Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Okaeri
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Wielu określa ten serial jako zwariowane anime. To oczywiście prawda, ale obawiam się, że określenie to nie oddaje w pełni tego, co tam się dzieje, ani jak bardzo anime to różni się od „normalnych” zwariowanych produkcji i to nie tylko w Japonii. Twórcy „FLCL” poszerzyli ramy konwencji animacji, a także wyznaczyli nowy standard parodii i komedii, co było rozwinięciem nieśmiałych pomysłów wdrożonych w poprzednim serialu Gainaksu: „His and Her Circumstances”. O ile gatunek tamtego serialu można było bez problemu zdefiniować, o tyle przy „FLCL” każda próba wrzucenia go do odpowiedniej szuflady kończy się kompletnym fiaskiem.

Naota, 12-letni chłopiec, mieszka z ojcem i dziadkiem w zupełnie normalnym miasteczku, w którym absolutnie nie dzieje się nic niezwykłego. Dzieci chodzą do szkoły, mają zupełnie normalną nauczycielkę. Nieopodal stoi zupełnie zwyczajna fabryka Medical Mechanica, która, co prawda, nie ma drzwi ani okien i każdy ma minimalne pojęcie o tym, co tam się wytwarza, ale skoro codziennie, o tej samej porze osnuwa miasto wielkim obłokiem pary, to wszystko jest w porządku. W końcu duże żelazka powinny wytwarzać duże ilości pary...

Naota jest na pierwszy rzut oka zwyczajnym chłopcem, który wydaje się mieć spory zapas zdrowego rozsądku. W każdym razie zachowuje się tak, jakby był doroślejszy od pozostałych członków rodziny. Oczywiście nadal jest tylko dzieckiem i to takim trochę zamkniętym w sobie. Jego starszy brat, świetny baseballista, wyjechał do Ameryki, aby rozwijać swój talent. Naota, który go bardzo podziwia, został sam i zaczął chodzić własnymi drogami. Z chłopcem przebywa często Mamimi Samejima, do nie dawna dziewczyna jego brata. Mamimi stale opuszcza szkołę, nie ma przyjaciół, a koleżanki często jej dokuczają. Lubi fotografować oraz grać w gry kieszonkowe. Dziewczyna jest bardzo samotna, właściwie nie ma nikogo, dlatego posiadanie przyjaciela, nawet o pięć lat młodszego, nie jest dla niej żadnym problemem.

No dobrze, powie czytelnik, to gdzie ta zwariowana historia? A więc... właśnie nadjeżdża. Naota rozmawia na moście z Mamimi o tym, że nie lubi kwaśnych napojów, kiedy nagle zostaje rozjechany przez szaloną właścicielkę vespy. Szaloną... to nie jest dobre określenie. Szurniętą... też nie. Na to nie ma określenia, bo ziemscy psychiatrzy jeszcze nigdy nie mieli do czynienia z tak trudnym przypadkiem. Haruko Haruhara, owa właścicielka skutera, bardzo przejęła się tym, że Naota zszedł z tego świata – biedak się nie ruszał. Zrobiła mu sztuczne oddychanie, pomogło, ale wtedy stała się rzecz niesamowita, Haruko wzięła swoją gitarę basową marki Rickenbacker, odpaliła ją niczym pan z „Dooma” piłę spalinową i z całej siły uderzyła chłopca w głowę! Zawiedziona brakiem spodziewanych efektów wsiadła na vespę i odjechała...

Naota był bardzo niezadowolony z guza, jaki wyrósł mu na głowie, ale nie martwił go ból, jaki zwyczajowo mu towarzyszył, tylko spory, kwadratowy kształt owego guza. Niedługo musiał czekać na ponowne spotkanie ze złotooką Haruko. Ta bezceremonialnie przekonała jego ojca, żeby zatrudnił ją jako pomoc domową, co wybitnie nie pasowało chłopcu, tym bardziej kiedy się okazało, że Haruko wprowadziła się do jego pokoju.

Tego samego wieczora z głowy Naoty wyszedł robot z telewizorem zamiast głowy i wtedy dopiero się zaczęło. Robot, po stoczeniu walki z częścią innego robota, sprowadzony został do roli gosposi. Prał, gotował, sprzątał. Naota nadal uczestniczył w spotkaniach trzeciego stopnia z basem Haruko, a kiedy coś nieodpowiedniego wychodziło z jego głowy, robot połykał chłopca i walczył z tym czymś, a Haruko wciąż na coś czekała... Czy powiedziałem już, że Haruko Haruhara jest kosmitką? Nie? Więc właśnie tak i dodatkowo przebywa na Ziemi całkiem nielegalnie! A Naota wciąż twierdzi, że w Mabase, mieście, w którym mieszka, nic niezwykłego się nie dzieje...

Oglądając to anime ma się początkowo wrażenie, że twórcy zrealizowali w nim mnóstwo nie związanych ze sobą pomysłów. To odczucie spowodowane jest raczej z tym, że próbowali zmieścić tak wiele elementów w tak krótkim serialu. Tak naprawdę anime to ma solidną fabułę, tylko należy je uważnie oglądać, aby w natłoku akcji wyłapać wszystkie szczegóły. To samo odnosi się do osobowości postaci. Podczas oglądania łatwo umykają ważne szczegóły, a twórcy mocno polegają na inteligencji widza, nie prezentując na tacy gotowych odpowiedzi, tylko elementy układanki, z których musi ułożyć całość. Dodatkowa trudność leży w tym, że widz europejski nie wszystko od razu zrozumie, chyba, że ogląda nałogowo anime, albo bardzo dobrze zna japońską kulturę. Nawet przy trzecim podejściu do tej serii wypatrujemy nowe szczegóły, nowe smaczki i dopiero po dokładnym jej poznaniu dostrzeżemy, że postacie mają dosyć skomplikowane osobowości, a fabuła, wielce oryginalna zresztą, trzyma się kupy. Na pewno można postawić zarzut, że anime to jest zbyt krótkie, dzieje się w nim zbyt wiele i w zbyt dużym tempie. Gdyby rozłożyć ten serial przynajmniej na 13 odcinków, wyszłoby mu to na dobre i wcale nie byłby nudniejszy, bowiem pomysłów jest tu tyle, że być może starczyłoby ich nawet na pełny sezon.

W „FLCL” dzieje się wiele i jest także mnóstwo nawiązań, nie tylko do anime i kultury japońskiej, choć tego jest najwięcej, ale również do kultury zachodniej. Anime to oczywiście wyśmiewanie mechów – występujący tu robot to kapitalna karykatura mecha, a jednocześnie świetnie dopracowana postać komiczna. Znajdziemy też wiele nawiązań do „Neon Genesis Evangelion”, „Lupin III”, „Gundam”, czy amatorskiego filmu animowanego stworzonego przez pracowników Gainaksu, który otwierał Daicon III. Występowała w nim dziewczyna w przebraniu króliczka, lecąca na gitarze tak, jak na desce surfingowej. Jeśli już jesteśmy przy cosplay’u, to zauważymy, że w każdym odcinku Haruko ubierana jest w typowe uniformy przyciągające uwagę męskiej widowni, takie jak stroje pokojówki, pielęgniarki, czy fryzjerki. W anime trafimy też na cat girl, a nawet cat boya. Autorom udało się nawet zażartować z fanserwisu...

Twórcy kpią sobie z typowo japońskich przywar i upodobań. Śmieją się z kotów, obalają mit, mówiący o tym, że każdy Japończyk posługuje się pałeczkami przy jedzeniu. Pojawia się nieśmiertelna vespa, czy podwórkowy baseball, który jest tam czymś tak naturalnym, jak w Ameryce. Reżyser przyznaje, że umieścił w serialu wiele rzeczy, które bardzo lubi. Sam posiada vespę, choć, jak przyznał, tak często się psuła, że przestał jej używać. Podczas napisów końcowych możemy ją podziwiać, ale z łatwością dostrzeżemy, że jej nie uruchomiono. Reżyser bardzo lubi koty i uwielbia baseball, choć gra słabo i woli obserwować, jak grają inni. Przyznał także, że Naota posiada bardzo wiele jego cech charakteru, i że w dzieciństwie był do niego bardzo podobny.

Z odniesień zachodnich warto wspomnieć o „South Parku”, który w tamtym czasie był dosyć popularny w Japonii – w każdym razie niektórzy ludzie z ekipy tworzącej serial, byli jego fanami i uparli się, aby umieścić kilka scen w tamtym stylu. Nie zabrakło też „Matrixa” w jednym z dalszych odcinków. Zamiłowanie reżysera do gitar zaowocowało tym, że zobaczymy tu wiele prawdziwych modeli tych instrumentów, jak wspomniany bas firmy Rickenbacker z serii 4000, czy Gibson V-Factor, który to model rozsławił Michael Shenker z grupy UFO. Zobaczymy także gitarę z podwójnym gryfem, nieokreślonego producenta, ale zapewniam, że takich gitar używali w latach siedemdziesiątych tacy muzycy jak Jimmy Page z Led Zeppelin, czy Mike Rutherford z Genesis.

Poszczególne elementy wykonania serialu, takie jak projekt postaci, scenografie, czy muzyka, nie prezentują się wybitnie, ale w tym anime nie ma to wielkiego znaczenia. Ważniejsze jest połączenie tego wszystkiego w jedną całość, przy pomocy oryginalnych ujęć i kilku stylów animacyjnych. Przy serialu pracowali różni animatorzy klatek kluczowych, o rozróżnialnych, oryginalnych stylach, dlatego anime to jest niepodobne do innych produkcji z tamtego okresu. Jeśli pisałem o nieszczególnej scenografii i projekcie postaci, to nic nie mogę zarzucić animacji, która nie tylko jest płynna, ale także niezwykle pomysłowa. Styl muzyczny towarzyszący „FLCL” jest również rzadko spotykany w anime i chociaż za młodzieżowym rockiem nie przepadam to muszę powiedzieć, że dobrze uzupełnia klimat tego serialu. Także głosy postaci dobrano znakomicie, najbardziej podobała mi się tutaj, zupełnie nieznana w przemyśle anime, Izumi Kasagi, odgrywająca postać Mamimi.

Cóż, „FLCL” to bardzo oryginalne anime, z dopracowaną fabułą, dobrze opracowanymi osobowościami postaci i całym stosem niesamowitych pomysłów, które rozbawią każdego do łez. Twórcy z Gainaksu po raz kolejny udowodnili, że drzemie w nich wielki potencjał twórczy, a ich wyobraźnia nie ma granic...

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Masz babo ......


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn