Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

„Maison Ikkoku” to drugie wielkie dzieło Rumiko Takahashi. Po „Urusei Yatsura”, przeznaczonym dla młodzieży, stworzyła coś bardziej realnego, dla ludzi na progu dorosłego życia. To komedia romantyczna, która opowiada historię wziętą z życia, bez zbędnych ozdobników i tak naturalnie, jak tylko jest to możliwe w produkcjach z tego gatunku. To klasyk, być może nawet najlepszy w swoim rodzaju. Niektórzy powiedzą nawet, że dzieło genialne. Komedia romantyczna sztuką? Może nie przesadzajmy, ale jeśli ktoś miałby to osiągnąć, to tylko Rumiko Takahashi, która nawet z banalnej historyjki potrafi zrobić coś wyjątkowego.

Yusaku Godai pilnie uczy się do egzaminów wstępnych na studia. To już drugie jego podejście. Niestety sublokatorzy wynajmujący sąsiednie pokoje w tej niewielkiej posiadłości nie dają mu spokoju. Ich hobby, czyli imprezowanie do białego rana, nie miałoby być może wpływu na Godaia, gdyby nie fakt, że owi sąsiedzi najbardziej lubią robić to w jego pokoju, najczęściej, aby uczcić kolejne z jego niepowodzeń. Godaiowi nie wiedzie się bowiem najlepiej, pochodzi z niezamożnej rodziny, często brakuje mu na jedzenie i ma stałego pecha. Jest osobą mało rozgarniętą, niezdecydowaną i o słabej woli. Nie potrafi nikomu odmówić i pozwala sąsiadom na wszystko, a hałaśliwie trio skwapliwie wykorzystuje go jak może.

Doprowadzony pewnego razu do ostateczności postanowił raz na zawsze z tym skończyć. Zebrawszy cały swój dobytek zmierzał już pewnym krokiem do wyjścia, gdy nagle pojawiła się w nim piękna kobieta. Godai, jakby rażony gromem, nagle kompletnie zapomniał o swoim odważnym planie, tym bardziej, kiedy się okazało, że Kyoko Otonashi – czyli owa piękność, została nową gospodynią tego domu... Nasz przyszły student z miejsca zakochał się w kanrinin-san, ale że płeć przeciwną znał głównie z magazynów pornograficznych, kompletnie nie wiedział co robić, więc wyznanie jej swego uczucia postanowił odłożyć na jakiś czas. Długi czas. Raz co prawda spróbował, ale skutki tego były tak nieciekawe, że troskliwi sublokatorzy długo wypominali mu to, czego zamroczony alkoholem biedak nie był w stanie sobie przypomnieć...

A jaka jest jego wybranka? Niezależna, sprytna, zaradna, miła, uprzejma, łagodna, choć bardzo zazdrosna i łatwo ją wyprowadzić z równowagi. Wtedy staje się swoim przeciwieństwem i gdyby posiadała broń, Godai, wspomagany przez złośliwego pecha (czyt. Rumiko Takahashi) miałby nie tylko wbudowane fabrycznie dziury w głowie, ale i w innych częściach ciała... Kyoko jest jednak osobą wrażliwą, pragnącą miłości, a los jej niestety nie rozpieszczał w tych kwestiach.

Jak to mówią, konkurencja nie śpi i na pewno nie mogła ominąć naszego przyszłego studenta. Zaradna Takahashi-sensei, z iście szatańskim uśmiechem na twarzy, dorysowała mu druzgocącego konkurenta. Świetnie ułożony, uprzejmy, piękny, bogaty, troskliwy, bardzo dobrze gotuje. Jednym słowem ideał. To Shun Mitaka, trener tenisa ziemnego, za którym szaleją wszystkie jego klientki... Autorce musiało się zrobić jednak żal naszego studenciny, któremu brakowało wszystkich tych cech, bo Mitaka-san otrzymał jedną wadę, za to taką, po skutkach której każdy widz parsknie śmiechem. Pan trener panicznie boi się psów, nawet takich tycich, tycich. Ale w drodze po serce Otonashi-san byłaby to za mała przeszkoda. Takahashi złośliwe chichocząc podarowała jej więc wielkiego, włochatego psa...

Zazdrosna Kyoko również otrzymała konkurentki. Godai trochę nieświadomie zaczął się spotykać z Kozue Nanao, śliczną dziewczyną w swoim wieku, której nad wyraz dziecięca niewinność rozbraja go do tego stopnia, że nigdy nie może się zebrać na odwagę, aby z nią zerwać. Prawdziwie bowiem kocha wyłącznie naszą panią gospodynię. Kłopotliwe znajomości przytrafią się zarówno Godaiowi, jak i Mitace, a więc na widzów czeka mnóstwo zabawnych sytuacji, ale nie ominą ich także rozterki głównych bohaterów i chwile zadumy.

Przeczytawszy ten opis dzisiejsi fani anime, pomyślą, że to pewnie taka komedia romantyczna, jakie dziś się produkuje. Czyli niezbyt inteligentny humor, postacie o prostych osobowościach, nudna, naiwna i nieoryginalna historyjka, oraz jakieś niezwykłości, mające załatać nieciekawy scenariusz. Kiedy spojrzą na liczbę odcinków, stwierdzą, że na pewno po pierwszym sezonie poziom serialu spadnie tak gwałtownie, że tylko otaku się od tego nie rozchoruje (obejrzyjcie np. „El Hazard 2” żeby wiedzieć o co mi chodzi). I tu czeka was kompletne zaskoczenie. „Maison Ikkoku” nie należy do seriali tego typu. Sam ze zdziwieniem odkryłem, że im dalej, tym serial ten jest ciekawszy. Autorka przez cały czas ma ciekawe pomysły, a kolejne wydarzenia w większości nie nudzą. Rumiko Takahashi drwi sobie z japońskiej obyczajowości, śmieje się z przywar naszych bohaterów, ale znajduje też czas na refleksje. Jej opowieść potrafi spoważnieć na chwilę, kiedy jest to potrzebne, dać widzowi okazję do wczucia się w sytuację głównych postaci i przeżywania z nimi ich rozterek.

Z dużą dbałością zbudowała też postacie występujące w serialu. Każda z nich jest realistyczna, a jednocześnie na swój sposób ciekawa. Każda akcja, czy zachowanie jest przemyślane, nie znajdziemy żadnych niedorzeczności. Takahashi dokładnie opisuje bohaterów, widz pod koniec serialu na tyle dobrze ich zna, że potrafi przewidzieć, co dokładnie powiedzą i jak się zachowają. Wszystkie postacie są tak zaprojektowane, że mimo wielu wad dają się polubić. Nieznośne trio, mimo swej uciążliwości, potrafi w odpowiedniej chwili skierować niezdecydowanego Godaia na odpowiedni tor, czy wyjaśnić Kyoko jedno z wielu nieporozumień. Nawet Mitaka, który według utartego schematu powinien być zarozumiałym głupcem, nadal jest postacią dającą się lubić i prawie do końca nie wiadomo, który z obu panów byłby dla Kyoko bardziej odpowiednim kandydatem do ślubnego kobierca.

Oczywiście zdarzają się odcinki nieciekawe. Pierwszy sezon nie jest wyjątkowo wciągający, co widać było w sondażach popularności z czasów premiery w Japonii. Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się ciekawego dalszego ciągu, ale przywiązawszy się do bohaterów, nie mogłem się od niego oderwać, Pod koniec szczerze musiałem przyznać, że to świetny serial, wyjątkowa komedia romantyczna, klasyk. Każdy, kto go obejrzy automatycznie popatrzy mniej przychylnym okiem na dzisiejsze produkcje. Serial polecam szczególnie fanom „Love Hiny”, aby odkryli skąd garściami brał pomysły Ken Akamatsu. Ale to dobrze, że uczył się od mistrzyni; być może dlatego manga Akamatsu nie nudzi, tak jak większość dzisiejszych komedii romantycznych.

Sama realizacja może budzić wątpliwości wśród dzisiejszej widowni. Serial jest wykonany w starym dobrym stylu, ale oczywiście trochę odbiega od dzisiejszych standardów, do projektu postaci trzeba się przyzwyczajać, szczególnie na początku. Po pierwszym sezonie wymieniono projektanta postaci i bohaterowie zaczęli wyglądać ładniej i mniej dziecinnie. Pod koniec nie ma się żadnych zastrzeżeń. Scenografia jest też uboższa, ale jak na tamte czasy i tak bardzo staranna. Muzyka podkładowa jest niezła, z piosenkami gorzej natomiast, tylko pierwszy temat otwierający jest do rzeczy, reszta pozostaje naprawdę bardzo przeciętna.

Wspomnieć należy także o filmie towarzyszącym serialowi, który wypuszczono na miesiąc przed zakończeniem jego emisji. Opowiada o ostatniej imprezie przed finałowym wydarzeniem. Niestety, poziom tej produkcji jest mizerny, na gorsze zmienił się projekt postaci, a film jest dosłownie o niczym, wyraźnie zrobiony na siłę i bez pomysłu. Jedynym pozytywem jest pojawienie się w nim lokatora pokoju numer 2 – Nozomu Nikaido, który przy adaptacji serialu został pominięty. Jego kwestie przejął w serialu Yotsuya-san – jeden z nieznośnych sublokatorów, który podobno w mandze był znacznie mniej gadatliwy.

Na koniec jedno zdanie. Jeśli chcecie obejrzeć prawdziwą komedię romantyczną, sięgnijcie po „Maison Ikkoku”, bo do tej pory nie widziałem lepszej...

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Żyje jak pies z .....


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn