| Redaktor | ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocenione tytuły | Lista |
| Tassadar | 9.0 | 9.0 | 8.5 | 9.5 | 9.0 | 119 | Zobacz |
| el doctore | 8.0 | 7.0 | 8.0 | 9.0 | 8.0 | 107 | Zobacz |
| Daldow | 8.5 | 9.0 | 7.9 | 8.2 | 8.4 | 104 | Zobacz |
| Pottero | 7.0 | 7.0 | 8.0 | 7.0 | 7.0 | 130 | Zobacz |
| Dark Rael | 9.0 | 9.0 | 8.0 | 8.0 | 9.0 | 238 | Zobacz |
| Filippiarz | 9.5 | 9.5 | 8.9 | 8.0 | 9.8 | 164 | Zobacz |
| Grabiarz | 8.0 | 8.5 | 9.0 | 9.0 | 8.0 | 79 | Zobacz |
| Męcik | 9.0 | 10.0 | 9.0 | 9.0 | 10.0 | 61 | Zobacz |
| PiotrSan | 9.9 | 10.0 | 8.0 | 9.0 | 10.0 | 55 | Zobacz |
| rekin | 9.5 | 9.0 | 8.5 | 8.0 | 10.0 | 46 | Zobacz |
| XRay | 9.0 | 9.5 | 8.5 | 8.0 | 9.0 | 222 | Zobacz |
| Średnia | 8.8 | 8.9 | 8.4 | 8.4 | 8.9 | ||
Produkcja zdecydowanie z górnej półki. Nie zgodzę się do końca z opinią, że raczej dla młodszego widza, gdyż znam masę osób w zdecydowanie starszym wieku, które zaliczają się do zdecydowanych zwolenników tego anime. Obejrzeć wręcz trzeba, nieznajomość nie wypada. Nie jestem pewien, czy zaliczam się do widzów uczuciowych. Chyba jednak tak, w końcu nawet finałowa scena "Terminatora 2" wybitnie mnie wzruszyła... Przy "Haibane Renmei" czułem się prawie tak jak przy "Mushishi" - w innym baśniowym świecie, w którym wszystko płynie własnym rytmem, a otoczenie jest wręcz przesiąknięte poetycką doskonałością. Nieco niższa ocena w tym przypadku wynika z prostego faktu, iż brakuje jednej drobnej, aczkolwiek niezwykle istotnej rzeczy. Rozsądnego tempa. Czasami całość zbytnio rozpływa się wokół rzeczy mniej istotnych i odwraca uwagę od istoty przesłania. Nie wszystkie elementy świata zazębiają się też doskonale. Tym niemniej polecam szczerze i z czystym sumieniem każdemu.
Po części zgadzam się z Pottero, ale to wynika chyba z faktu, że "Haibane Renmei" jest tytułem, który należy oglądać w odpowiednim wieku. To nietuzinkowy obraz, ale jednak dla młodszego odbiorcy. Widz dorosły (dojrzalszy) może się w tej poetyce nie odnaleźć. Zbyt wiele jest w serialu takich typowych, dziecięcych emocji, na które ja już się nie piszę. Rozumiem to i akceptuję, ale co poradzę, że niejednokrotnie seria mnie irytowała czy nudziła. Oczywiście - potrafiła również autentycznie wzruszyć, jak w odcinku z odejściem Kuu.
Sam pomysł z Szaropiórymi i ich światem jest ok, chociaż nic by sie nie stało, gdyby akcję najnormalniej w świecie przenieść do sierocińca. Byłoby to tak samo wyraziste. W ogóle - "Stowarzyszenie..." bardzo przypomina mi "Małą księżniczkę" Frances Hodgson-Burnett. Ma podobny nastrój, klimat XIX -wiecznej literatury dla dziewcząt. W dobrym tego słowa znaczeniu. Jednak Abe nie byłby sobą, gdyby nie nawtykał wszelkiego rodzaju religijnych odniesień (jak wspomniał Daldow), itd. Powiedzmy, że to potrzebne i że robi jakiś tam klimat wokół tej produkcji. Na mnie działa to tak sobie, ale już ten zniewalający klimat południa Włoch czy też Francji, na który - być może zupełnie przypadkowo stylizowane jest otoczenie Starego Domu, kupuję w ciemno. Jednak, koniec końców, polecam zdecydowanie młodszym widzom.
Nigdy nie obejrzałbym tego anime, gdyby nie chodziło o redakcyjny zakład. Zdawałem sobie sprawę, że niepochlebną opinią narażę się reszcie redaktorów, ale cóż było robić? Zasiadłem przy monitorze, przez kilka dni oglądałem, a niedługo po zakończeniu ostatniego odcinka zapomniałem, że coś takiego w ogóle było. Nie chcę powiedzieć, że „Haibane renmei” było serialem złym, bo to nieprawda. Fabuła nie jest najgorsza, podobnie wykonanie techniczne. Co więc sprawiło, że nie zasiliłem grona miłośników tego tytułu? Ano fakt, że zdecydowanie nie jest to rzecz dla każdego. Akcja rozwija się bardzo powoli, więc już w przedbiegach odpadają miłośnicy wartkiej akcji. Kto nie lubi psychologii, niechaj też poważnie się zastanowi, nim sięgnie po ten tytuł. Te dwie wymienione rzeczy mnie akurat nie przeszkadzają, należę jednak do osób, które nie przepadają za dramatami, filmami obyczajowymi, nienawidzę „ciepłych kluch”, niewiele rzeczy jest w stanie mnie wzruszyć. „Haibane renmei” jest natomiast serialem zawierającym w sobie takie właśnie elementy, toteż konieczne w moim przypadku były przerwy na „ochłonięcie”, wczucie się odpowiednią atmosferę przed obejrzeniem następnego odcinka. Serial oglądało mi się dość ciężko. Mimo wszystko nie powiem, że go odradzam, ponieważ zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób ta opowieść jest wyjątkowa i wspaniała. Zapewne gdybym należał do grona osobników wrażliwych, czułych i uczuciowych, również zostałbym miłośnikiem tego anime. Tak się jednak nie stało i ogólnie uważam „Haibane renmei” za serial dobry, ale tylko na jeden raz. Jeśli, podobnie jak ja, jesteś nieczułym **********, zdecydowanie powinieneś odpuścić sobie ten serial. Dla osób wrażliwych i uczuciowym rzecz jak najbardziej godna polecenia.