Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Vegepic Anime
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
 
 

Reklama

 
 

Komentowany artykuł

Serial animowany na podstawie filmu Akiry Kurosawy był sporym przedsięwzięciem, które pochłonęło też duże pieniądze. Na pierwszy rzut oka wart był swojej ceny. Jednak jeśli przyjrzeć się bliżej stworzonemu od nowa światu, przeanalizować pod względem sensowności fabułę, czy wreszcie ocenić jakość realizacji tego serialu, to obok wielu niezaprzeczalnych zalet można odnaleźć w nim mnóstwo niedociągnięć.

Po zakończeniu wielkiej wojny tysiące samurajów pozostało bez pracy. Wielu z nich odrzuciło kodeks honorowy i stało się bandytami okradającymi chłopów z wyhodowanych w pocie czoła plonów. Mieszkańcy jednej z wiosek, nie mogąc znieść tak żałosnego żywota, postanawiają wynająć do jej obrony samurajów, oferując im skromną zapłatę w postaci ryżu, którym będą mogli zapełniać żołądki według własnego uznania. Wysyłają więc do miasta delegację w osobach Kirary, będącej kimś w rodzaju szamanki, która swymi zdolnościami potrafi wyczuć odpowiednich kandydatów, jej młodszej, ciekawej miasta, siostry Komachi oraz chłopa Rikichiego, niosącego odpowiedni zapas ryżu. Kandydatów do darmowego posiłku znajdują wielu, niestety żaden nie zasługuje na tytuł samuraja, a tym bardziej takiego, który nadawałby się do wyznaczonej roli. W końcu trafili na takiego, który pasował do tego zadania idealnie. Kambei Shimada, człowiek wielkiej charyzmy, mądrości i sprytu, ocenił, że do obrony wioski potrzebnych będzie siedmiu podobnych jemu samurajów.

Rozpoczynają się wielkie poszukiwania, do grupy dołączają: Katsushiro Okamoto, bardzo młody wojownik, poszukujący nauczyciela, żeby móc stać się prawdziwym samurajem; Kikuchiyo, prostak w ciężkiej zbroi, który jednak wiele w życiu widział i potrafi zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych; Gorobei Katayama, człowiek wielkiej odwagi, uprawiający sztukę, nazwijmy ją cyrkową; Heihachi Hayashida, wesoły specjalista od wszelkiej mechaniki; Shichiroji, stary przyjaciel Kambeia, z którym brał udział w niejednej przegranej bitwie; Kyuzo – samuraj dużych umiejętności i niezwykłej odwagi, człowiek wielkich czynów i równie wielkiej małomówności.

Podczas poszukiwań na drodze staje im przyszły władca miasta – nieobliczalny i nadzwyczaj inteligentny Ukyo. Zainteresowany piękną szamanką porywa ją do swego pałacu. Jej odbicie przez naszych bohaterów upokarza go do tego stopnia, że poprzysięga zemścić się na grupie i staje się wrogiem, być może nawet gorszym od bandytów...

Twórcy „Samurai 7”, mając ogromny budżet, a także dysponując większą objętością czasową serialu telewizyjnego, mogli popisać się dużą kreatywnością podczas adaptacji i trzeba przyznać wiele z ich pomysłów się doskonale sprawdziło. Główną różnicą i zarazem pułapką w jaką wpadli, jest zupełnie od nowa stworzony świat. Coś jakby przeniesienie feudalnej Japonii w cyberpunkową przyszłość, gdzie uchowali się chłopi, uprawiający pola w sposób, który nie zmienił się ani na jotę od kilku tysięcy lat, co nie przeszkodziło np. miastom w przekształceniu się w ogromne szare molochy, obleczone przez trujące dymy rozwiniętego do nieprzyzwoitych rozmiarów przemysłu. Muszę przyznać, że do tego momentu pomysły ludzi z Gonzo świetnie uzupełniały dzieło Kurosawy. Jednak ich wyobraźnia, lub jej zupełny brak, spowodowała, iż zadali sobie fundamentalne pytanie, a co by było gdybyśmy dali tam mechy? Zachwyceni tym „oryginalnym” pomysłem, niepomni na przestrogi zdrowego rozsądku, który zapewne krzyczał, jak wielką pomyłką i pułapką może okazać wprowadzenie tego planu, rozpoczęli jego realizację...

Żeby pokazać, jak bardzo nieprzemyślany był to pomysł, wystarczy prosty przykład. Mamy normalnych samurajów, a bandyci posługują się wielkimi mechami. Rozumiem, że samurajowie to wojownicy niezwyczajni, ale jakie szanse mieliby przeciw czemuś, co ich katany umiałyby ledwo zarysować? No więc paradoksalnie mają szansę, a nawet można się pokusić o stwierdzenie, że to bandyci szans nie mają. Nasi zdolni wojownicy kilkoma machnięciami ostrzem potrafią bowiem zdemontować i unieszkodliwić potężnego mecha. Ktoś mógłby słusznie zapytać, po co w takim razie bandytom ogromne machiny wojenne, skoro mogliby dać się pokroić naszym siedmiu bohaterom i bez tego zbędnego dodatku, a być może mieliby mniejszy handicap... W filmie Kurosawy siedmiu samurajów walczyło z czterdziestoma bandytami, tutaj na naszych bohaterów czekają setki mechów. Z motyką na słońce? Ależ czemu nie? Szkoda tylko, że to „słońce” okazuje się w praniu takie mizerne...

Jeśli pominiemy te „małe” szczegóły i zajrzymy do wątku głównego, stwierdzimy, że nie jest tak źle. Początkowo twórcy uzupełniają scenariusz Kurosawy o dość ciekawe dodatki, jak intryga rządzących miastem kupców, która zanim jeszcze nasi bohaterowie opuścili szarą metropolię, kosztowała ich niemało problemów. Wątek ten stał się jakby klamrą spinającą cały serial i dzięki niemu twórcom udało się rozszerzyć opowieść na całe 26 odcinków. Niestety i on zawiera sporo nieciekawych momentów, głównie w dalszej części, kiedy pomysły z oryginalnego scenariusza zostały już wykorzystane. Ogólnie rzecz biorąc, scenariusz od świetnego na początku staje się coraz gorszy z każdym odcinkiem. Dla mnie osobiście bardzo ciekawy przestał być w momencie ataku bandytów na wioskę, co musiało się tak skończyć, no bo jak to wygląda, kiedy chłop mierzy z łuku do mecha wysokości kilku pięter. Tu twórcy poskrobali się zapewne po głowach, bo nawet dziecko nie dostrzeże w tym sensu. Wybrnęli, a przynajmniej tak im się zdawało, budując ogromną balistę, z której chcieli ustrzelić jedną z fortec wroga. W filmie Akiry Kurosawy to obrona wioski była najciekawszym fragmentem jego dzieła. Trzymała w napięciu, pokazywała ogromny spryt samurajów, którzy bandytów wykańczali sposobem, używając mieczy tylko do finalizowania spraw. Przewaga bandytów była spora, ale obserwując mądrą taktykę samurajów, łatwo było uwierzyć w to co osiągnęli. W animowanej adaptacji nawet nie myśli się o sensowności obrony wioski, to po prostu jeden wielki przekręt...

Plus natomiast należy się twórcom za nie zepsucie i pewne wzbogacenie postaci występujących w serialu. Tutaj ich kreatywność poszła w dobrym kierunku i charaktery samurajów zmodyfikowano w sposób ciekawy, zachowując przy tym ich osobowości, może z wyjątkiem Katsushiro, który przyjął postawę młodego gniewnego (w filmie był po prostu dzieckiem w skórze dorosłego mężczyzny). Zróżnicowano natomiast wygląd postaci, co pomogło w ich identyfikacji. Tu przyznam, że w oryginalnym filmie miałem problemy z rozróżnieniem niektórych bohaterów. W anime problem ten nie istnieje, zrobiono z nich coś na kształt najemników pochodzących z różnych części świata, dlatego różnią się budową ciała, kolorem skóry, czy strojami, które noszą. Największe modyfikacje przeszedł Kikuchiyo, ponieważ zrobiono z niego sporych rozmiarów cyborga w ciężkiej zbroi. Efekty tego są naprawdę zadowalające i tu nasuwa się myśl, o ileż ciekawsze byłoby potraktowanie bandytów w podobny sposób, co oszczędziłoby twórcom dziur w scenariuszu. Tu jednak musimy pamiętać o jednym: mechy generują komputery, a Kikuchiyo animowany jest metodami tradycyjnymi. Czyżby wprowadzenie prostszych w animacji, renderowanych mechów podyktowane było względami ekonomicznymi? Nie mnie to oceniać, ale wracając do tematu, większość postaci występujących w serialu jest dobrze prowadzonych i tu właściwie nie mam żadnych zastrzeżeń.

