Menu

 
 

Zaprzyjaźnione strony

 
Tanuki
Aleja Komiksu
Anime Heaven
Dragon Ball Nao
Kage
VWORLD
GTW
Anime Dream
Onsen Podcast
Rei Official Website
Japonia Dream
bleachHEART
Ghibli
Banzai!
Dairokkan
 
 

Ocena recenzenta

5.5
Scenariusz
6.5
Pomysł
7.5
Modele/obiekty
8.5
Scenografia
8.0
Animacja
8.5
Muzyka
 
6.5
Ogółem
 
 

Zespół redakcyjny

5.5
Scenariusz
6.5
Pomysł
7.5
Modele/obiekty
8.5
Scenografia
8.0
Animacja
8.5
Muzyka
 
7.0
Ogółem
 
Oceny: 2
 
 

Podobne anime

2001
7.9
Noir
 
 

Reklama

 
 

Dane podstawowe

 

Madlax


» マドラックス (JAP)

 
Madlax

Wojna domowa w fikcyjnym państwie gdzieś w głębi Azji tłem do historii pewnej uzdolnionej agentki o pseudonimie Madlax. Jej losy okażą się związane z tajemniczą księgą, cierpiącą na amnezję dziewczynką i podejrzaną organizacją, przed którą drżą nawet najpotężniejsze grupy mafijne.

 
Produkcja
Serial TV
Premiera
5.04.2004
Ocena redakcji7.00
(dozwolone od lat 12)
dozwolone od lat 12
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
6.67 (3)
?.??
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 26 x 25 min - łącznie 650 min
przypisania akcja, dramat, nadprzyrodzone
produkcjaBee Train, Victor Entertainment
animacjaBee Train
ta recenzja Tassadar   (23.10.2008) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   6.50
 
ANN AnimeNfo AnimeDB Tanuki Anime Lyrics
 
 
 

Recenzja

 

Trylogia „girls with guns” Koichiego Mashimoto to twór bardzo interesujący, choć jej poszczególne części są zdecydowanie nierówne. Składają się nań „Noir”, „Madlax” i „El cazador de la bruja”, anime nie powiązane ze sobą fabularnie, choć główne wątki obracają się w nich wokół podobnej osi wydarzeń i zbliżonych charakterem postaci. Za każdym razem mamy do czynienia z młodą dziewczyną cierpiącą na amnezję, jej uzbrojoną i niebezpieczną opiekunką, tajemniczą przeszłością i rozwiniętymi w różnym stopniu nawiązaniami do magii, mistyki i tajemnych stowarzyszeń. Pierwsza część, „Noir”, postawiła poprzeczkę wyjątkowo wysoko dla swych kontynuacji, zaś jej jakość wynikała przede wszystkim ze składnej fabuły, ciekawych postaci i niesamowitego nastroju, konsekwentnie budowanego przez wszystkie odcinki. Nakręconą trzy lata później „Madlax” tworzyła, z nielicznymi wyjątkami, właściwie ta sama ekipa studia Bee Train, jak choćby w osobie innego scenarzysty, Yōsukego Kurody.


Zmiana na tak odpowiedzialnym stanowisku pobudziła moją ciekawość, ale też zrodziła poważne wątpliwości. W czasie, gdy ukazywało się recenzowane anime, twórca ten mógł pochwalić się dorobkiem, który charakteryzowały zdecydowane problemy z jakością zakończeń, jak choćby „Trigun” i „Gungrave”, z których zwłaszcza ten drugi tytuł powinien powodować u każdego zapalenie się czerwonej lampki ostrzegawczej. Te wstępne podejrzenia okazały się podczas seansu niestety całkiem słuszne. Początkowo jednak wszystko może się wydawać w miarę sprawnie zrealizowane. Pomijając pierwszy odcinek, nakręcony specjalnie dla przyciągnięcia młodszej publiczności i wypełniony ciągłą strzelaniną, wszystko układa się w miarę sensownie. Wizja wojny w państwie Gathz-Sonika (swoją drogą: ciekawe, kto jest odpowiedzialny za wymyślenie takiej nazwy? Japończycy mają ewidentny problem z tego typu sprawami), nastrój dyskretnej tajemniczości i interesujące wątki poboczne dobrze się ze sobą komponują. Nawet nadprzyrodzone pojawienia się małej dziewczynki, która cichutkim głosem wypowiada bliżej niezrozumiałe kwestie, nie przeszkadzają tak bardzo. Są one jednak pierwszą oznaką problemów, jakie pogrążają anime w późniejszych odcinkach.


