Bardzo interesujące
Obejrzałam obie wersje AIR- telewizyjną i filmową, i z szacunkiem przyznaję, że obie bardzo mi się spodobały. Porównując film do serialu muszę stwierdzić, że pełnometrażowa wersja jest dojrzalsza i bardziej romantyczna. Misuzu nie jest dziecinną niezdarą (jak to się miało w serialu) ale jest spokojną, dojrzałą i piękną dziewczyną pochłoniętą poznawaniem legendy o skrzydlatej istocie- Kannie. Misuzu jest samotna, nie posiada wielu przyjaciół, ale nie ubolewa nad tym tak bardzo jak robiła to w wersji telewizyjnej. Po prostu, przyjmuje rzeczy takimi jakimi są. Jej stosunki z przybraną matką są o wiele lepsze i tu od samego początku widać uczucie jakim Haruko darzy swą przybraną córkę (dla przypomnienia dodam, że w serialu dopiero w końcowych odcinkach uczucia Haruko zostają w pełni ujawnione). Misuzu potrafi się śmiać i żartować, zaś jej napady płaczu które mieliśmy okazję oglądać w wersji TV zostały zamienione na... wymioty (cóż, możliwe, że twórcy filmu chcieli aby widz odebrał Misuzu pozytywnie a nie jako beksę). Jej uczucia do Yukito również są przedstawione w sposób wyraźny (to samo zresztą dotyczy uczuć Yukito). Zakończenie filmu podobne jest do końcówki serialu, jednak muszę przyznać, że zrobiło na mnie bardziej pozytywne wrażenie gdyż jest bardziej wyraziste i nie aż tak dramatyczne. Podczas trwania filmu możemy ujrzeć duże powdobieństwo między Misuzu a Kanną i nie mamy wątpliwości, że blondwłosa dziewczyna jest reinkarnacją skrzydlatej księżniczki i dziedziczy po niej klątwę. Sama sprawa klątwy ma się inaczej do klątwy serialowej. W wersji telewizyjnej Kanna zostaje przeklęta przez mnichów, zaś w filmie wszystkie skrzydlate istoty objęte są pradawną klątwą polegającą na tym, iż nie wolno im wyznać nikomu miłości. Kanna łamie owe tabu, w krótkiej scenie możemy ujrzeć ją w bólach podobnych do tych które Mitsuzu miała w serialu. Filmowa postać skrzydlatej panny podoba mi się bardziej od jej serialowego pierwowzoru. Obie kobiety różnią się i charakterem i wyglądem. Serialowa księżniczka jest dziecinną, nieco pyskatą nastolatką zaś Kanna z filmu to dojrzała i nieśmiała dama.
Cóż, polecam ten film każdemu kto lubi dobre anime. Tak, jak serial sprawił, iż mój nastrój był depresyjny, tak film wprowadził mnie w smutny ale dojrzały świat starej legendy która krok po kroku była odkrywana przez tajemniczą dziewczynę z nadmorskiej, japońskiej miejscowości.
Michiru - 17.05.2007 20:41