale przypominać, szczególnie w czasach, kiedy jeden szaleniec przy sprzyjających okolicznościach mógłby „posłać do piachu” całą ludzkość.

Główną zaletą tego filmu jest jednak zapierające dech w piersi, perfekcyjne wykonanie. Sceny renderowane są szczegółowe i pełne ruchu. Każdy obiekt jest dopracowany, a tekstury idealnie dobrane. Ciekawe jest to, że mimo wszystkich komputerowych scen, nadal mamy wrażenie oglądania filmu rysunkowego i gdyby nie idealność ruchu, nie moglibyśmy jednoznacznie stwierdzić, że są to animacje komputerowe, ponieważ niemal wszystko wygląda, jakby było narysowane. Nie zauważymy w tym filmie ani jednego ujęcia, które wydawałoby się sztuczne czy nienaturalne. To nie jest partanina Gonzo, tu każdy detal ma swoje miejsce i jest idealnie dopracowany. Projekt postaci bardzo przypomina „Akirę”, Ray to wypisz wymaluj Tetsuo. Wszyscy mają szczegółowe twarze, a animacja postaci wręcz zwala z nóg. Scenografie są piękne, a połączenie świata 3D i elementów rysowanych doskonałe. Efekty wizualne są niesamowite, wystarczy popatrzeć na obłoki pary, które wyglądają jak rysowane (to zupełnie co innego niż sztuczne obłoki Gonzo). Ich płynność i szczegółowość jest wprost niewiarygodna. Cóż, nawet gdybym na siłę próbował znaleźć jakieś uchybienia wykonania, to nie potrafię w myślach odnaleźć czegokolwiek, co budziłoby moje wątpliwości...

Dla kogo jest ten film? Nie dla wszystkich niestety. Umieszczenie go w realiach wiktoriańskich na pewno mocno zawęży grono chętnych do jego obejrzenia. Dla ogromnej większości potencjalnych widzów, science-fiction musi rozgrywać się w przyszłości, pokazywać ciekawe wizje futurystyczne, inne światy, niesamowitą technikę. Tymczasem mamy tu XIX wiek, stary silnik parowy. Nawet mecha nie uświadczy... To jest film dla fanów powieści Juliusza Verne’a, film z ciekawą wizją, ale i ze świetną, przygodową i pełną akcji fabułą, która trzyma w napięciu. Ale nawet jeśli i to nie zainteresuje każdego widza, to warto się z filmem tym zapoznać, aby zobaczyć, jak powinno wyglądać anime, łączące sceny renderowane z tradycyjnie wykonanymi rysunkami postaci.

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Czerwona planeta?


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn