Po sukcesie „Perfect Blue” Satoshi Kon przystąpił do realizacji swojego drugiego pełnometrażowego filmu animowanego, zatytułowanego „Millennium Actress”. Tak jak poprzednio scenariusz napisał we współpracy z Sadayukim Murai i chociaż nie jest to thriller, to jednak sposób opowiadania historii, w której rzeczywistość mieszana jest z fikcją, przypomina poprzedni obraz tego reżysera. Ponadto nie jest to już adaptacja książki, a film zrealizowany według własnego pomysłu Kona. Za nadzór nad projektem postaci odpowiedzialny był Takeshi Honda, który przyczynił się do powstania wielu znanych produkcji, m.in. „Nadia: The Secret of Blue Water”, „Ah! My Goddess” czy „Neon Genesis Evangelion”.
„Millennium Actress” opowiada losy znanej niegdyś aktorki Chiyoko Fujiwary. W 70 rocznicę powstania Studio Ginei, którego Chiyoko była główną gwiazdą w latach 1930-1960, Genya Tachibana otrzymuje zadanie nakręcenia filmu dokumentującego działalność studia. Tak się przypadkiem składa, że Genya jest wielkim fanem Chiyoko, tak więc wraz ze swoim operatorem (Kyoji Ida) z wielkim entuzjazmem wybiera się do obecnej siedziby ulubionej aktorki, która od 30 lat mieszka samotnie w górach. Na wstępie Genya wręcza jej mały kluczyk, który od razu przywołuje falę wspomnień. Tak rozpoczyna się fascynująca opowieść począwszy od dzieciństwa Chiyoko, która przeplata się z akcją filmów z jej udziałem. Oryginalność tego filmu polega na tym, iż Genya wraz ze swoim operatorem zostaje wciągnięty w wir wydarzeń i zaczyna w nich niejako uczestniczyć. Żeby jeszcze bardziej wszystko zagmatwać, akcja filmów z udziałem Chiyoko nawiązuje niejednokrotnie do jej osobistych przeżyć związanych z poszukiwaniem malarza, któremu w dzieciństwie uratowała życie. Człowiek ten uciekał ranny przed policją wojskową i nasza bohaterka pozwoliła mu skryć się w jej domu. Wkrótce miejsce schronienia odkrywa policja i musi on ponownie uciekać, jednak wcześniej podarowuje Chiyoko mały kluczyk, do jak to sam określa najważniejszej rzeczy, jaka istnieje. Nasza bohaterka sama chce odkryć, co jest tą rzeczą, ale niestety nie zdąża tego uczynić przed nagłym zniknięciem malarza. Chiyoko postanawia sobie, że za wszelką cenę będzie starała się odnaleźć mężczyznę, który z czasem staje się coraz bliższy jej sercu.
Wydawałoby się, że jest to dosyć banalna historia, jednak zostaje opowiedziana w tak ciekawy sposób, iż nie można od niej wręcz oderwać wzroku. „Millennium Actress” to także świetna rozrywka, gdyż znalazła się tutaj nawet pewna dawka humoru. W dodatku film ten zrealizowany jest z dbałością o najmniejsze szczegóły i pod względem artystycznym przewyższa o klasę „Perfect Blue”. Już to powinno stanowić wystarczającą zachętę do obejrzenia tego dzieła, które niemal pod każdym względem jest doskonałe. Może tylko muzyka wydała mi się miejscami trochę zbyt nowoczesna (autor muzyki – Susumu Hirasawa jest przedstawicielem japońskiej sceny techno-popowej), ale prawdę mówiąc obraz jest zbyt wciągający, aby zwracać na to uwagę.