Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Przyszłość. Człowiek nauczył się podróżować szybszej niż światło, dotarł do innych galaktyk, skolonizował kilka planet. Nie jest to jednak przyszłość świetlana. Rządy wysługują się do brudnej roboty zmodyfikowanymi genetycznie klonami, traktując ich jako ludzi drugiej kategorii. Efektem tej polityki jest 044, dziewiętnastoletnia agentka, która pięć lat wcześniej została zainfekowana specjalnym wirusem, mającym poprawić jej zdolności operacyjne. Jego efektem ubocznym było skrócenie życia do pięciu, a w sprzyjających okolicznościach do siedmiu lat.
Rządy nie przejmują się jednak takimi drobnostkami, mają większe zmartwienie. Jest nim choroba zakaźna krwi, powodująca u chorych niezwykłe zdolności, prawie dokładnie takie, jak u wampirów. Jego nosicieli nazwano Phage. Z biegiem czasu stworzyli oni wielką organizację podziemną, rozprzestrzenili się po skolonizowanych planetach, zwiększyli częstotliwość ataków terrorystycznych i obecnie domagają się uznania własnego państwa. Na to nie mogły sobie pozwolić władze świata. Wszelkimi środkami poszukiwano i likwidowano przywódców organizacji, ale nigdy nie dotarto do mózgu organizacji – Kinga.
044 kończyło się życie, ale nie bała się śmierci. Na tym świecie nie miała nikogo, żadnego celu. Zależało jej tylko na dokończeniu tego, do czego została stworzona – miała zlikwidować przywódcę Phage. Wszystko potoczy się jednak inaczej niż zaplanowano. Już niedługo 044 sama walczyć będzie z całym światem...
To chyba rzadki przypadek, żeby robić anime na podstawie amerykańskiego filmu, jednak podobno oryginał był zrealizowany dość specyficznie. Ponoć sporadycznie używano w nim środków wyrazu wykorzystywanych w komiksie, a więc może się to okazać ciekawym eksperymentem. Już od pierwszych chwil wyraźnie widać, że nie jest to typowe anime. Rzeczywiście pojawiają się komiksowe zagrywki formalne, a sam obraz sugeruje, że to nie będzie serial, posługujący się tanimi animowymi chwytami, gwarantującymi widownię. Można by zarzucić zbyt częste pokazywanie półnagiej bohaterki, ale nie jest to w żaden sposób wymuszone. Co prawda tematyka pojedynków z mocami nadprzyrodzonymi jest już śmiertelnie przewałkowana, a jeszcze bardziej motyw z wampirami, ale wydaje mi się, że klimat i cała otoczka, wraz z postaciami, będzie na tyle ciekawa, że anime może być warte zainteresowania. Klimat jest dość mocno zaakcentowany, odczuwa się ten brud świata, pesymizm jest wszechobecny.
Akcja zajmuje tu mało czasu. Dość dobrze poznajemy osobowość i charakter głównej bohaterki. Znacznie lepiej niż w pierwszym lepszym anime z pojedynkami. Pierwszy odcinek charakteryzuje typowo filmowa narracja – bez zbędnych szczegółów, humoru czy akcji.
Serial Jest także bardzo dobrze wykonany i udźwiękowiony. Madhouse znowu pokazuje pełny profesjonalizm realizacji. Widać, że niezwykle poważnie podeszli do tego projektu. Mamy dorosły projekt postaci, scenografie dokładne, animacja bez kompromisów, nawet rendering bez zarzutu. W tle przewija się prawdziwa muzyka filmowa. Trudno do czegokolwiek się pryczepić. Martwi mnie tylko, że serial rozwinie się po amerykańsku i przerodzi się w podrzędne kino akcji. Na razie jednak polecam śledzić ten tytuł.