Menu

 

Zaprzyjaźnione strony

 

Ocena recenzenta

 

Reklama

 

Dane podstawowe

 

Golgo 13: The Professional


» ゴルゴ13 (JAP)

 
Golgo 13: The Professional

Golgo 13, znany również jako Duke Tōgō, jest zabójcą na zlecenie, najlepszym w swoim fachu. Na koncie ma rzeszę zadowolonych klientów, pochwalić może się również tym, że wykonał każde zadanie, jakie mu zlecono. Któregoś dnia to jednak on staje się zwierzyną, a pewien wpływowy biznesmen nie spocznie, póki Golgo nie zginie...

 
Produkcja
Film
Premiera
28.05.1983
Ocena redakcji7.00
(dozwolone od lat 16)
dozwolone od lat 16
 
Użytkownicy
ocena
fragmentu
ocena
całości
?.??
?.??
Zaloguj się, aby móc oceniać.
 
odcinki 1 x 91 min - łącznie 91 min
przypisania akcja, kryminał, seinen
produkcjaTokyo Movie Shinsha (TMS Entertainment)
animacjaAIC, Nakamura Production
ta recenzja Pottero   (15.05.2008) Ocena:   OcenaOcenaOcenaOcenaOcena   7.00
 
ANN AnimeNfo AnimeDB
 

Recenzja

 

„Golgo 13” to tytuł znany w Japonii od 1968 roku, kiedy to opublikowany został pierwszy tom mangi autorstwa Takao Saita. Liczący sobie na chwilę obecną sto czterdzieści dwa tomy komiks wydawany jest po dziś dzień, a w ciągu czterdziestu lat powstało kilka produktów franczyzowych z nim związanych. W roku 1977 na ekrany japońskich kin trafiła aktorska jego ekranizacja, „Golgo 13: Kūron no kubi”, w której główną rolę zagrał Sonny Chiba. Lata 1988 i 1990 przyniosły ze sobą dwie przeznaczone na nintendo gry, których akcja rozgrywa się w rzeczywistości stworzonej przez Saita. Ważniejsze są jednak anime – „Golgo 13: Queen Bee” (OAV z 1998 roku), emitowany od kwietnia tego roku serial „Golgo 13” oraz powstały w 1983 roku „Golgo 13: The Professional”, będący przedmiotem niniejszej recenzji.

Głównym bohaterem komiksów, filmów i gier jest tytułowy Golgo 13 – najlepszy w swoim fachu zabójca na zlecenie, którego prawdziwej tożsamości, narodowości oraz wieku nie zna nikt poza nim samym. Postać ta przez niektórych ochrzczona została „japońskim Jamesem Bondem”, jest to jednakowoż porównanie trochę na wyrost – poza operacyjną biegłością oraz pasją do pięknych kobiet, które same wskakują im do łóżka, Golga i najlepszego agenta Jej Królewskiej Mości łączy raczej niewiele. Golgo ma dość wypaczone poczucie moralności, chociaż nie zdarzyło się, aby zabił osobę kompletnie niewinną, jeśli ta sama by tego nie chciała; jego celami są zazwyczaj przestępcy, hochsztaplerzy, szychy przeświadczone o swej wielkości i nietykalności czy po prostu ludzie, „którzy sobie na to zasłużyli”. W przeciwieństwie do agenta 007, Golgo nie jest również zbyt miły ani szarmancki – jeśli trzeba, nie cofnie się przed niczym, w brutalny sposób zabije, kogo trzeba, aby tylko wykonać zlecenie. A trzeba wam wiedzieć, że jest człowiekiem niezwykle słownym i zawsze wywiązuje się z umów, nawet jeśli dostanie dwa zlecenia jednocześnie.

Nasz bohater, przez znajomych nazywany Dukiem Tōgō, otrzymuje zlecenie zamordowania bossa sycylijskiej mafii, tajemniczego Doktora Z. Zdobyte przez informatora Duke’a dane są dość skąpe, pozwalają jednak przystąpić do wykonania zlecenia. Przyjemniaczek wyrusza na Sycylię, gdzie po niedługim czasie udaje mu się zlikwidować Doktora. To jednak dopiero początek większej afery – ktoś wie, że Golgo przebywa we Włoszech i wysyła za nim swoich ludzi, aby go zlikwidowali. Role się odwracają – kat zostaje ofiarą i musi zrobić wszystko, aby przeżyć, co nawet dla samego Golga nie będzie łatwe, ponieważ osoba, która zleciła „sprzątnięcie” go, jest bardzo wpływowa i nieustępliwa w swych zamiarach.

Trudno powiedzieć, żeby fabuła omawianego tytułu była specjalnie oryginalna czy wciągająca. Jest ona raczej typowa dla filmów sensacyjno-kryminalnych klasy B, do których owo anime można chyba zaliczyć. Mamy tu do czynienia z niezbyt wymagającą i nie nazbyt skomplikowaną opowieścią, w dodatku do bólu schematyczną. Jest twardy bohater, który nagle staje się zwierzyną, piękne kobiety (a co za tym idzie, nagość i seks), przemoc, garstka oddanych twardzielowi znajomych, miejscami wartka akcja (jak chociażby pościgi samochodowe). Do tego dochodzi kilka oklepanych zwrotów akcji oraz niejednoznaczne zakończenie. Mimo wszystko nie stanowiło to dla mnie żadnej przeszkody – fabuła, miejscami może trochę naciągana, jest w miarę spójna, nie uświadczymy również niedopowiedzeń związanych z ważniejszymi wątkami. Ogólnie rzecz biorąc, pod względem fabularnym „Golgo 13: The Professional” jest przyzwoitym kawałkiem niskobudżetowego kina sensacyjnego.

W kwestii postaci również obyło się bez rewelacji. Tytułowego bohatera pokrótce przedstawiłem powyżej. Bardziej szczegółowych informacji, jakie można zdobyć po obejrzeniu tego filmu, jest niewiele. Jest to typowy tough guy – małomówny, wiecznie kopcący papierosa, ze swoim prochowcem rozstający się tylko wtedy, gdy musi. Ma garstkę znajomych, trudno jednak jednoznacznie ocenić jego do nich podejście – jedną ze swoich znajomych-kochanek ostrzega, że grozi jej niebezpieczeństwo, jednak śmierć kobiety zdaje się nie robić na nim większego wrażenia. Nie jest raczej typem człowieka, który znajomemu może wbić nóż w plecy, jednak nie zawaha się pociągnąć za cyngiel, jeśli takowy go zdradzi.
Pozostałe postaci także nie wybijają się ponad schemat. Główny antagonista, wpływowy Leonard Dawson, to rzecz jasna człowiek zamożny i posiadający niemałe wpływy. Opętany jest żądzą zemsty na Golgu za to, że ten „sprzątnął” jego syna. Nie ustąpi, dopóki nie zobaczy głowy Golga i nie cofnie się przed niczym, aby do tego doszło. Pojawia się jeszcze kilka innych postaci, jednak są one tylko tłem dla tej historii; są to m.in. sługusy Dawsona, zleceniodawcy i cele Golga, a także garstka znajomych bądź rodzin obydwu panów.

Mamy do czynienia z produkcją dość leciwą, tak więc oprawa wizualna filmu przez niektórych zapewne oceniona zostanie jako odstraszająca. „Golgo 13: The Professional” utrzymany jest w stylu typowym dla anime z początku lat 80. ubiegłego wieku, co tyczy się zarówno projektu postaci, jak i teł, scenografii czy animacji. Projekt postaci jest kwestią gustu, mnie osobiście się spodobał, nie licząc kilku kobiet. Tła i scenografie są przyzwoite, w miarę szczegółowe i dopracowane. Podobnie jest z animacją, która w paru miejscach może trochę traci na jakości, jednak ogólnie wypada przyzwoicie. Jedna tylko scena przyprawiła mnie o ból głowy – w ostatnich kilkunastu minutach filmu pojawiają się helikoptery, do zanimowania których użyto komputerów. Lekkim szokiem było dla mnie oglądanie fragmentów anime renderowanych ćwierć wieku temu – helikoptery to mało wymiarowe obiekty, budynki zaś parokolorowe klocki, byle jakie, wszystkie podobne do siebie. Być może dwadzieścia pięć lat temu było to coś, jednak dzisiaj wygląda naprawdę żałośnie.
Wyżej wspomniana wpadka to jednak jedyny poważny mankament oprawy graficznej. Co ciekawe, animowana również przy użyciu komputerów czołówka filmu wypada nieporównywalnie lepiej. Jest nawet dość ciekawa i klimatyczna.
Co się jeszcze tyczy grafiki – bohaterem filmu jest prawdziwy mężczyzna, tak więc jego odbiorcami również są prawdziwi mężczyźni. Nie szczędzono sobie scen krwawych i brutalnych, nie omieszkano pokazywać nagich kobiet i aktów seksualnych.

Udźwiękowienie stoi na nienajgorszym poziomie. W czołówce i tyłówce przygrywa nam spokojna, klimatyczna jazzowa muzyka (w angielskiej wersji językowej zastąpiona została ona dwoma śpiewanymi po japońsku popowymi utworami, utrzymanymi w charakterystycznym dla tamtego okresu stylu), którą od czasu do czasu usłyszymy również jako tło muzyczne samego filmu. To z kolei zostało odpowiednio urozmaicone – w scenach rozgrywających się na Sycylii usłyszymy spokojne kompozycje przywodzące na myśl Włochy, mogące nawet kojarzyć się z muzyką Nina Roty do „Ojca chrzestnego”, w scenach akcji zaś wartką muzykę. Wiele scen okraszonych zostało muzyką typową dla tego typu kina. Trudno jest mi ją jakoś nazwać, jednak takie kompozycje zawsze jednak przywodzą mi na myśl idącego w deszczu samotnego faceta, palącego papierosa, który gdzieś pod swoim prochowcem trzyma ukrytą broń. Oprawa muzyczna może nie wybija się ponad przeciętność, dobrze jednak uzupełnia film, pomagając budować odpowiedni klimat. Jedyne, co nie spodobało mi się w udźwiękowieniu filmu, to Gorō Naya podkładający głos Leonardowi Dawsonowi – jakoś niespecjalnie pasował mi do tej postaci.

„Golgo 13: The Professional” z całą pewnością nie jest filmem wybitnym i bez wątpienia nie każdemu przypadnie do gustu. Kto jednak lubi B-klasowe, okraszone przemocą, nagością i seksem opowieści o samotnych twardzielach, trochę może podkolorowane, niech nie wstrzymuje się przed sięgnięciem po ten film – to niezły kawałek taniego kryminału, który powinien spodobać się miłośnikom takiego kina, bez względu na to, czy gustują w anime, czy raczej w filmach aktorskich.

 

Przykładowe kadry

 

Twórcy

Funkcja Imię i nazwisko
Reżyseria Osamu Dezaki
Dialogi Hideyoshi Nagasaka
Oryginalna manga Takao Saitō
Scenografia Shichiro Kobayashi
Reżyseria animacji Akio Sugino
Zdjęcia Hirokata Takahashi
Produkcja Mataichiro Yamamoto, Nobuo Inada, Yutaka Fujioka
Efekty dźwiękowe Shizuo Kurahashi
Efekty specjalne Takashi Maekawa, Tomoji Hashizume
 

Obsada

W rolach głównych
 
Imię i nazwisko Postać
Tetsuro Sagawa Golgo 13 vel Duke Tōgō
W pozostałych rolach
 
Imię i nazwisko Postać
Gorō Naya Leonard Dawson
Kei Tomiyama Robert Dawson
Kumiko Takizawa Rita
Reiko Mutō Laura Dawson
Toshiko Fujita Cindy / Doktor Z
Kiyoshi Kobayashi Generał T. Jefferson
Start
 »
Redakcja
,
FAQ
,
Zaprzyjaźnione strony
,
Wymiana bannerów

Anime
 »
Recenzje
,
Zajawki
,
Tytuły
,
Postacie
,
Seiyū
,
Twórcy
,
Studia
Słowniczek
 »
Katalog
,
Indeks

Artykuły
Forum
Galeria
Kino azjatyckie
 »
Recenzje
,
Tytuły
,
Aktorzy
,
Twórcy

Linkownia
 »
Katalog
,
Lista
,
Kategorie
,
Typy witryn