Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Przenosimy się do Academy City – bardzo nowoczesnego miasta, które zamieszkuje ponad dwa miliony uczniów, studentów i naukowców. Znajdują się tu głównie szkoły, uniwersytety, instytuty naukowe i inne placówki edukacyjne, w których mogą przebywać jedynie ludzie posiadający paranormalne zdolności. Prowadzi się tu badania nad wykorzystaniem ich w praktyce.
Tōma Kamijō mieszka tu, choć poziomu jego dziwnej zdolności nie da się zmierzyć. Został obdarzony prawą ręką, zdolną zanegować każdą nadprzyrodzoną moc, magię czy nawet boską interwencję. Miał to nieszczęście, że nie mógł pochwalić się żadnym efektownym ciosem, który wprawiłby w osłupienie tłumy i utwierdził w przekonaniu, że nie należy zaczynać z jego wykonawcą. Posiadał za to złośliwego pecha, który krzyżował mu wszelkie plany.
Pewnego dnia, ni tego ni z owego, znalazł, przewieszoną przez poręcz balkonu, młodą zakonnicę, która przedstawiła się jako Index.
W mieście, w którym do wszystkiego podchodziło się naukowo, widok zakonnicy, zwłaszcza przewieszonej przez poręcz balkonu, nie był zjawiskiem częstym. Nie była to jednak taka zwyczajna zakonnica. Posiadała fotograficzną pamięć i była wykorzystywana jako biblioteka zakazanych magicznych tekstów. Sama jednak magii stosować nie mogła i miała wiele zabezpieczeń przed wypaplaniem ich na prawo i lewo. Ktoś jednak uznał, że zawłaszczenie takiej biblioteczki było dobrym pomysłem i Index znalazła się w niebezpieczeństwie.
Nie chcąc, aby Tōma został wplątany w kłopoty, dziewczyna podziękowała mu za ratunek i odeszła. Niestety sprawy się mocno skomplikowały, kiedy wieczorem chłopak odkrył ranną Index pod drzwiami swego mieszkania...
Samotnie mieszkający uczeń przygarnia lolitkę, która spada mu z nieba. Schemat rzeka. Dokładając do tego pojedynki z mocami nadprzyrodzonymi, kolejnych, co raz mocniejszych przeciwników i jakąś intrygę, twórcy wydają się potwierdzać teorię serialu obliczonego wyłącznie na zysk. Ale kilka szczegółów wydaje się przekonywać, iż niekoniecznie tak musi być. Przede wszystkim rozbudowanie świata, w którym osadzono fabułę, i konkretny zestaw zasad światem tym rządzących, wydaje się dowodzić, że autor oryginału poświęcił sporo czasu na obmyślenie i realizację swego dzieła. Nie tylko zbudował sobie specjalne miasto, ale umieścił w nim wiele różnych instytucji, a także połączył w jednym świecie magię i moce nadprzyrodzone. Inną rzeczą, która może spowodować, że same pojedynki, będą dużo ciekawsze jest to, iż nasz bohater potrafi bronić się przed wszelkimi atakami, ale mocy jako takich używać nie może, a więc przeciwników będzie musiał pokonywać sprytem i sposobem. Pomysł ten, dobrze wykorzystany, może wyeliminować pojedynki, w których dwóch idiotów obrzuca się nawzajem coraz mocniejszymi ciosami, co już nawet wytrwalców shōnenowych bijatyk powinno nudzić. Piszę o tym wszystkim po to, żeby uświadomić fakt włożenia przez twórcę tej serii light novels, dużego wysiłku i może obiecywać, że i o porządną fabułę zadbał. Jeśli mu się udało i jeśli realizatorzy adaptacji tego nie zmarnują, to nie będzie tak źle. Fani pojedynków może dostaną w swoje ręce anime z fabułą do rzeczy, z efektownymi pojedynkami i bardzo sympatyczną towarzyszką głównego bohatera. Jedna rzecz tylko mnie denerwuje – czemu tu zawsze muszą znaleźć się bezbronne moe lolitki? Oczywiście to było pytanie, na które niestety znam odpowiedź.
Anime jest bardzo ładnie wykonane, szczególnie jeśli chodzi o świetnie zanimowane efekty specjalne podczas pojedynków. Anime ma swój klimacik. W drugim odcinku serial potrafił potrzymać w napięciu i daje nadzieję na to, że będzie to serial z dość mocno zarysowanym wątkiem głównym.