Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Soichi wyjechał do Tokio, aby studiować na jednej z tamtejszych uczelni. Ale tak naprawdę chciał stać się członkiem jakiegoś zespołu grającego ładne piosenki pop. I udało się, lecz tylko połowicznie, bo co prawda dołączył do modnego zespołu, niestety grającego death metal!
Zamiast śpiewać ładne piosenki o miłości, rzygał więc do mikrofonu o gwałceniu rodziców i zabijaniu przyjaciół, grał zębami na gitarze i robił groźne miny do publiki. Wcale mu się to nie podobało, chciał grać co innego, ale wytwórnia nie chciała o tym słyszeć. Soichi ukrywał przed rodzicami i znajomymi to, czym się zajmuje, ale w związku z rosnącą popularnością zespołu zbliżał się moment, kiedy misterna tajemnica się rozsypie i wszyscy dowiedzą się o jego wstydliwym zajęciu. A zaczęło się od przypadkowego spotkania z dawną znajomą, która jako pierwsza przed laty usłyszała jego muzykę. Ona, tak samo jak on, uwielbiała słodkie pioseneczki i nie trawiła metalu. Przyznanie się do bycia członkiem kapeli death metalowej byłoby totalną katastrofą! Oczywiście los nie byłby sobą, gdyby nie zabawił się kosztem naszego bohatera...
Dawno się tak nie uśmiałem przy oglądaniu pierwszego odcinka nowego serialu. Takiej kpiny z metalu w anime jeszcze nie widziałem. Zapewniam jednak, że nie jest to humor złośliwy i powinien rozbawić fana każdego popularnego gatunku muzycznego, bo i popowi dostaje się tu od twórców. Żarty są bezbłędne a niektóre nawet ciekawie zrealizowane, np. ten w którym znajoma głównego bohatera nuci miłą pioseneczkę, a w podkładzie słyszymy rytmicznie dopasowany utwór metalowy i mamy na dwóch komiksowych panelach podane odpowiednio różniące się teksty. W ogóle studio 4°C bardzo chciało chyba pokazać to anime w formie najbardziej zbliżonej do mangi. Mamy więc różnych rozmiarów panele z ograniczoną animacją, czasem dymki, a scenografia Shichira Kobayashiego dopełnia wrażenia kolorowanej mangi. Po chwili oglądania przestaje się to jednak zauważać. To z pewnością niewielkie urozmaicenie, jak na to studio, ale i tytuł nie ma ambicji bycia czymś więcej niż normalną komedią, aczkolwiek świetnie się zapowiadającą. Niestety będzie to jedynie OAV z pięciominutowymi odcinkami w liczbie 24, za długo się więc nie pośmiejemy.