Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Dzieje się to w roku 1952. Uczennica imieniem Yoriko jest zafascynowana osobą Yuzuki Kanako – jednej z uczennic z klasy. Uważa ją za ideał w każdym calu i pragnie być taka jak ona. Pewnego dnia Yuzuki niespodziewanie zaprzyjaźnia się z Yoriko. Na pytanie dlaczego akurat ona, skoro jest nieciekawa i pochodzi z pospólstwa, słyszy odpowiedź – ‘bo ty jesteś odrodzoną mną, a ja jestem odrodzoną tobą. Kiedy umieramy, stajemy się jedna drugą. Przy narodzinach stajemy się jedna drugą i tak w nieskończoność’...
Ich przyjaźń trwa wbrew przeciwnościom. Podczas przerwy wakacyjnej postanawiają wyjechać nad jedno z najbardziej odległych jezior. Niestety nieszczęście niweczy ich plany. Czemu się wydarzyło? Czy była to próba samobójcza, usiłowanie morderstwa, a może zwykły wypadek? Na miejscu zdarzenia przypadkiem znajduje się detektyw Kiba. To początek tajemniczej sprawy, do wyjaśnienia której będzie potrzebował pomocy kilku osób, wiedzących coś więcej o tajemnicy okrywającej Yuzuki i jej rodzinę.
To anime jest kolejną bardzo miłą niespodzianką w tym sezonie. Oglądając go ma się wrażenie, że to nie jest serial, który przystaje do obecnych norm anime. Takiej atencji fabule, narracji, dialogom i klimatowi poświęca się tylko bardzo dobrym serialom aktorskim. Takie produkcje dobrze wychodzą tylko kilku studiom animacyjnym, z których Madhouse świetną fabułę i dialogi potrafi dopełnić bardzo dobrym wykonaniem wizualnym i dźwiękowym. W tym jednym odcinku wszystko gra i jest na najwyższym poziomie (w klasie anime, a nawet wyżej). Coś mi, mówi że nawet jeśli historia w nim zawarta okaże się niezbyt ciekawa, bo to kolejny thriller/horror z tajemniczym wątkiem nadprzyrodzonym, to sam profesjonalizm jej opowiedzenia będzie wart poświęcenia czasu na obejrzenie tego serialu. Nie wydaje mi się jednak, żeby takie studio, jak Madhouse pchało do serialu tak świetną animację z tak bogatymi tłami, udźwiękowieniem na najwyższym poziomie, gdyby nie miało pewności, że przedstawia widzom opowieść wyjątkową. Z tego, co widać w drugim odcinku, domyślam się, że serial nie ma budowy epizodycznej i cały czasy będziemy obserwować wątek główny (zapewne z retrospekcjami, akcja posuwa się bowiem o kilka miesięcy w przód od feralnego zajścia, obserwowanego w pierwszym odcinku).
Póki co, jestem serialem bardzo zaintrygowany. Na pewno warto zapamiętać ten tytuł, to może być kolejny kandydat na anime roku. Wykonanie zapiera dech, mamy tu topowych seiyū, muzyka jest świetnie dobrana. Żyć nie umierać...