W domu zamieszkałym przez dziewczyny ze skrzydełkami i aureolami, z kokonu wykluwa się Rakka. Nie pamięta poprzedniego życia, nie wie dlaczego znalazła się w mieście otoczonym murem, poza który nie wolno wychodzić. Opiekunami haibane są ludzie w maskach, pomagający im odnaleźć ich przeznaczenie
| odcinki | 13 x 25 min - łącznie 325 min | |
| przypisania | dramat, psychologia | |
| produkcja | Aureole Secret Factory | |
| animacja | Radix | |
| ta recenzja | Dark Rael (4.03.2004) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 9.00 |
| pozostałe | Lladia (23.11.2008) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 8.00 |
Bardzo się obawiałem zanim przystąpiłem do pisania tej recenzji. Bałem się, że nie będę w stanie wyrazić tego co czułem oglądając tę serię. Właściwie wystarczyłoby gdybym napisał MUSICIE TO OBEJRZEĆ i na tym zakończyć ten tekst, ale jestem na tyle poruszony, że po prostu muszę napisać dlaczego to anime jest takie dobre.
Twórcą pomysłu serii jest Yoshitoshi ABe, który na scenie anime pojawił się w 1998 roku, kiedy to zaprojektował postacie do „Serial Experiments Lain”. Podczas jej realizowania przyszedł mu do głowy pomysł na serię „Niea Under Seven”, którą tak jak opisywaną serię reżyserował Tokoro Tomokazu. Pomysł na „Haibane Renmei” narodził się w podobny sposób. ABe szkicował sobie dziewczyny z aureolami i skrzydełkami. Zaczął nawet rysować doujinshi według tego pomysłu, zatytułowane „Charcoal Feather Federation”. Wydał także album z kolekcją obrazów z postaciami dziewczyn. Był to projekt dość prowizoryczny, ABe narysował tylko 30 stron, co starczało zaledwie na jeden odcinek anime. W tym momencie stworzenie serii animowanej zaproponował mu producent Yasuyuki Ueda.
Kreska Yoshitoshiego ABe jest od razu rozpoznawalna. Choć do tej serii sam nie narysował ostatecznej wersji postaci (zrobił to niejaki Akira Takada na podstawie jego projektów), to każdy zauważy podobieństwo do postaci w „Niea” i „Lain”. Być może to ręka Takady sprawiła, że postacie aniołków w opisywanym anime, wyglądają najsympatyczniej z tych trzech serii, przy których ABe pracował. Porównując jeszcze tę serię do „Niea Under Seven”, wydaje się, że twórcę fascynuje bieda i ludzie borykający się z podstawowymi problemami życia. Tam były to problemy bardziej materialne, typu brak jedzenia, czy innych środków niezbędnych do życia. Była też nutka filozoficzna mówiąca: „możesz być nikim, możesz nic nie mieć, ale możesz być szczęśliwszy od tych, którzy wiele osiągnęli i mają wszystko”. Tutaj przemyślenia filozoficzne, znacznie przewyższają w ilości wątki problemów materialnych, choć i tych nie brakuje.
Jeśli chodzi o oprawę graficzną „Haibane Renmei” to jej szczegółowość jest dość wysoka i wykonana o wiele barwniej i znacznie estetyczniej niż w „Serial Experiments Lain” i trochę lepiej niż w „Niea Under Seven”. Muzykę skomponował Ko Otani, twórca ścieżki dźwiękowej do „Gundam Wing”, gdzie raczej nie wykazał się nadzwyczajnym talentem. Tutaj jest ona dość prosta, ale za to bardzo spokojna i miła. Nie ma tu żadnej zbędnej elektroniki, usłyszymy głównie smyczki, fortepian, a także instrumenty muzyki dawnej. Szczególnie piękna jest jednak piosenka końcowa, zaśpiewana przez Masumi Itou, tę samą która znamy z „Azumangi Daioh”.
Anime rozpoczyna się snem głównej bohaterki, w którym spada. Lecąc poprzez chmury w kierunku jakiegoś miasteczka, przez chwilę widzi czarnego kruka, który próbuje ją uratować, jednak na próżno. Jak się niedługo okaże dziewczyna przebywa w kokonie w jednym z opuszczonych pokojów Starego Domu, którego mieszkańcy posiadają skrzydełka i aureole unoszące się nad głowami... Odkrywszy kokon przygotowują się na wyklucie kolejnego haibane, bo tak nazywani są lokatorzy owego domu. Rakka, której domownicy nadadzą imię na podstawie tego czego dotyczył jej sen (rakka znaczy spadać), wykluwa się z kokonu. Po kilku godzinach wyrastają jej skrzydełka, otrzymuje też specjalnie wykonaną świecącą aureolę...