Pieniądze przeznaczone na tę produkcję wyraźnie widać w jej wykonaniu. W oczy rzucają się drobiazgowe scenografie i ładne podkłady. Postacie są dobrze i szczegółowo zaprojektowane. Ubrano je w wymyślne i oryginalne stroje. Animacja postaci jest świetna, twórcy nie szczędzą nam dobrze zrealizowanych walk (z wyjątkiem potyczek z mechami). Również oryginalna kolorystyka dodaje blasku postaciom. Animacja komputerowa nie stoi natomiast na najwyższym poziomie, wręcz przeciwnie, są momenty rażące sztucznością. Przykładem może być amulet Kirary, który poza tym, że wygląda jakby był z plastiku, jest zaprojektowany prostacko i jeszcze gorzej zanimowany. Jeśli przyjrzymy się bliżej mechom to zauważymy, że ich także nie ominęła fuszerka. Tak jak w innych produkcjach studia, renderowane ruchy obiektów mechanicznych są zbyt matematycznie doskonałe, co oznacza, że ich animatorzy włożyli w ten proces niewiele wysiłku. W produkcji, w której jeden odcinek kosztował 300 tysięcy dolarów, to po prostu nie do pomyślenia. Dobrze natomiast wyglądają wszelkie efekty specjalne, takie jak woda, mgła, dymy, czy wybuchy. W tej dziedzinie nic nie zmieniło się jednak od czasów „Last Exile”.

Na pewno realizacja „Samurai 7” jest ponadprzeciętna. Serial opowiada także ciekawą historię i dostarcza rozrywki na poziomie, jednak mnogość wad przekreśla możliwość nazwania go dziełem wybitnym. Z pewnością nie zostanie prędko zapomniany i pozostanie na półce klasyki anime, ale pozostaje żal, że twórcy tej adaptacji nie przemyśleli do końca pewnych kwestii, bo mieli podstawy, aby z „Samurai 7” zrobić jedno z najlepszych anime ostatnich czasów...

 

Napisz komentarz

 
Twój nick lub imię i nazwisko:



Temat komentarza:



Słońce wschodzi na .........


Musisz odpowiedzieć na pytanie lub uzupełnić zdanie, pomożesz nam w ten sposób walczyć ze spamem.

:smile::kawaii::bgrin::polzart::cool::jezor::readman::ziew::sad::sceptyk::cry::bad::angry::zabije::cross::zmiesz::shock::niewzrusz::niepowiem::uhoh::azu:


 
 

Regulamin

 
Jeśli chcesz napisać komentarz, musisz przestrzegać pewnych zasad:
  • Komentarz musi dotyczyć opisywanego tytułu lub recenzji i musi być w miarę sensownie napisany (nic nie wnoszące jednolinijkowce lecą od razu do kosza).
  • Oceniamy tytuł lub recenzję, a nie recenzenta i komentujących.
  • Nie obrażamy użytkowników, recenzentów, ani twórców.
  • Nie używamy słów powszechnie uznanych za wulgarne lub obraźliwe.
  • Nie nadużywamy emoticon i piszemy czytelnie.
  • Zabronione jest zamieszczanie linków nie związanych z opisywanym tytułem lub recenzją.
  • Zabronione jest podawanie linków p2p umożliwiających ściąganie plików muzycznych, skanlacji lub fansubów.
  • Jeśli zdradzamy w komentarzu zdarzenia psujące oglądanie widzom nie znającym opisywanego tytułu (tzw. spoilery), należy ukryć je korzystając z przycisku "OZNACZ SPOILER".
  • Pamiętajmy, że komentarze mają służyć przede wszystkim jako pomoc w podjęciu decyzji przez ogół użytkowników, czy warto po opisywany tytuł sięgnąć. Dogłębne dyskusje i analizy powinny znaleźć się na forum dyskusyjnym.
  • Redakcja ma prawo poprawić komentarze, w których jedna z powyższych zasad została złamana.
  • Redakcja ma prawo usunąć komentarz, który nie dotyczy opisywanego tytułu, recenzji lub innego komentarza.
  • Moderacja bezdyskusyjnie będzie usuwać komentarze dotyczące kwestii odmiany japońskich nazw własnych.
Dodając komentarz akceptujesz automatycznie powyższe zasady.
Jeśli uznasz, że Twój tekst został potraktowany ostrzej, niż wynika to z wymienionych zasad, prosimy zgłosić ten fakt na forum.
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn