Odp: Bez tematu
Witam. Jestem "początkująca" w oglądaniu anime... choć z dziecinstwa pamiętam seriale jak "Czarodziejka z księżyca" czy "Generał Daimos".... Na muzyce i filmie znam się więcej niż przeciętny człowiek. Zanim trafiłam na tą recenzję obejżałam w kolejności : „Spirited Away” ,a potem "Ruchomy zamek Hauru" ... I powiem,że to raczej drugi film przypad mi do gustu... bardziej fabuła do mnie przemawiała.. choć przyznaję,że w obu animacjach istnieją niedopowiedzenia w "odpowieści" i to dziwne,że nikt w recenzjach nie skupia na tym uwagi,bo szczerze dzięki właśnie tym niedopowiedzeniom filmy oba są ciekawe i wciągające,co baaardzo różni obie projekcje od produkcji zachodnich ,a konkretnie disneyowskich.Tam jest wszystko powiedziane do ostatniego słowa- widz nie musi się zastanawiać,a to rozleniwia

Myślę ,że sam pomysł filmów był świetny i trafiony.Muzyka w obu była świetna i nic co osoba pisząca ta recenzję wymieniała w przykładach- nic nie miało pokrycia. Moim zdaniem świetnie muzyka wkomponowana w film i oddająca klimat i urok.Animacje też przypadły mi do gustu,a wcześniej nie przepadałam za filmami anime. Właśnie "Ruchomy Zamek Hauru" zmienił moje nastawienie i spojżenie na świat anime.
Co do "Zamku Hauru" obejżałam ten film pierwszy raz w październiku czy listopadzie 2007 w kinie i przyznam,że chodzi za mną każdy jego frament.Chętnie puszczam go w oryginale z polskimi napisami i robię to niezwykle bardoz cząsto.Częściej niż „Spirited Away” cz "Mój sąsiad Totoro" .. Nie powiem dlaczego. Poprostu był tak kolorowy,barwny i magiczny,że padłam w jego sidła. i chyba już tak zostanie. Pozdrawiam fanów anime i "Hauru"
Remik - 15.04.2008 18:20