Czyżbyśmy trafili do raju? Początkowo tak się wydaje, jednak egzystencja haibane nie jest łatwa. Żyją w prostych warunkach, nie wolno im przyjmować pieniędzy, nie mogą chodzić w nowych ubraniach, nie mogą też opuścić miasteczka, które otoczone jest wysokim złowrogim murem, bardzo niebezpiecznym dla haibane. Jest to zamknięty świat, w którym żyją także normalni ludzie, ale poza mur mogą wydostać się jedynie kruki, które bacznie „przyglądają się” Rakce. Podobno kruki przenoszą wspomnienia z poprzedniego życia... W mieście działa także tajemnicze stowarzyszenie „Haibane Renmei” – w wolnym tłumaczeniu oznacza to Stowarzyszenie Popielatych Skrzydeł. Prowadzone przez tajemniczych, ukrytych za maskami Toga, którzy także mogą opuszczać miasto, ma w ograniczonym stopniu opiekować się „aniołkami”. W obrębie muru istnieje jeszcze jedno miejsce, które zasiedliły haibane. Jest to opuszczona fabryka.
Podczas kolejnych odcinków poznajemy życie mieszkańców Starego Domu. Panuje tam bardzo przyjazna atmosfera, wszyscy troszczą się o innych. Reki, haibane paląca papierosy, zajmuje się dziećmi, pozostali pracują w miasteczku. Nemu pracuje w bibliotece, Hikari w piekarni, Kana u zegarmistrza. Rakka nie ma stałego zajęcia, pomaga więc współlokatorom w ich pracy. Poza obyczajami obserwujemy również rozterki mieszkańców domu. W ich głowach mnożą się pytania „Kim byłam do tej pory?” – haibane nie pamiętają nic z poprzedniego życia, „Dlaczego tu trafiłem?”, „Czym są Haibane?”, „Co mnie czeka?” czy w końcu „Co jest za murem?...”
Pewnego razu Rakka zauważa, że jej skrzydła czernieją. Reki wyjaśnia jej, że prawdopodobnie ma na sumieniu jakiś poważniejszy grzech i sama musi dowiedzieć się jak go odkupić. Rakka bardzo to przeżywa, nie chce być złym haibane. Jest jeszcze jedna mieszkanka starego domu, która od wielu lat szuka odpowiedzi na to samo pytanie...
Momentami seria jest bardzo smutna, wiedząc co czują bohaterki, jakie myśli chodzą im po głowach jest ich naprawdę żal i z niecierpliwością czeka się na kolejne odcinki, mając nadzieję, że uda im się przez to jakoś przebrnąć. Przyznam, że pod koniec niektórych odcinków omal się nie popłakałem. „Haibane Renmei” to seria diametralnie różna od większości anime. Nie znajdziemy tutaj zbyt wiele humoru, nie znajdziemy efekciarstwa. Autorzy każą myśleć podczas oglądania, każą wczuć się w trudne role bohaterek. To nie jest prosta rozrywka, tego się nie ogląda, to się przeżywa. Podobne pytania do tych postawionych podczas kolejnych odcinków może zadać sobie każdy człowiek – na przykład „Co jest po śmierci?...” Autorzy dopingują nas do zadawania sobie pytań dotyczących naszej egzystencji...
Być może i ja trafię kiedyś do Starego Domu? Może poznam Rakkę i inne haibane, być może będę w stanie pomóc jego mieszkańcom, a może sam będę bardzo potrzebował pomocy i szukał odpowiedzi na stawiane pytania...
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Tomokazu Tokoro |
| Pomysł oryginalny | Yoshitoshi ABe |
| Scenariusz | Yoshitoshi ABe |
| Projekt postaci | Akira Takada |
| Scenografia | Shinji Katahira |
| Muzyka | Kō Ōtani |
| Reżyseria dźwięku | Satoshi Motoyama |
| Wykonanie piosenek | Masumi Itou |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Ryou Hirohashi | Rakka |
| Kazusa Murai | Nemu |
| Junko Noda | Reki |
| Eri Miyajima | Kana |
| Akiko Yajima | Kuu |
| Fumiko Orikasa | Hikari |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Masumi Asano | Shuuta |
| Ai Tokunaga | Hana |
| Tamio Ohki | Washi |
| Aya Hisakawa | Kuramori |
| Kumiko Higa | Dai |
| Tomoe Hanba | Sumika |
| Chihiro Suzuki | Hyouko |
| Manabi Mizuno | Midori |