Historia tego typu nie miałaby szans na wyświetlenie w jakiejkolwiek polskiej telewizji. W naszym pięknym katolickim kraju o pewnych rzeczach nie wolno mówić, nawet jeśli się zdarzają. Gdyby serial typu „Koi kaze” został jednak nakręcony w Polsce, zapewne zrobiono by z niego umoralniającą historyjkę o wyłącznie poprawnym zakończeniu. Ale nie w Japonii. Tam niczego nie można być pewnym i chyba tylko Japończycy potrafią stworzyć szczerą historię o niewygodnej tematyce, bez prowokacji i bez umoralniania na siłę. Ba, umieją nawet „sprzedać” ją w telewizji.
Dla Kōshira, dwudziestosiedmioletniego pracownika agencji matrymonialnej, nadejście wiosny, któremu towarzyszą unoszone wiatrem płatki kwiatów wiśni, od dawna przestało mieć znaczenie, zwłaszcza teraz, kiedy został rzucony przez kobietę, której tak naprawdę nie kochał. Właściwie nigdy nikogo nie kochał, ani też nikt nie kochał jego. Być może fakt pochodzenia z rozbitej rodziny powodował, że do spraw miłości zawsze podchodził z rezerwą. Jego rodzice rozwiedli się, kiedy miał kilkanaście lat; on pozostał z ojcem, a jego młodsza siostra Nanoka zamieszkała z matką. Od tamtej pory utrzymywał rzadkie kontakty z matką, ale z siostrą nie widział się ani razu.
Mimo że jego ostatni związek nie miał szans na przetrwanie, Kōshirō poważnie podłamał się faktem jego zakończenia. W nienajlepszym nastroju, w drodze do pracy zauważył piękną uczennicę spieszącą się do szkoły. W jego sercu coś drgnęło. Spotkał ją jeszcze raz następnego dnia. Opowiedziała mu o szkolnej nieodwzajemnionej miłości. On próbował ją pocieszyć, ale będąc w głębi serca małym chłopcem szukającym pocieszenia, opowiedział jej o swojej sytuacji i sam się rozkleił. Była świadkiem jego łez. To zbliżyło go do niej jeszcze bardziej.
I wtedy oboje przeżyli szok. Dowiedzieli się, że są rodzeństwem, a Nanoka właśnie przeniosła się do domu ojca i brata, aby mieć bliżej do szkoły. Mimo że dziewczyna ma piętnaście lat, wciąż jest jeszcze dzieckiem, bez żadnych doświadczeń w kontaktach z płcią przeciwną. Jeśli natomiast chodzi o prowadzenie domu, jest dobrze przygotowana do dorosłego życia. Nanoka jest typową miłą uczennicą o optymistycznym nastawieniu do świata. Ma spokojną naturę, nie rzuca się w oczy. Bardzo cieszy ją zamieszkanie z bratem, którego zawsze chciała bliżej poznać. Ten niestety okazuje się zamkniętym w sobie i nieprzyjaznym facetem, któremu do ideału bardzo wiele brakuje.
Ale powody oziębłego zachowania Kōshira są inne. Dla niego zaczęły się ciężkie dni. Nie może spać, w towarzystwie siostry czuje się zakłopotany, przez co zaczyna zachowywać się agresywnie w stosunku do uwielbiającej go dziewczyny. Nie wie, co się z nim dzieje, nie rozumie, dlaczego wciąż o niej myśli. W końcu dociera do niego, że Nanoka jest dla niego kimś więcej niż tylko siostrą...
Kōshirō doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie wolno mu ujawnić się ze swymi uczuciami. Ona jednak zadania mu nie ułatwia; czyżby też coś do niego czuła? On wie, na jakie konsekwencje naraziłby Nanokę, gdyby chciał kontynuować taki związek. Zmarnowane życie... Miłość jednak nie wybiera, jest ślepa, a człowiek zakochany często nie działa racjonalnie. Dylemat to ciężki i tylko pozornie łatwy do rozwiązania. Na pewno nie dla kogoś, kto ma tak słabą psychikę jak Kōshirō i nie dla kogoś, kto tak niewiele wie o życiu jak Nanoka.
