Bez tematu
Jak rany, od kiedy jakiekolwiek anime, jakikolwiek film animowany ma być realistyczne.
Realizm to ja mam, proszę pana, w "Black Hawk Dawn", lub w innych filmie live-action.
Argument, że nie rozwinięto wątku o wojnie, jest także dla mnie bezsensowny. Po pierwsze, autorzy nie chcieli nadawać jej takich kształtów, które mogłyby odciągnąć uwagę od historii ludzi, ludzi - oni są tu najważniejsi. Zwróć uwagę, że w anime pojawiają się jedno pełne imię i nazwisko. Po prostu to są zbytki łaski, które w obliczu trzeciej wojny światowej (i broni masowej zagłady) wydają mi sie trochę... niepotrzebne.
Trzecie primo: "Ogół fanów"... hm... jak fan, to znaczy, że lubi, ba, to znaczy, że rozkochał anime, czyż nie? Więc wszyscy fani lubią, ba, kochają anime, czyż nie? Więc spierasz się ze wszystkimi z fanów, a nie z ogółem ;)
Co do reakcji bohaterów, jedyne co mi troszkę przeszkadzało, to gwałtowniejsze reakcje Shuji'ego. Ale i tu znajduje zrozumienie. O to młodzi ludzie znaleźli się w czasach trzeciej wojny światowej, a Chise została wrzucona w sam jej środek. A Shuji jedyne, co może zrobić, to na to patrzeć. Wydaje mi się, że to kwestia subiektywizmu, dla mnie te sceny gniewu, płaczu, paniki wychodzą często kapitalnie, hm, "realistycznie" (czy takie określenie dla czegoś, gdzie oczy zajmują pół twarzy, jest na miejscu?). Może i jest kilka (naście) zmarnowanych ujęć, ale SaiKano nie miało budżetu Dragonballa, Gundama ani innych pierdołek, notabene nudnych i kiepsko zrobionych.
"wyważone dialogi". Wojna to krzyk, proszę pana recenzenta... Uczucia nie są jak regułki szkolne, żeby je wypowiedzieć, nie wystarczy po prostu wydukać. Tu wdziera się chaos, emocje, rozdarcie bohatera.
Podał pan recenzent poza tym schemat na wyciskacz łzy, ale taki argument dobrze by było POPRZEĆ PRZYKŁADEM, choćby innego anime. I żeby tylko więcej niż jeden aspekt postaci Chise sie powtórzył w tym przykładzie.
No i sprawa Chise. To, czemu wybrano Chise i czemu pozwolono jej normalnie funkcjonować, jest po części wyjaśnione w anime, w pełni zaś w OAVkach (słowa do innych krytyków: chcieliście rozmachu, więc macie) . "Uważny widz" nawet to zrozumie.
Porażka z tą recenzją, panie Dark Rael. Mam wrazenie, że zrobiona jest na "odwal się" i "zalicz mi anime + recenzje" albo że oglądał je pan z nastawieniem, że trzeba troszkę natruć rozoochoconemu "ogółowi fanów" (których aż tak wielu w Polsce nie ma). Obym się mylił. PS. Gundam jest poważniejszy, nie...
z pozdrowieniami, Cerber
Cerber - 20.08.2006 9:39