Podstawową i zdecydowanie irytującą wadą „Madlax” jest absolutny chaos, jaki w realizacji fabuły zaprezentowano mniej więcej od połowy serii. Sam pomysł na scenariusz nie jest fatalny i można się w nim połapać, ale sposób prowadzenia wątków zrealizowano z pogardą dla wszelkich zasad dobrego kina. Przykładem jest choćby niepotrzebny, wciskany widzowi na siłę dramatyzm, teoretycznie mający budować nastrój tajemniczości, a w końcowym efekcie wywołujący jedynie przeciągłe ziewanie. Nie są niczym niezwykłym ujęcia, w których obserwujemy postać na dachu lub leśnej polanie, wiatr porusza miarowo jej włosami, oczy bohatera wpatrzone są w horyzont, wreszcie po długiej chwili, w której nie dzieje się absolutnie nic, postać wypowiada ponurym głosem imię swego wroga, po czym kamera powoli się podnosi, by pokazać ujecie nieba, tudzież nocnych świateł metropolii. Tego typu wstawki nie wnoszą zupełnie nic do serii, zanudzając widza – apatia na ekranie potrafi trwać prawie minutę i to po kilka razy w jednym odcinku. Szkoda z tego wynikająca jest tym większa, że w „Madlax” wydarzenia potrafią momentami dziać się w iście imponującym tempie i nierzadko oferują przemyślane rozwiązania. Trudno jednak je zauważyć, gdy przeplatane są tak oczywistą mizerią. Dotyczy to także elementów kina akcji, których realizacja jest niemal równie chaotyczna.


Jak na tytuł z dużą ilością strzelanin, anime wypada średnio, choć ze wskazaniem na plus, głównie ze względu na widoczne starania twórców i chęć uczenia się na błędach popełnionych przy realizacji „Noir”. Tym razem reżyser poszedł po rozum do głowy i poza wspomnianym pierwszym odcinkiem, nie przesadził bardzo z nadludzkimi umiejętnościami postaci. Owszem, Madlax jak na najlepszą agentkę w swym kraju przystało, jest zdolna położyć trupem cały oddział wojska, nie popsuwszy sobie przy tym makijażu, ale pokazano to z umiarem i przyzwoitym poszanowaniem prawdziwych realiów pola walki. Zgrzyty zaczynają się z chwilą wyraźniejszego wplatania w fabułę kwestii tajemniczej księgi, ale na szczęście przy odrobinie samozaparcia można przełknąć ten nie do końca pasujący i zrealizowany linii najmniejszego oporu dodatek. Zwłaszcza, że jeśli chodzi o oprawę, nie żałowano funduszy, przez co zarówno tła, przywodzące na myśl tajską mieszankę wielkiego miasta i otaczającej je dżungli, jak i krajobrazy podejrzanie przypominające uliczki Paryża, robią zdecydowanie pozytywne wrażenie. Postacie zrealizowano w typowym dla studia Bee Train stylu, który możemy podziwiać w pozostałych częściach trylogii, czy też anime takich jak „Avanger”, i który sprawdza się bardzo zgrabnie, zwłaszcza jeśli chodzi o modele kobiece. Animacja jest płynna, dzięki czemu walki zyskują na dynamizmie, a postacie stają się żywsze i dysponują wyrazistą ekspresją. Stosunek jakości scenariusza do obrazu można by ująć następująco: „Czasem bez sensu, ale zawsze kolorowo”.


Skoro już o sensie mowa, warto wspomnieć o mistycznej otoczce „Madlax”, która, choć niewątpliwie ciekawa, to jednak gdzieś po drodze wpadła w pułapkę zbyt ambitnych pomysłów, staczających się w multum typowych zagrywek, jakich można spodziewać się po dziesiątkach innych anime z nadprzyrodzonymi wstawkami do kina akcji. To niestety nie „Yakushiji Ryōko no kaiki jikenbo”, gdzie udało się zarówno sensację, jak i science-fiction oraz ezoterykę zamknąć w jedną spójną całość. Taką choćby obecną w „Noir” organizację Soldats, wzorowaną na tajnych stowarzyszeniach pokroju masonów, zastąpił tajemniczy Anfan, dowodzony przez pewnego szalonego przywódcę, ze wszech miar stereotypowego, ale też zgrabnie nakreślonego, z własną maniakalną wizją i odpowiednio psychopatycznym głosem. Szkoda tylko, iż przypadło mu w udziale realizować plan oparty na wątpliwej jakości założeniach scenariusza, w który wplatano wszystkie możliwe aspekty nadprzyrodzone – hipnozę, magię, alternatywne rzeczywistości, reinkarnacje, eteryczne ciała, supermoce i co tam jeszcze dusza zapragnie. W innym anime być może zdałoby to egzamin, ale w tym przypadku nagły wysyp owych niesamowitości rujnuje pieczołowicie budowany wizerunek sensacyjno-kryminalny, czyniąc z niego naukowo-magiczny bełkot. Całe szczęście, że chociaż samo zakończenie, mimo odwoływania się do mistycznej otoczki, okazuje się bardzo pomysłowe i zaskakujące, zwłaszcza jeśli chodzi o poboczne wątki poszczególnych postaci.