Każdego widza oglądającego ten serial zapewne nurtuje pytanie, jak może się zakończyć ta historia. Gdybyśmy mieli do czynienia z komercyjnym kinem europejskim czy amerykańskim, nie byłoby dużych wątpliwości, ponieważ albo zrobiono by z tego przyciągającą widza prowokację, albo moralną opowiastkę dla poprawnych członków społeczeństwa, którzy wymodlili już sobie podróż do nieba pierwszą klasą, a przynajmniej tak im się wydaje. Mamy jednak do czynienia z produkcją japońską. Tutaj nic nie jest przesądzone, wszystko może się zdarzyć i dlatego serial oglądamy z normalną dozą niepewności, ale z małą obawą, że być może w którymś momencie zdegustowani będziemy musieli wyłączyć telewizor.
Twórcy pokazują jednak tę opowieść w sposób naturalny. Skupiają się na przybliżeniu emocjonalnej sfery towarzyszącej dylematom głównych bohaterów z dwóch zupełnie innych perspektyw: od strony uczennicy i dorosłego mężczyzny. Ich prywatne życie wygląda zupełnie odmiennie. Ona ma koleżanki, karaoke, marzenia o romantycznym księciu z bajki. On ma pracę, a w niej zupełnie innego rodzaju kolegów. Już dawno pozbył się złudzeń wieku dziecięcego, choć tej prawdziwej miłości wciąż poszukuje. To jednak na nim spoczywa większa odpowiedzialność i jednocześnie ciężar. Jest człowiekiem o słabej woli, poddaje się emocjom i jego dylemat odczuwamy wyraźnie. Rozumiemy dobrze jego wybór. Bardzo chcemy dla głównych bohaterów normalnego życia, ale równie mocno pragniemy, żeby żyli pełnią szczęścia i przeklinamy złośliwy los, który postawił ich w takiej sytuacji.
Wykonanie serialu jest raczej przeciętne. Animacja jest miejscami bardzo słaba, ale są sceny, w których ten element błyszczy. Wykorzystane renderingi tu i ówdzie dobrze komponują się ze scenografią. Ta jest jednak w większości przypadków bardzo przeciętna, a blada akwarelowa kolorystyka pozostawia nieciekawe wrażenie. Do mnie w każdym razie nie trafia. Projekt postaci jest raczej przeciętny, choć twarz Nanoki należy do najładniejszych, jakie widziałem. Tutaj jednak muszę wspomnieć o rzeczy dla mnie niezrozumiałej: mam na myśli animację ust, w których wnętrzu podczas mowy pojawia się zupełnie nieusprawiedliwiona biała przestrzeń, co daje wrażenie poważnego niedopracowania.
Muzyka natomiast jest świetna. Opening już sam w sobie potrafi wzruszyć, zwłaszcza kiedy towarzyszą mu sceny ze śliczną Nanoką. Ta piosenka idealnie wprowadza w ciepły, romantyczny i sympatyczny nastrój serialu. Muzyka podkładowa niczym nie ustępuje początkowej piosence i również świetnie podkreśla spokojny charakter tej opowieści. Jeśli jesteśmy już przy dźwięku, muszę wspomnieć również o bardzo naturalnej grze aktorskiej Yūki Nakamury, która udzielając głosu Nanoce dodała realizmu jej postaci.
Mam problem z ostateczną oceną tego anime. Z jednej strony wszystko jest właściwie na swoim miejscu, ale czegoś temu serialowi jednak brakuje. Być może chodzi tu o troszkę niedopracowane zakończenie. Może o głównego bohatera, który czasami denerwuje swoim zachowaniem. Są to jednak rzeczy drobne, które właściwie nie burzą całości. Tak czy inaczej uważam, że to anime naprawdę warto obejrzeć. Na pewno jest to pozycja dla ludzi nie szukających w anime zwykłej rozrywki, ale czegoś mądrzejszego. Serial przeznaczony jest raczej dla męskiej, starszej widowni. Obawiam się, że przedstawicielki płci pięknej mogą nie znieść nierozgarniętego i niezdecydowanego Kōshira i raczej powinny unikać posiadania ciężkich przedmiotów w zasięgu ręki podczas oglądania, bo ich telewizory mogłyby tego nie wytrzymać, choć zabawne końcówki odcinków mogą im poprawić humor.