Międzywymiarowe wrota zostają otwarte, przez co w świecie ludzkim pojawiają się przedstawiciele różnych czasoprzestrzeni, każdy w swoim indywidualnym celu. Wszystko to spowoduje, że stoczą oni ze sobą wiele krwawych i brutalnych pojedynków, ale co właściwie ostatecznie z tego wszystkiego wyniknęło, do dziś nie mam pojęcia...
| odcinki | 1 x 59 min - łącznie 59 min | |
| przypisania | akcja, ecchi, nadprzyrodzone, pojedynki, seinen, sf, sport, szkoła | |
| produkcja | Tokuma Shoten | |
| ta recenzja | Pottero (30.06.2008) | Ocena: ![]() ![]() ![]() ![]() 4.50 |
Tytuł zupełnie przypadkowo kojarzący się z niezłą powieścią Kōshuna Takamiego oraz wyreżyserowanym przez Kinjiego Fukasaku filmem na jej podstawie plus młodszy o dwadzieścia lat Hideaki Anno i zaczynające wtedy wielką karierę studio Gainax zaangażowane w stworzenie owego anime – to połączenie zapowiadało się ciekawie, ostatecznie jednak okazało się wielką porażką.
Japońskie liceum jakich wiele, a w nim typowy klub karate. Chociaż może nie do końca taki typowy, ponieważ jeden z członków owego klubu, Riki Hyōtō, ma dość ambitne plany – pokonuje wszystkich klubowiczów, łącznie z opiekującym się kółkiem nauczycielem, następnie chcąc stanąć w szranki z członkami innych szkolnych klubów sztuk walk i zostać światowej sławy zawodnikiem. Chwilowo będzie musiał jednak wstrzymać się ze zrealizowaniem owych zamiarów, bowiem otwarte zostały międzywymiarowe wrota, a w świecie ludzkim pojawili się przedstawiciele innych czasoprzestrzeni. Są wśród nich Byōdo, władca Imperium Mroku, dla którego jest to okazja do przebudzenia superwojownika, gromada potworów, świadomy tego wszystkiego Yūki Toshihiro, chcący powstrzymać Byōda, oraz Zankan, inspektor continuum czasoprzestrzennego, mający dopilnować, aby przeniknięcie się światów nie doprowadziło do katastrofy. Takie nagromadzenie indywiduów skutkować będzie masą pokrętnych intryg i prowadzonych na śmierć i życie brutalnych walk, w których, chcąc nie chcąc, udział wezmą przedstawiciele wszystkich zaangażowanych stron.
Tak mniej więcej prezentuje się fabuła tego godzinnego OAV. Nie można powiedzieć, żeby była ona w jakikolwiek sposób interesująca. Jest prosta i niezbyt oryginalna, zaś w latach osiemdziesiątych powstało wiele serii opierających się na podobnym schemacie, chociażby zrecenzowane jakiś czas temu na łamach Azunime „Chōjin densetsu Urotsukidōji”. Różnica jest jednak taka, że „Urotsukidōji”, mimo mało wymagającej fabuły, oglądało się dość przyjemnie, nawet z niemałym zainteresowaniem, „Shin majinden Battle Royal High School” to zaś produkcja, którą „wchłania” się bez większego zaangażowania, aby tydzień po seansie zapomnieć, że coś takiego w ogóle się obejrzało. Na niekorzyść „Battle Royal” przemawia również to, że fabuła jest mocno naciągana, a główny wątek nagle jakby się urywa, pozostawiając uczucie niedosytu i wrażenie, że coś niecoś wypadałoby jednak jeszcze wyjaśnić.
Nienajlepiej skonstruowana strona fabularna zazwyczaj prowadzi do tego, że i postaci są niezbyt interesujące. Ta niepisana reguła potwierdziła się i tym razem. Główny bohater to postać z kategorii „wielki jak brzoza, głupi jak koza” – nie grzeszy intelektem, uwielbia się pysznić, a na dobrą sprawę jedyne, w czym jest dobry, to lanie innych po mordach w celu zademonstrowania swojej siły i pokazania, jakie to świetne techniki walki opanował. Na szczęście tej jego „twarzy” nie będziemy musieli oglądać zbyt długo, bowiem w pewnym momencie jego ciało posiądzie Byōdo, dzięki czemu ta kupa mięsa zyska trochę szarych komórek. Do kompletu dostajemy kilka czarnych charakterów z worka „pokonam cię, żeby przejąć władzę nad światem”, jak i osobników prawych z działu „pokonam cię, aby uniemożliwić ci przejęcie władzy nad światem”. Skoro mamy już głupkowatego mięśniaka, musi być jeszcze dziewczyna, która będzie go prała i wyzywała od idiotów, a na dokładkę jeszcze taką, która się w nim zakochała. Wszystkie te postaci są wręcz podręcznikowymi przykładami bohaterów z odpowiadającej im grupy, co niestety wcale temu anime nie pomogło.
Oprawa audiowizualna prezentuje się słabo nawet jak na końcówkę lat osiemdziesiątych. Projekty postaci są typowe dla tamtego okresu, nad tym aspektem nie warto się więc zbytnio rozwodzić. Niestety, gorzej sprawa ma się z wykonaniem. Animacja może poszczycić się co najmniej kilkoma brakującymi klatkami na sekundę, co nadało by jej płynności. Najbardziej irytująco wyglądały ruchy ust postaci, które miejscami w ogóle nie pokrywały się z wypowiadanymi kwestiami, oraz za szybko znikający bądź przemieszczający się bohaterowie – zdarzało się, że ktoś znikał, nim w ogóle zdążył dobiec do końca kadru bądź zbyt szybko kończył się skądś wyłaniać. Całości oprawy graficznej dopełnia niezbyt wielka szczegółowość animacji, teł, planów, plenerów oraz wszędobylska, rzucająca się w oczy bylejakość.
Nie lepiej sprawa ma się z udźwiękowieniem. Seiyū raczej niezbyt porządnie przyłożyli się do podkładania głosów, które to miejscami rażą zbytnią sztucznością. Nie przemęczano się również z szeroko pojętym dodatkowym udźwiękowieniem oraz muzyką – odgłosy, jak całe to anime, są byle jakie, a na muzykę nie zwraca się większej uwagi. W tle od czasu do czasu pojawią się charakterystyczne dla tamtego okresu kompozycje popowo-rockowe, słychać sporo gitarowego brzmienia, czasem muzyka może również przywodzić na myśl udźwiękowenie do powstałych ćwierć wieku temu produkcji o superbohaterach.
A skoro już o superbohaterach mowa – w „Shin majinden Battle Royal High School” nie brak drobnych nawiązań do takowych. Najbardziej widać to w scenach walki Zankana, który przywodzić może na myśl zminiaturyzowaną ludzką wersję popularnych mechów z „Voltrona” czy „Yattamana”. Jakby tego było mało, walczy on świetlnym mieczem, którego dźwięk brzmi identycznie jak w „Gwiezdnych wojnach”.
Jak więc można podsumować „Shin majinden Battle Royal High School”? Nie ma wątpliwości, że jest to anime poniżej średniej, które spodobać może się chyba jedynie najbardziej zatwardziałym miłośnikom oldschoolowych produkcji spod znaku akcji, walk, miałkiego science-fiction i rozmaitych oślizgłych potworów lubiących wnikać w ciała ludzi, aby później w bardzo nieprzyjemny i bolesny dla śmiertelników sposób je rozbebeszyć. Na najwyższym szczeblu drabiny tego typu produkcji stoi chociażby „Yōjū toshi”, poniżej „Chōjin densetsu Urotsukidōji”, „Shin majinden Battle Royal High School” to zaś szczebel najniższy, dla wybranych z i tak już zawężonego kręgu entuzjastów.
| Funkcja | Imię i nazwisko |
| Reżyseria | Ichirō Itano |
| Scenariusz | Ichirō Itano |
| Scenopis graficzny | Ichirō Itano |
| Muzyka | Shirō Sagisu |
| Oryginalna manga | Shin'ichi Kuruma |
| Projekt postaci | Nobuteru Yuki |
| Reżyseria animacji | Nobuteru Yuki |
| Producent wykonawczy | Tatsumi Yamashita |
| Produkcja | Kenji Miyashita, Seiichi Sakamoto |
| Reżyseria muzyki | Takashi Watanabe |
| Planowanie | Hideo Ogata, Yutaka Wada |
| W rolach głównych | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Kazuki Yao | Byōdo, Riki Hyōtō |
| Hideyuki Tanaka | Zankan |
| Kazuhiko Inoue | Yūki Toshihiro |
| W pozostałych rolach | |
| Imię i nazwisko | Postać |
| Chieko Honda | Kōyama Megumi |
| Emi Shinohara | Nakano |
| Hideyuki Umezu | Toyokura |
| Hiroki Nakamura | Suguru |
| Junji Kitajima | Tōru |
| Mari Yokoo | Królowa „wróżek” |
| Michie Tomizawa | Sandy |
| Natsumi Sasaki | „Wróżka” |
| Sakiko Tamagawa | Yōko Takayanagi |
| Satoru Inagaki | Misaka |
| Shin Aomori | Baba |
| Tomohiro Nishimura | Sakamoto |
| Toshino Takamori | Junko |