Gdy do czynienia mamy z anime sensacyjnym, napędową jego siłą są, poza czystą akcją, także bohaterowie, których ciekawe charaktery pozwalają przełknąć nawet ewidentne braki fabularne i inne niedoróbki. Jest tak choćby w „Mezzo”, które właśnie postaciom zawdzięcza gros swej jakości. „Madlax” stanął pod tym względem na wysokości zadania, choć trzeba przyznać, że autorzy nie ustrzegli się szeregu drobnych błędów. Przede wszystkim różnorodność postaci niekoniecznie przekłada się na jakość. O ile bohaterowie drugoplanowi są przemyślani, a ich historie potrafią zaciekawić, to jedna z dwóch głównych postaci, Margaret Burton, jest jeszcze bardziej milcząca, smętna i ogólnie nijaka niż jej odpowiedniczka z „Noir”, Kirika Yumura, której zarzucano przecież absolutną amebowatość zachowań. W „Madlax” nieznośnie mdły charakter dziewczyny z amnezją powoduje, że widz nie ma szans poczuć do niej żadnej dozy sympatii i momentami szczerze życzy, aby czarne charaktery choćby przypadkiem śmiertelnie ją postrzeliły. Takowe wybawienie jednak nie nadchodzi, przez co trudno czasem usiedzieć przed ekranem, nawet będąc fanem podobnych produkcji.


Właściwie jedynym elementem, co do którego nie można mieć żadnych poważniejszych zarzutów, jest muzyka. Yuki Kajiura potwierdza swoją klasę, dając popis możliwości bez mała porównywalnych z utworami Yōko Kanno czy Kenjiego Kawaia. Dynamiczne kawałki dają potężnego kopa scenom walk, zaś spokojne, miarowe utwory z użyciem instrumentów odpowiednich dla danego regionu geograficznego, świetnie budują nastrój dżungli, wielkiej metropolii czy europejskich uliczek na wzór Paryża. Gdyby tak jeszcze ścieżka dźwiękowa była nieco mniej powtarzalna, wyszłoby coś bliskiego ideałowi. Tak jednak odrobinę zbyt często słyszymy ten sam moment przewodni, choć jest to właściwie problem jedynie dla najbardziej przeczulonych melomanów.


Reasumując, „Madlax” to anime początkowo nawet dobre, które po kilku odcinkach staje się niestety co najwyżej przeciętne i którego koncepcja zawaliła się pod ciężarem nadmiaru pomysłów oraz dobrych chęci. Otrzymaliśmy produkt w kolorowym pudełku, jednak sama zawartość jest już zdecydowanie mniej zachęcająca. Fanom kina sensacyjnego będą przeszkadzać nadprzyrodzone dodatki, miłośnikom fantastyki zbyt zaplatane pomysły związane z magicznymi mocami, a wszystkim bez wyjątku we znaki da się kulawa reżyseria i kiepska fabuła. Nie znaczy to jednak, że jest to seria całkowicie nieudana. Owszem, w stosunku do „Noir” stanowi zdecydowany krok wstecz, ale można ją obejrzeć bez przesadnego bólu zębów. Nie będzie to może specjalnie porywający seans, ale z braku lepszych pomysłów lub przemożnej chęci obejrzenia całej trylogii, można spróbować.

 
 

Komentarze

 
 

Przykładowe kadry

 

Odnośniki związane z tematem

 
 

Twórcy

Funkcja Imię i nazwisko
Reżyseria Koichi Mashimo
Kompozycja serialu Yousuke Kuroda
Scenariusz Yousuke Kuroda
Scenopis graficzny Hiroshi Morioka, Koichi Mashimo, Kōji Sawai, Masayuki Kurosawa, Shinya Kawazura, Yuki Arie
Muzyka Yuki Kajiura
Projekt postaci Minako Shiba, Satoko Miyachi, Satoshi Ohsawa
Scenografia Yoshimi Umino
Reżyseria animacji Yuko Iwaoka
 
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Houko Kuwashima Margaret Burton
Sanae Kobayashi Madlax
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Ai Uchikawa Elanore Baker
Aya Hisakawa Rimelda
Chikayo Nakano Nahal
Mako Hyoudou Kuanjitta Maris
Masashi Ebara Friday Monday
Satsuki Yukino Vanessa Rene
Tomoko Kaneda Leticia
Toshiyuki Morikawa Carossur Dawn
 
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
 •
Forum
 •
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn