Menu

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Ocena recenzenta

 

Zespół redakcyjny

 

Podobne anime

 

Reklama

 

Dane podstawowe

 

Tenjō tenge


» 天上天下 (JAP)

» Tenjho tenge (ROM)

» Heaven and Earth (ANG)

 
Tenjō tenge

Bob i Souichiro wstępują do szkoły sztuk walk, z zamiarem podporządkowania sobie jej uczniów. Klub Jyunken rozprawia się jednak z nimi w ułamku sekundy, ale prawdziwym ich wrogiem stają się Enforcers - elita szkoły. Bob i jego kolega przystają do klubu, aby razem stanąć do walki ze wspólnym wrogiem.

 
Produkcja
Serial TV
Premiera
2.04.2004
Ocena redakcji5.72
(dozwolone od lat 16)
dozwolone od lat 16
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
6.00 (3)
?.??
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 24 x 25 min - łącznie 600 min
przypisania akcja, dramat, seinen, fanserwis, nadprzyrodzone, pojedynki
produkcjaAvex, Inc., Geneon, TV Asahi
animacjaMadhouse
ta recenzja Dark Rael   (25.12.2004) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   5.75
 
ANN AnimeNfo AnimeDB Anime Planet Tanuki Anime Lyrics Anime Web Turnpike
 

Recenzja

 

Do sięgnięcia po to anime zachęciła mnie manga, której przeczytałem drobny fragment. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale dałem się skusić na ten serial, choć mogłem przeczuwać, iż będzie to dzieło raczej mało wartościowe. To kolejna bijatyka, tym razem przypominająca „Street Fightera”. Przyznam, że kiedyś grałem w bijatyki i ten tytuł dobrze pamiętam. Dziś patrzę na tego typu gry, delikatnie mówiąc, z przymrużeniem oka, ale po anime naiwnie oczekiwałem czegoś więcej. Pomyliłem się.

Fabuła jest niezmiernie prosta. Do szkoły, specjalizującej się w nauczaniu sztuk walk, wstępują czarnoskóry Bob Makihara oraz jego kolega Souichiro Nagi. Lubią się bić i do tej pory rozprawiali się z każdym kto stanął im na drodze. Nie wyuczyli się jeszcze żadnego stylu walki, ale są bardzo pewni swojej siły. W nowej szkole, do której przybyli z zamiarem podporządkowania sobie jej uczniów, szybko przekonali się, że to nie będzie takie proste. W tej ciekawej placówce oświatowej działa wiele klubów przeróżnych stylów sztuk walk, w których znajdą wojowników znacznie lepszych od siebie.

Już pierwszego dnia zostają bez trudu pokonani przez Klub Jyuken, który jako pierwszy stanął im na drodze. Souichiro i Bob od razu jednak zaprzyjaźniają się jego członkami. W skład klubu wchodzą siostry Maya oraz Aya Natsume, a także Masataka Takayanagi. Szkołą rządzi jednak ktoś, przynajmniej na pozór, znacznie od nich lepszy. To grupa złożona z najlepszych uczniów szkoły, nazywana Enforcers, której podporządkowane są wszystkie inne kluby poza Jyuken. Grupa ta przeczuwając, że w nowoprzybyłych drzemie olbrzymi potencjał, pragnie za wszelką cenę nie dopuścić do urośnięcia Klubu Jyuken w siłę. Napada więc na Boba, jego dziewczynę i Souichiro, dając im nieźle popalić.

Maya przyjmuje do klubu obu młodych gniewnych, wbrew woli szefa Enforcers – Mitsuomiego Takayanagi, i wspólnie rozpoczynają ciężkie treningi, aby móc przeciwstawić się władcom szkoły Toudo. Przyczyny, dla których Maya i Mitsuomi nie mogą dojść do porozumienia, leżą w wydarzeniach mających miejsce dwa lata wcześniej, kiedy to szkoła była świadkiem dramatycznych zdarzeń wywołanych mocą pewnego tajemniczego miecza, w wyniku których zginął brat obu dziewczyn, Shin Natsume.

Nietrudno się domyślić, że serial ten opiera się głównie na walkach między obiema grupami. Jak przystało na klon „Street Fightera” nudne bicie się tradycyjnymi metodami urozmaicono elementami bardziej niezwykłymi. Bohaterowie serialu, albo są opętani przez jakieś demony, albo posługują się technikami, wykorzystującymi żywioły, albo mają jakąś demoniczną broń. Gra „Street Fighter” jest bardzo stara (pierwszą wersję widziałem na komputerek ośmiobitowy kilkanaście lat temu) więc pod względem oryginalności anime żenuje, a przy tym nie okazuje się parodią, jakiej można by oczekiwać. Wystarczy popatrzeć na śmiertelnie poważnego kapitana drużyny zapaśniczej i na jego kretyńską maskę, aby ocenić jak niski poziom ma to anime. Jedynym elementem parodystycznym była chyba tylko postać stylizowana na Bruce'a Lee, dzięki której trafnie wyśmiano głupawe filmy kung-fu, które zalewały nasz kraj w latach osiemdziesiątych (Tenjou Tenge jest przy tym tylko odrobinę mądrzejsze). Bezsensownych sytuacji nie brakuje oczywiście i w tym anime. Jeden przypadek z retrospekcji, wzbudzi śmiech w każdym inteligentnym fanie anime. Pewna postać zostaje uderzona przez pojazd jadący z dużą prędkością, delikwent odbija się od ściany, pada na ziemię. Pewność kierowcy pojazdu który sądził, że uda mu się ten manewr powtórzyć, zostaje zdruzgotana, kiedy nasz niedoszły umarlak wstaje i jednym ciosem robi z maszyny płonącą kupę złomu. Następnie pokonuje jednego napastnika, jedzie do następnego, który go bezlitośnie masakruje (normalnie umarłby po tym konkretnym zajściu w ciągu kilku minut), po czym wstaje i równie bezlitośnie mu się odwdzięcza...

Jeśli serial nafaszerowany jest walkami, to przynajmniej dla fanów bijatyk, nie powinien być on nudny. Niestety pojedynki, które w tego typu grach trwają około pięciu minut, tutaj potrafią bezsensownie ciągnąć się przez kilka odcinków. Bohaterowie dłużej myślą na głos i kierują do widzów swoje niby to mądrości, niż walczą. W anime tym występuje wiele postaci, ale prawie każda jest zupełnie płaska. Większość z nich określić można jednym lub kilkoma słowami. Bob jest rozsądny, Souichiro napalony, Aya jest idiotką, Masataka to klown. Właściwie tylko Shin, Maya i Mitsuomi nakreśleni są odrobinę grubszą kreską, resztę można nazwać statystami.

Scenariusz, którego dopatrzyć się można tylko w retrospekcjach, jest uszczuplony do absolutnego minimum. Mimo to wydaje się być bardzo niedopracowany. Wątek, który trwał dobre osiem odcinków i wydawał się być głównym, zostaje nagle urwany i twórcy wprowadzają na jego miejsce zupełnie nowy, choć dotyczący tych samych głównych postaci, pokazywany w kilku retrospekcjach, przerywanych wydarzeniami z teraźniejszości. Pomysłem średnio udanym wydaje się stosowanie retrospekcji trwających po kilka odcinków, które przedstawiają postacie o tym samym wyglądzie (różnica zaledwie dwóch lat), co utrudnia śledzenie akcji serialu, nawet jeśli jest tak nieskomplikowana. Jestem jednak pewien, że fanom bijatyk nie będzie to przeszkadzać...

„Tenjou Tenge” zawiera pewną dawkę humoru, który jednak jest mało inteligentny. Elementy zabawne pojawiają się w momentach kompletnie temu niesprzyjających, bo czy może śmieszyć zabawna scenka, która jest bezpośrednio poprzedzona brutalną i dość dramatyczną bijatyką? Jedynym elementem, który mnie troszkę rozbawił, była wersja chibi Mayi, która charakterystycznym głosikiem Ayi Hisakawy, doprowadzała do porządku Souichiro swoją ćwiczebną kataną.

No dobrze, twórcy stwierdzili, że to także nie wystarczyłoby, żeby przyciągnąć kogokolwiek przed ekrany telewizorów, ani żeby zagonić kogoś do czytania tej mangi. Rozwiązaniem jest oczywiście fanservice, który w mandze był jednak znacznie dosadniejszy niż w serialu, ale też jest go tu pełno. Wystarczy popatrzeć na dorosłą wersję Mayi, żeby stwierdzić, że rozmiar jej kobiecych atrybutów jest trochę nierealny, nawet jeśli wziąć pod uwagę dzisiejsze zaawansowanie chirurgii plastycznej. Z drugiej strony, gdzieś te niezmierzone pokłady KI musiały się przecież pomieścić... Twórcy nawet raz zażartowali z tego nadmiernego fanservice, ale niestety odnoszę wrażenie, że właśnie on jest głównym magnesem przyciągającym widzów do tej produkcji.

Autorzy anime „Tenjou Tenge” wiedzieli jednak, że te wszystkie zabiegi zagwarantują im dużą widownię, dlatego też w jego produkcję zainwestowali spory kapitał. Animacja jest bardzo dobra, projekt postaci śliczny, scenografie na poziomie, muzyka od czasu do czasu zaskakuje pozytywnie, choć jest złożona z utworów niekoniecznie pasujących do siebie gatunkowo. Szczególnie żałośnie banalna piosenka tytułowa może rozdrażnić co wrażliwszych melomanów.

Podsumowując, fani anime dających do myślenia niewiele znajdą tu ciekawego. Natomiast fani bijatyk powinni się ucieszyć, bo jest to produkcja wykonana na poziomie i jeśli chodzi o same walki to, „Tenjou Tenge” na pewno będzie się podobać.

 

Komentarze

 

Przykładowe kadry

 

Odnośniki związane z tematem

 

Twórcy

Funkcja Imię i nazwisko
Reżyseria Toshifumi Kawase
Twórca oryginału Oh Great!
Scenariusz Toshiki Inoue
Projekt postaci Takahiro Umehara
Muzyka Yasunori Iwasaki
Scenografia Hidetoshi Kaneko
Reżyseria dźwięku Yasunori Honda
Wykomanie piosenek Aiko Kayo
Wykonanie piosenek M.C.A
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Minori Chihara Aya Natsume
Aya Hisakawa Maya Natsume
Tomokazu Seki Masataka Takayanagi
Souichiro Hoshi Souichirou Nagi
Shinichirō Miki Bob Makihara
Shuuichi Ikeda Shin Natsume
Toshiyuki Morikawa Mitsuomi Takayanagi
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Haruhi Terada Emi Isuzu
Ryoko Shiraishi Chiaki Kounoike
Junichi Suwabe Dan Inosato
Kenta Miyake Kouji Sagara
Akira Ishida Sanada Masahiro
Kenji Hamada Tsutomu Ryuuzaki
Kazuki Yao Bunshichi Tawara
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn