Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Ciężkie jest życie superbohatera. Nie dość, że musi cały czas paradować w kretyńskiej czerwonej masce, to jeszcze łażą za nim jakieś dziwaczne typki i bełkoczą coś o tym, że będą rządzić światem, jak tylko się go pozbędą. I żeby chociaż czasem miało to jakiś ciekawszy finał, niż sprawienie im łomotu i tłumaczenie, żeby dali sobie spokój, bo on nie ma czasu na te cholerne bzdury!
W dzisiejszej Japonii superbohaterowie nie są w cenie, dlatego często brakuje im kasy na zaspokojenie podstawowych potrzeb, jak fajki czy pachinko. Mógłby co prawda wymuszać haracz od tych złych, ale oni także nie mają już potężnych sponsorów z krain ciemności i ledwo starcza im do pierwszego. Prawdę mówiąc złym organizacjom wiedzie się jeszcze gorzej niż superbohaterom. Poza swą główną działalnością muszą jeszcze pracować dorywczo, by mieć na swą podłą działalność. Na ich głowie jest wyszukiwanie coraz silniejszych potworów, które przeciwstawią się superbohaterowi, organizowanie walk i znoszenie obelg pana w czerwonej masce, który nawet nie traktuje ich jak poważnych przeciwników...
Jak nietrudno się domyślić mamy tu do czynienia z nieźle zapowiadającym się pastiszem anime o superbohaterach. Wykorzystano tu pomysł na pokazanie superbohatera i organizacji zła jako normalnych, szarych członków społeczeństwa, których trapią takie zwyczajne problemy życia codziennego i te same problemy społeczne. Suberbohater jest NEET, pali, brzydko się wyraża, wyłudza pieniądze i uprawia hazard. Szef złej organizacji to natomiast osoba uprzejma i kulturalna, a jego podwładni zachowują się, jak studenci, którzy mieszkają w małych pokoikach i żyją na najtańszym jedzeniu. Potwór o wyglądzie tygrysa, który ma w pokoju bałagan, jak szanujący się hikikomori, boi się zdenerwować sąsiada zbyt głośną rozmową.
Pomysł jest więc dość niespotykany i myślę, że sporo zabawy może czekać tych, którzy wiedzą, jak wyglądają poważne seriale z superbohaterami w rolach głównych, a każdy chyba musiał widzieć takie animacje i to niekoniecznie japońskie. Sam jestem mało zaznajomiony z takimi serialami i jestem pewien, że już w pierwszym odcinku były parodie, których nie zauważyłem. Tak czy inaczej uśmiałem się nieźle.
O wykonaniu należy wspomnieć, że jest skromne, szczególnie w temacie animacja, ale w tym anime nie będzie to miało większego znaczenia.