Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Animowane ekranizacje cyklu „Crest/Banner of the Stars” to jedne z najciekawszych anime rozgrywających się w kosmosie. Nie tworzono ich w oparciu o sprawdzony schemat na sukces, w którym prym wiodą zakompleksieni, nastoletni piloci mechów, czy skąpo ubrane pilotki, ratujące świat przed zagładą. Mamy za to bardzo dobrze opisany świat, sensowne pomysły science-fiction, trzymające w napięciu konflikty zbrojne i realistycznych bohaterów, którym autor wkłada w usta inteligentne wypowiedzi. Seriale tego cyklu ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Nie ma tu dziur, tak często pojawiających się w space operach, a przynajmniej nie zauważa się ich tak od razu. Niestety tym razem studio Sunrise postanowiło nie rozpieszczać fanów cyklu i wydało tylko dwa nowe odcinki, opatrując je wspólnym tytułem „Banner of the Stars III”.

W poprzedniej, dziesięcioodcinkowej serii „Banner of the Stars II”, flota kosmiczna Abh rozpoczęła operację Hunter, mającą na celu zniszczenie pozostałych sił Zjednoczonej Ludzkości i przejęcie władzy na zdobytych terytoriach. Lafiel otrzymała rozkazy zajęcia opuszczonej przez wrogie siły planety-więzienia Robnasr II. Jinto, służący pod jej dowództwem, podjął się mediacji w konflikcie na powierzchni planety, gdzie próbował zażegnać bunt więźniów, co skończyło się dla niego niemal tragicznie.

Jinto opuścił tymczasowo Siły Kosmiczne i wraz z Lafiel zmierza w kierunku swego domowego systemu planetarnego, aby przejąć władzę nad zdobytą w wyniku operacji Hunter planetą Martin. Chce założyć fabrykę antymaterii w systemie Haider, a na rozkręcenie tego dochodowego interesu pożyczył środki od rodziny Crybh, z której wywodzi się Lafiel. Ale Jinto chciał czegoś jeszcze. Dla niego najważniejsze było wrócić do domu, spotkać się z dawnymi przyjaciółmi, z którymi w pośpiechu nie mógł się pożegnać, albo żegnał się w bardzo niesprzyjających, wręcz wrogich okolicznościach. Brakowało mu tego świata.

Jinto oraz Lafiel, towarzysząca mu pod pretekstem reprezentanta kapitału, zmierzają w stronę systemu Haider. Po drodze chcą odwiedzić księstwo Borah, gdzie Jinto ma pozyskać nowych wasali. Dopomóc ma mu w tym Samsonn, który opuścił armię i teraz pracuje dla Jinta, dawnego kompana z Basroila. Samsonnowi towarzyszyć ma także Sernai, którą pamiętamy z pierwszej części sagi. Dawniej była wasalem Febdashów, teraz jest właścicielką firmy, dokonującej inspekcji w fabrykach antymaterii.

Tymczasem Sobash, teraz kapitan statku nowego typu (coś pomiędzy okrętem szturmowym i krążownikiem) i Ekuryua w funkcji, którą pełniła na Basroilu, zostali przydzieleni do nowej eskadry. Aby sprawdzić nowe jednostki w akcji, zarządzono manewry w systemie Haider. Wszystko szło zgodnie z planem, dopóki działa planety Martin nie wypaliły w kierunku okrętu flagowego Abhów...

Oglądając tę króciutką serię z rozrzewnieniem przypominałem sobie przygody, jakie para głównych bohaterów przeżyła do tej pory. Z przyjemnością patrzyłem na znajome, bliskie mi twarze, i cieszyłem się, że wciąż są razem. Te dwa odcinki działają na widza nostalgicznie. Bardzo do tego przyczyniają się pokazywane od czasu do czasu ujęcia z wcześniejszych serii. Ani na chwilę nie opuszczała mnie jednak myśl, że tytuł ten nawet nie zdąży na dobre wciągnąć. Trwa zaledwie godzinę, a tempo akcji wskazuje na to, że nic wielkiego się tu nie wydarzy. Niestety okazuje się to prawdą, ale fanom tego cyklu niespecjalnie to będzie przeszkadzać, bowiem w „Crest/Banner of the Stars” nawet zwykłą rozmowę śledzi się dużym z zainteresowaniem.

To jest właśnie jedna z różnic, czyniących ten cykl wyjątkowym. Tutaj każdy element jest ciekawy, akcja trzymaja w napięciu, rozmowy nie nudzą, tu nawet humor ma inne oblicze. Słowo „baka” w ustach Ayako Kawasumi brzmi inaczej niż w normalnych anime. A w opisywanej serii otrzymamy sporą dawkę humoru, w którym bardziej niż zwykle wykorzystano Ekuryuę. Sentyment do tego cyklu bierze się chyba z tego, że ma się świadomość, że takie anime trafiają się naprawdę rzadko, a tym razem musimy niestety zadowolić się tylko tym skromnym poczęstunkiem, wiedząc, że pozostaniemy jeszcze głodniejsi po jego degustacji...

Trudno po tak krótkiej serii oczekiwać, że będzie wyjątkowo ciekawa. Opisuje w zasadzie mały epizodzik, bez trzymających w napięciu bitew, strategii, taktyk i – co gorsze – bez pani admirał Spoor. Jest właściwie poświęcony w całości Jinto i dylematowi, przed którym go bezpardonowo postawiono. Nie twierdzę, że jest to epizod nieciekawy, ale poprzednie serie miały to coś, co nie dawało oderwać się od ekranu, kiedy scenom dramatycznym wtórowała świetna wojenna muzyka Katsuhisy Hattoriego, budująca niesamowity klimat.

Zalety i zmiany na plus widać na szczęście w wykonaniu. Tym razem wszystkie pojazdy są bardzo ładnie wyrenderowane, szkoda, że nie zobaczymy, jak walczą. Projekt postaci ewoluował przez całą serię. Nie da się ukryć, że widz podczas oglądania pierwszej serii musiał przywyknąć do średnio udanego projektu. W kolejnych było już lepiej. Tutaj widzimy natomiast wyraźny postęp w stosunku do „Banner of the Stars II”. Twarze są okrąglejsze, ale na szczęście nie ma się wrażenia, że postacie stały się z tego powodu bardziej dziecinne. Taki projekt nie budzi już żadnych zastrzeżeń, szkoda tylko, że dopiero teraz i tak krótko można się nim cieszyć.

Jeśli lubicie kosmos, dobre space opery i sensowne science-fiction, a jeszcze cyklu tego nie znacie, musicie się z nim zaznajomić, zaczynając naturalnie od wcześniejszych serii. Świat stworzony przez Hiroyukiego Moriokę rozmachem dorównuje niemal tolkienowskiemu Śródziemiu i nie jest to jedyne podobieństwo do jego trylogii. Pozostaje tylko pytanie, czy doczekamy się kolejnych serii, opowiadających o losach Jinta, Lafiel i ich przyjaciół?

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Pszczoły dają ....


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn