Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Takumi to nastoletni otaku, który całymi dniami przesiaduje w swoim „pokoju” (jeśli tak można nazwać umieszczony na dachu budynku kontener), gdzie spędza czas na graniu oraz rozmowach z bohaterką ulubionego anime. Tymczasem w mieście zaczyna dochodzić do dziwnych morderstw, których ofiarami są młodzi ludzie. Naszego bohatera to jednak mało interesuje – poza obowiązkowymi codziennymi wyprawami do szkoły nie ma (i nie chce mieć) żadnego kontaktu ze „światem zewnętrznym”. Przypadek (choć czy na pewno?) jednak sprawia, że staje się świadkiem morderstwa. Sprawcą okazuje się być piękna dziewczyna, która na dodatek zna imię bohatera. Od tego momentu Takumi zaczyna popadać w prawdziwą paranoję, coraz bardziej tracąc kontrolę nad rzeczywistością.
Gdy po raz pierwszy przeczytałem o tym tytule, byłem bardzo zaintrygowany. Zapowiadała się seria w stylu „Higurashi no naku koro ni” – coś mrocznego, pełnego niedopowiedzeń, gdzie fikcja przeplata się z realnym światem, a sielanka codzienności kontrastuje z krwawymi i niepokojącymi wydarzeniami. Pierwszy odcinek „Chaos;Head” tylko po części potwierdza moje przypuszczenia. Mamy tu bowiem elementy znane z „Higurashi…”: nie do końca stabilni psychicznie bohaterowie, dwuznaczne sytuacje, pozornie normalne zachowania i dialogi, w których jednak ukryte jest ziarno wątpliwości co do prawdziwych intencji rozmówcy. Jest też paranoiczna atmosfera, dość ciekawie podkreślona przez klaustrofobiczność lokacji oraz niewielką ilość bohaterów. Ciekawi też postać głównego bohatera, który mieszka w kontenerze, ma wyraźne problemy z kontaktami międzyludzkimi, a jego jedyną przyjaciółką jest wyimaginowana bohaterka anime, z którą prowadzi paranoiczne dialogi (niczym w filmach Satoshi Kona). Co więcej – bohater zdaje sobie sprawę ze swojego stanu psychicznego. Zapowiada się więc seria równie atrakcyjna pod względem psychologicznym, co wspomniane „Higurashi…”. Tylko czy to wystarczy? Wciąż bowiem ciężko mi tu coś powiedzieć o fabule, która w pierwszym odcinku była szokująco przewidywalna (kiedy tyle się mówi o morderstwach, to chyba oczywistym jest, że nasz bohater będzie świadkiem jednego i na dodatek spotka się z oprawcą), ale niektóre sceny sygnalizują, że historia może posunąć się w bardzo nieoczekiwanym kierunku. Szkoda tylko, że całość nie robi póki co większego wrażenia – brak tu niepokojącej atmosfery, dramaturgii czy intrygującego przedstawienia wydarzeń. Całość pozostawiła mnie zaskakująco obojętnym, choć z nadzieją na to, że kolejne epizody tę sytuację zmienią.
Wykonanie nie robi większego wrażenia, co przy takiej serii nie świadczy zbyt dobrze. Rysunek jest dobry a projekty postaci wyraziste (choć niezbyt oryginalne). Rozczarowuje dźwięk, który jak wiadomo jest jednym z najważniejszych elementów budujących klimat grozy. To dźwięk przecież tworzył atmosferę „Higurashi…”, z pamiętnym złowieszczym „płaczem” cykad na czele. Tymczasem w „Chaos;Head” efekty dźwiękowe oraz muzyka nie wychodzą poza typowy dla takich produkcji poziom. Dobre wrażenie robi za to wpadający w ucho opening i anglojęzyczny ending.