Uwaga! Ten opis wykonano na podstawie pierwszego odcinka. Recenzja serialu może brzmieć zupełnie inaczej!
Historia opowiedziana w „World Destruction” nawiązuje do najnowszej gry RPG na DS-a. Głównym bohaterem serii jest Kylie – młody chłopak, żyjący w świecie rządzonym przez różnego rodzaju potwory. W tym niezwykłym miejscu człowiek jest jednym z najmniej znaczących gatunków. Kiedy w życiu naszego bohatera zaczyna się układać (dostaje pracę w barze), wszystko niweczy pojawienie się tajemniczej Morte – dziewczyny, będącej członkinią „World Destruction Comitee”, czyli jak sama nazwa wskazuje, organizacji, której celem jest zniszczenie świata. Wciągnięty w nietypowy wir wydarzeń bohater postanawia wspomóc dziewczynę w jej nietypowej krucjacie. Do tej dwójki dołącza jeszcze Toppy, czyli bohater do wynajęcia, który wygląda jak ... pluszowy miś.
Pierwszy odcinek „World Destruction” zaskakuje niecodziennym pomysłem – oto mamy do czynienia z serią, w której trzymamy kciuki za tych, którzy zwykle są „tymi złymi”. Zostaje odwrócony typowy dla większości tego typu historii porządek. Pomysł to świetny, ale nie będący zasługą twórców anime, ale gry, na której jest oparte. Ponieważ wciąż nie została ona wydana, nie wiadomo w jaki sposób koresponduje ona z serialem. Z wyczytanych w internecie informacji wynika, iż jest to spin-off, jednak biorąc pod uwagę, że mamy tu tego samego głównego bohatera, może to być albo prequel, albo nieco alternatywna wizja wydarzeń z gry (która wygląda jednak nieco bardziej poważnie). To, co na razie stoi w „World Destruction” na najlepszym poziomie, to całkiem niezła dawka dobrego humoru, który ujawnia się już w openingu, gdzie widzimy walkę, w czasie której nasz główny bohater siedzi w ukryciu, przerażony i nieporadny. Prawdopodobnie taki kontrast między postaciami dwójki walecznych bohaterów a tchórzliwym Kylie będzie widoczny przez większość serii. Czyżby schemat „od zera do bohatera”? Bardzo prawdopodobne, szczególnie, jeśli „World Destruction” ma być prequelem.
I choć pierwszy odcinek nie jest żadną specjalną rewelacją, ogląda się to bezboleśnie, głównie za sprawą przewrotnego pomysłu. Animacja jest na dobrym poziomie, choć projekty postaci są raczej mało interesujące, a tła miejscami dość ubogie. „World Destruction” należy traktować przede wszystkim jako ciekawostkę i dopełnienie gry, choć może zainteresować też tych, którzy lubią takie lekkie, niepozbawione humoru serie przygodowe.