Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Radio Banzai
Anime Heaven
Dragon Ball Nao
Kage
Inner World - Polski Portal jRPG
Anime Dream
Japonia Dream i Japan Horror
bleachHEART
Kyaa - animacja, kultura japońska, manga
Banzai!
Dairokkan
 
 

Ocena recenzenta

6.0
Scenariusz
8.0
Pomysł
7.0
Modele/obiekty
7.0
Scenografia
6.0
Animacja
7.5
Muzyka
 
6.8
Ogółem
 
 

Podobne anime

 
 

Reklama

 
 

Dane podstawowe

 

Umineko no naku koro ni


» うみねこのなく頃に (JAP)

 
Umineko no naku koro ni

Samotna wyspa na środku oceanu, oddzielona od reszty świata posiadłość i bogata rodzinka przybyła na zjazd, podczas którego mają ważyć się losy milionowego spadku. Pachnie zbrodnią? Jak najbardziej! Do tego miejsce jest siedzibą nikczemnej czarownicy, a familijne spotkanie przeradza się w desperacką walkę o życie.

 
Produkcja
Serial TV
Premiera
1.07.2009
Ocena redakcji6.75
(dozwolone od lat 18)
dozwolone od lat 18
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
6.00 (3)
5.60 (5)
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 26 x 23 min - łącznie 598 min
przypisania tajemnica, horror
produkcjaFrontier Works
animacjaStudio Deen
ta recenzja Tassadar   (25.06.2010) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   6.75
 
ANN AnimeNfo AnimeDB
 
 
 

Recenzja

 

Jest coś pociągającego w odosobnionych wyspach, na których pod osłoną nocy i przy obowiązkowej burzy z piorunami rozgrywa się dramat, trup ścieli się gęsto, a geniusze zbrodni planują swe złowieszcze uczynki. Mistrzowie kryminału i horroru często sięgali po taką właśnie scenerię, nie tylko ze względu na niezaprzeczalną nastrojowość, ale sporą wygodę, jaką niesie ze sobą ograniczenie miejsca akcji do niewielkiej przestrzeni, odciętej całkowicie od świata zewnętrznego. Można skupić się na drobnych szczegółach, dopieszczać dzieło w każdym aspekcie bez potrzeby opisywania coraz to nowych miejsc, ale przede wszystkim – wiarygodnie oddać uczucie zaszczucia i desperacji bohaterów, którzy z feralnego miejsca nie mają jak uciec i znikąd nie mogą oczekiwać pomocy. „Umineko no naku koro ni” nie jest pierwszym i z pewnością nie ostatnim anime wykorzystującym ten pomysł, ale początkowe rezultaty okazały się zachęcające. Pisząc zajawkę, wspomniałem o podobieństwie do „Dziesięciu małych żołnierzyków” Agathy Christie. Podobny nastrój, szybko pojawiające się morderstwo i zagadka przewidująca, jak zginą kolejne ofiary. Jednym słowem – klasyka.


Trudno jednak było spodziewać się, aby Chiaki Kon, reżyser znanego „Higurashi”, i tym razem nie wykazała się oryginalnością oraz umiejętnością budowania atmosfery. Jej ekipa po raz kolejny wzięła na warsztat visual novel grupy 07th Expansion, która wśród entuzjastów tej formy rozrywki zyskała już status wręcz kultowej. Zebrało się na to kilka czynników, ale najważniejsza jest tajemniczość i skomplikowana intryga, która potrafi autentycznie wciągnąć czytelnika mimo początkowej zawiłości i mnogości wątków. Wydawało się więc, że i w tym przypadku sukces jest rzeczą naturalną, a żadne siły na niebie i ziemi nie będą w stanie wpłynąć na końcowy rezultat pracy twórców.


Rzeczywiście, pod wieloma względami „Umineko” czerpie z dorobku pierwowzoru, a momentami wręcz powiela pewne fabularne rozwiązania. Po raz kolejny mamy do czynienia z wciągającą historią, w której wraz z każdą rozwiązaną tajemnicą przybywa drugie tyle niewiadomych i pytań. Bardzo łatwo się w tym wszystkim pogubić – moment nieuwagi może sprawić, że widz straci wątek. Ilość tekstu i tempo, w jakim jest on podawany, bywają iście zabójcze. Choć należy wziąć poprawkę na to, że docelowy odbiorca skłonny jest to wszystko tolerować, to i tak scenopis cierpi na zdecydowane przesycenie dialogami. To, co w visual novel (czyli de facto książce) pochłanianie jest błyskawicznie linijka po linijce, przy zbyt dosłownym przeniesieniu na format telewizyjny staje się męczące. Pieczołowitość, z jaką twórcy objaśniają wszelkie tajemnice, obróciła się przeciw nim. Naprawdę, wystarczyłoby mniej słów, za to konkretnych, by widz domyślił się, o co chodzi. Przeciągłe dialogi utrudniają osiągnięcie efektu zaskoczenia i wpłynięcia na emocje. Najlepiej udały się sceny, w których fakty są przedstawione szybko, jasno i jednoznacznie, ale tych niestety nie ma zbyt wiele. Pomijam już fakt, że niektóre wątki i dialogi znalazły się w scenariuszu tylko ze względu na fanatycznych zwolenników komputerowego „Umineko”, którzy nie przebaczyliby okrojenia zawartości względem oryginału. Niestety, zwyczajny śmiertelnik skwituje to raczej westchnieniem i może nagle, acz zdecydowanie przerwać seans z niezbyt pochlebną opinią o pomysłodawcach takiego rozwiązania. Jest to bezapelacyjnie największa wada tytułu.


Warto jednak wykazać się samozaparciem i hartem ducha. „Umineko” ma w sobie sporo surrealistycznego szaleństwa pomieszanego z klimatem powieści gotyckich. Wyspę Rokkenjimę i umieszczoną na niej posiadłość szybko ogarniają wydarzenia upiorne, przerażające, a czasami po prostu dziwne. Jeśli coś w serialu warto zdecydowanie pochwalić, to z pewnością właśnie nutkę szaleństwa i nieposkromioną wyobraźnię autorów oryginału oraz kunszt, z jakim przeniesiono te elementy na ekran. Wiedźmy zamieniające się w kolorowe motyle piekielne sługi o zwariowanych osobowościach, niczym żywcem wyjęte z „Alicji w krainie czarów”, albo zabójcze torty, pozbawiające życia w bardziej wyrafinowany sposób, niż poprzez zjedzenie zatrutego kawałka. Wachlarz atrakcyjnych drobiazgów jest o wiele szerszy niż w „Higurashi” i pozwala zachować akurat tyle zainteresowania tytułem, by przetrwać wspomniane rozwlekłe wywody. Jeśli miałbym do czegoś przyrównać panującą tu atmosferę, byłby to nieco już zapomniany „Portret małej Cosette”, choć mniej tu elementów typowych dla horroru, a więcej tajemniczości spowodowanej niewyjaśnionymi morderstwami i obecnością magii, odciskającej swe piętno na wydarzeniach.


Zresztą nie tylko gusła, ale też ci, którzy ich używają, zdecydowanie wyróżniają się na plus. Wiedźma Beatrycze oraz jej „koleżanki” zaskakują charyzmatycznymi, choć bezwzględnymi i złośliwymi osobowościami. Ta pierwsza to zresztą modelowy i w zasadzie doskonały przypadek czarnego charakteru. Czarownica jest diabelnie inteligentna, obdarzona obłąkańczym śmiechem (Ohara Sayaka wykonała tu niesamowita pracę, by nadać swej postaci niepowtarzalny charakter) i zbrodniczym umysłem. Ma jednocześnie tak złożony charakter, że przez większość czasu to ona miast swych ofiar zaskarbia sobie sympatię widza. Trochę w tym winy reszty postaci, które w znaczącej większości przedstawiane są pospiesznie, sztampowo i dokładnie według generycznych wzorców. Jeden z lokajów w posiadłości stwierdza, że służący są tylko meblami, zaś sam z pewną dozą złośliwości mógłbym dodać, że to stwierdzenie dałoby się łatwo rozszerzyć na kilku innych bohaterów.


Anime podzielono, podobnie jak visual novel, na cztery rozdziały, z których każdy różni się nieco specyfiką i powoli odkrywa meandry przeszłości bohaterów i prawdę na temat wyspy. Jak w przypadku poprzedniej adaptacji produkcji 07th Expansion, także i tu oś opowieści skupiona jest jedynie wokół głównych uczestników wydarzeń i nie wszystkie wątpliwości dotyczące tajemnic Rokkenjimy zostają rozwiane. Najbardziej wygłodniali fani będą musieli poczekać na raczej nieuchronną ekranizację nienapisanego jeszcze do końca „Umineko no naku koro ni chiru”, ale fakt ten nie powinien odstraszać potencjalnego widza, zaniepokojonego tym, że pod koniec serialu scenariusz nagle się urywa. Nic takiego nie ma miejsca. Ze względu na specyfikę świata serialu, gdzie czas i przestrzeń są pojęciami mocno względnymi, autorzy mogli sensownie zamknąć historię, pozostawiając sobie jednocześnie otwartą furtkę do dalszej pracy.


Warto przy tej okazji wspomnieć, że rozdział rozdziałowi nierówny i po wciągającym, typowo kryminalnym początku, druga część oferuje sporo mdłego romansu (papierowe torebki jak najbardziej wskazane, gdyż scenarzyści i oboje seiyū dają „popis” swych umiejętności). Później trafia się zgoła inny związek uczuciowy, dość toksyczny, ale jednocześnie na swój sposób fascynujący, zaś na sam koniec autorzy podsuwają widzowi pod nos kolejny średnio udany element miłosny. Za dużo tu typowo romantycznych westchnień i ogólnego użalania się nad losem, podpartego myślowymi monologami, które grożą wywołaniem u oglądającego efektu Werthera na skutek doznanego cierpienia. Tytułowi zdecydowanie brakuje w takich momentach płynności narracji, a i aktorzy podkładający głosy pod część z pojawiających się wówczas bohaterów robią to jakoś bez przekonania i zaangażowania. Z całą pewnością dałoby się wszystko bardziej uporządkować, skrócić i dopracować.


Warstwa wizualna serialu nie poraża może szczegółowością i jakością wykonania, ale swoje zadanie spełnia doskonale. Stonowana, przybrudzona kolorystyka doskonale pasuje do kryminalno-nadprzyrodzonej otoczki tytułu, a wszelkie budowle, jak i samo otoczenie wyspy doskonale wpasowują się w masowe wyobrażenia o starych nawiedzonych miejscach. O wiele gorszej próby jest już sama animacja (poza nielicznymi komputerowymi efektami) i raczej surowe modele postaci, którym jednak nie sposób odmówić bogatej i żywiołowej mimiki. Obłąkanie chichoczące wiedźmy i popadające w szaleństwo ofiary robią naprawdę mocne wrażenie. Muzycznie, poza monumentalnym openingiem i równie mocnym endingiem, dominuje raczej stonowane udźwiękowienie, przepełnione cichymi, nieprzeszkadzającymi utworami oraz miarowymi uderzeniami zegarowych wahadeł. Ponieważ „Umineko” nie jest rasowym horrorem, nie buduje atmosfery suspensu i niepokoju przy użyciu ścieżki dźwiękowej, ale podkreśla ona dobrze panujący w posiadłości surrealistyczny nastrój i nagłe przejścia od spokojnej codzienności z retrospekcji do zwariowanej teraźniejszości.


Prawdę powiedziawszy, „Umineko no naku koro ni” to raczej spory zawód, przynajmniej z perspektywy „matczynej” serii. Wyjściowy pomysł był wręcz idealny, czarownica Beatrycze to genialny czarny charakter, jakiego w anime ze świecą szukać, zwroty akcji potrafią zaskoczyć, a twórcy co odcinek popisują się pomysłowością. Jednakże w wielu miejscach reżyseria jest wręcz fatalna, dobór wielu seiyū (poza Oharą) chybiony, a dawkowanie tekstu i stopień zamotania zagadek momentami niezdrowo przesadzony. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że niewątpliwe zalety anime nie są w stanie tych wad wydatnie zrównoważyć. Tą samą treść można było podać o wiele prościej i jeśli nie jesteście miłośnikami tajemniczych opowieści, lepiej poważnie się zastanówcie, czy chce się wam przyswajać setki informacji i bawić w wyciąganie z nich wniosków. Komu starczy cierpliwości, ten ma szansę całkiem dobrze spędzić czas, ale zdobyć się na nią może być ciężko.


 
 

Komentarze

 
 

Przykładowe kadry

 

Twórcy

 
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Daisuke Ono Battler Ushiromiya
Sayaka Ohara Beatrycze
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Ami Koshimizu Rosa Ushiromiya
Emi Shinohara Natsuhi Ushiromiya
Kenichi Suzumura George Ushiromiya
Marina Inoue Jessica Ushiromiya
Miki Itou Eva Ushiromiya
Rie Kugimiya Shannon
Rina Satou Ange Ushiromiya
Yū Kobayashi Kanon
Yui Horie Maria Ushiromiya
Atsuko Tanaka Kyrie Ushiromiya
Mugihito Kinzo Ushiromiya
Rikiya Koyama Rudolf Ushiromiya
Masato Funaki Genji Ronoue
Hitoshi Bifu Toshiro Gohda
Juurouta Kosugi Krauss Ushiromiya
Tomokazu Sugita Ronove
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn